fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Księża, którzy odchodzą

Pixabay
Są zjawiska, o których w Kościele mówi się rzadko i niechętnie. Należą do nich samobójstwa księży oraz odejścia z kapłaństwa – pisze duchowny i dziennikarz.

Samobójstwa duchownych nie są w Polsce niczym nowym. W maju 2012 r. Katolicka Agencja Informacyjna zamieściła obszerną analizę, w której o. Józef Augustyn SJ starał się wskazać, jak trzeba przeżywać „skandal" samobójczej śmierci księdza i jaka lekcja płynie z tego tak dla świeckich, jak i duchownych. Przyznał wówczas: „W ostatnich latach miało miejsce kilkanaście przypadków samobójczych śmierci księży w Polsce".

Bez ukrywania

Samobójstwa księży przestają być w Polsce tematem tabu. Informują o nich nie tylko poszukujące sensacji media, opierając się na domysłach lub przeciekach z organów ścigania. Obecnie to właśnie policja lub prokuratura jest często źródłem wiadomości o rzeczywistej przyczynie odebrania sobie życia przez księdza.

Zdarza się, że informacja pojawia się także w oficjalnych komunikatach kościelnych instytucji. Tak było po niedawnej śmierci jezuity w Nowym Sączu. To jeszcze nie reguła. Po tym jak niespełna dziesięć dni wcześniej życie odebrał sobie wikariusz z diecezji siedleckiej, tamtejsza kuria stwierdziła, że nie udziela informacji związanych z jego śmiercią „ze względu na szacunek dla zmarłego oraz w związku z obowiązywaniem przepisów związanych z RODO (dane biometryczne, dawniej wrażliwe)". Fakt samobójstwa duchownego jednak trudno ukryć w dobie powszechnego dostępu do mediów społecznościowych.

Sutanna i problemy

Na szeroki odbiór takich dramatów wpływa też zmiana podejścia Kościoła do kwestii samobójstwa. Nie budzą one zgorszenia ani wątpliwości w wierze, lecz przyjmowane są przez członków wspólnoty głównie w kategoriach ludzkiej tragedii, podobnie jak inne przypadki targnięcia się przez kogoś na własne życie. Nie znaczy to, że należy lekceważyć fakt, iż w ciągu zaledwie kilku miesięcy bieżącego roku pojawiły się informacje o samobójstwach trzech księży (w tym dwie tylko w czerwcu) oraz jednego kleryka. Każdy taki akt jest wymagającym uwagi sygnałem dla Kościoła w Polsce.

Dwa lata temu portal Deon.pl opublikował krótki tekst zatytułowany: „Powiesił się kolejny młody ksiądz. Skąd to się bierze?". Jego autor, ks. Grzegorz Kramer SJ, apelował: „Proszę, nie bójmy się – kiedy widzimy, że ksiądz z naszej parafii, szkoły, studiów ma się gorzej – zapytać, być trochę »wścibskim« tak po ludzku". Przekonywał też, iż „to nie jest tak, że kiedy nosi się sutannę, to nie ma się problemów psychicznych czy fizycznych, ale jedynie jest się pod szczególnym obstrzałem złego ducha". Jego zdaniem takie myślenie o kapłanach jest wygodne, lecz błędne.

Dostrzec zmiany

Samobójstwo jest najdrastyczniejszym sposobem zasygnalizowania przez kapłana problemów, z którymi sobie nie radzi. Innym jest rezygnacja z kapłaństwa. W 2007 r. w tekście zatytułowanym „Stan po odejściu" opublikowanym w „Gościu Niedzielnym" odnotowywałem: „W ciągu kilku ostatnich lat w Polsce odeszło z kapłaństwa kilku duchownych znanych z pierwszych stron gazet i telewizyjnych ekranów". Zwracałem uwagę na niepokojące zjawisko kreowania takich osób na medialnych ekspertów w sprawach wiary i Kościoła. Przypominając, że księża, którzy odeszli z kapłaństwa, nie przestają być członkami Kościoła, zastanawiałem się, czy chcą, aby Kościół nadal się o nich troszczył w sprawach duchowych. Wskazywałem, iż „coraz więcej ostatnio przykładów, że raczej nie chcą". Pisałem, że szukając usprawiedliwienia dla swoich decyzji, działają na szkodę Kościoła, kształtując w mediach jego negatywny wizerunek, siejąc zamęt i zgorszenie.

Minęło 12 lat, w czasie których z kapłaństwa odeszli kolejni polscy duchowni. Także niektórzy o znanych nazwiskach. Ale w sposobie, w jaki to robili, można dostrzec zmiany. Zmiany dotyczą również reakcji polskich katolików na ich odejście.

Nie ma oskarżeń

Również w tym roku pojawiły się doniesienia o trudnych decyzjach podjętych przez „medialnych" księży. Znany z zaangażowania w środowisku motocyklistów proboszcz parafii na peryferiach Tychów ogłosił odejście po procesji Bożego Ciała i w portalu społecznościowym. Pomysłodawca wielu ciekawych inicjatyw duszpasterskich z diecezji łódzkiej w rezultacie swoich działań został ekskomunikowany. Motywy swego postępowania wyłuszczył w filmikach zamieszczonych w internecie. Pochodzący z archidiecezji lubelskiej, również znany z publikacji w mediach i nieszablonowych pomysłów duszpasterskich, co prawda nie zrezygnował z kapłaństwa, lecz wziął urlop, ale jego wpis na Facebooku mówi wyraźnie: „potrzebuję dokonać zmiany".

W uzasadnieniach przedstawionych przez tych duchownych nie ma oskarżeń i pretensji pod adresem Kościoła. Jest mowa o życiu w prawdzie, o szukaniu woli bożej, rozeznawaniu, nadziei, ale także o realizowaniu własnych pragnień. Zaskakujące mogą być też dla niektórych reakcje, z którymi spotkały się ich decyzje. Niewiele w nich potępienia, oburzenia, zarzutów zdrady. Raczej dominują zrozumienie, poparcie, gratulacje, życzenia wszystkiego dobrego na nowej drodze, zapewnienia o modlitwie.

Księża też ludzie

To jeden z dowodów na postępującą w Kościele w Polsce zmianę w podejściu do duchownych. Coraz więcej wiernych dostrzega w nich przede wszystkim takich samych ludzi jak oni. Nie bez znaczenia jest zapewne jednoznaczne stanowisko Stolicy Apostolskiej w kwestii księży, którzy spłodzili dzieci, przypominające o prawie maluchów do wychowania przez dwoje rodziców. Pytanie jednak, czy równocześnie nie mamy do czynienia ze znaczącą zmianą w traktowaniu przez polskich katolików kapłaństwa, zrównującą go z innymi zajęciami zawodowymi.

Podobnie jak każde samobójstwo księdza jest alarmującym sygnałem dla Kościoła, tak samo jest nim każde odejście z kapłaństwa. Trzeba pamiętać, że co roku, oprócz kilku przypadków odejść księży znanych z mediów, rezygnują z dalszej posługi także duchowni pracujący dotąd bez rozgłosu. Trudno znaleźć konkretne liczby pokazujące, ilu ich jest. Nie jest to jednak zjawisko bez znaczenia. W sytuacji, gdy zmniejszyła się realnie liczba wstępujących do seminariów, każda rezygnacja z pełnienia posługi wpływa na liczebność duszpasterzy w poszczególnych diecezjach i zgromadzeniach. Wpływa też na ilość obowiązków, jakie muszą podjąć ci, którzy pozostają. Część z nich może i powinni przejąć świeccy. Ale są takie, których przejąć po prostu nie będą w stanie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA