fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

PiS z twarzą Macierewicza i Pawłowicz

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Wyraziści politycy obozu władzy mają przyciągnąć elektorat narodowy.

O zwycięstwie lub porażce PiS w eurowyborach, a następnie w wyborach parlamentarnych, może zdecydować ledwie kilka punktów procentowych. Każdy głos jest wyjątkowo ważny dla tej partii.

Po ostatnich występach Macierewicza w mediach publicznych i komercyjnych można odnieść wrażenie, że otrzymał zadanie wzbudzenia zainteresowania tą partią w grupie niezdecydowanych. Tych, którzy wahają się, czy oddać głos na PiS czy na Konfederację.

Obarczenie go tym zadaniem świadczy o tym, że doniesienia o politycznej śmierci Macierewicza można na razie między bajki włożyć.

Macierewicz wiernie stoi u boku partii rządzącej, mimo że został przez partyjnych współbraci poobijany i upokorzony. Warto wspomnieć o cichej eksmisji jego podkomisji z budynku przy Klonowej czy odcięciu się MON od jej ustaleń na temat zamachu smoleńskiego.

Nie można zapominać, że pomimo tych „szykan" (tak są głównie postrzegane przez media mu nieprzychylne) Macierewicz ciągle pozostaje szefem podkomisji smoleńskiej, ma służbowy samochód, ochronę, no i jest wiceprzewodniczącym partii.

Nie bez znaczenia jest to, że skupia grupę wiernych pretorianów i wyznawców, skupionych w klubach „Gazety Polskiej", oraz słuchaczy telewizji Republika i mediów ojca Rydzyka.

To z nich, w sytuacji ostrej polaryzacji sceny politycznej, PiS nie może zrezygnować. Tym bardziej że Macierewicz ma poczucie misji i zna swoją siłę. Niestrudzenie uczestniczy więc w spotkaniach ze zwolennikami.

Niedawno Antoni Macierewicz w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej" – niezwiązanej przecież z obozem władzy, w mniej lub bardziej przekonujący sposób bronił swoich decyzji, gdy stał na czele Ministerstwa Obrony. Jakby nie obchodził go fakt, że może być oskarżany przez opozycję o to, że ponosi polityczną odpowiedzialność za nieprawidłowości, o które podejrzany jest jego współpracownik Bartłomiej Misiewicz, a także m.in. czystki w kadrze dowódczej i wstrzymanie wielu zakupów dla wojska.

Wydaje się wątpliwe, że Macierewicz może wrócić do MON, ale nie można wykluczyć takiej opcji. Przed poprzednimi wyborami parlamentarnymi Beata Szydło zapewniała, że Macierewicza w rządzie nie będzie, a jednak zajął jedno z kluczowych stanowisk.

Kilka dni temu ten polityk poczuł się na tyle silny, że swój przekaz skierował do zwolenników zakazania aborcji, których, jak mogło się wydawać – PiS na trwałe utracił.

– Bez ochrony życia nie ma ochrony ani pracy, ani polityki, ani bezpieczeństwa, ani wzrostu gospodarki – powiedział w Polskim Radio 24. I dodał, że najważniejszym zadaniem, przed jakim stoi władza w Polsce, jest realizacja „pewnych fundamentalnych postulatów wiary", przede wszystkim ochrona życia poczętego. Stwierdził, że osłabienie Prawa i Sprawiedliwości wzmocni Koalicję Europejską, a co za tym idzie – „osłabi możliwość realizacji polskich, patriotycznych, narodowych, niepodległościowych postulatów". Przekaz skierował do potencjalnego elektoratu ugrupowania Konfederacja, które skupia środowiska ksenofobiczne: narodowców, stronników Liroya, Michalkiewicza, Brauna i Korwin-Mikkego.

Na tym tle ciekawie wygląda rola, jaką odgrywa w klubie partii rządzącej posłanka Krystyna Pawłowicz. Jej atak na ambasador USA w Polsce, po tym, gdy złożyła na Twitterze życzenia społeczności żydowskiej, spowodowała falę antysemityzmu, który został dostrzeżony przez światowe media. Wprawdzie partia rządząca w delikatny sposób odcięła się od Pawłowicz, ale można odnieść wrażenie, że było to tylko puszczenie oka do swojego elektoratu.

Już kilka dni temu wicemarszałek Sejmu i rzeczniczka PiS Beata Mazurek próbowała dyscyplinować klubową koleżankę (stwierdziła, że Pawłowicz nie jest członkiem PiS i ponosi odpowiedzialność za to, co publikuje na Twitterze), ale zaraz potem zrobiła sobie z nią selfie.

Czy zatem dla PiS wygodny jest elektorat z łatą antysemitów? Czy odcięcie się od niego spowodowałoby utratę władzy przez tę partię?

Czy takiego ugrupowania chce premier Mateusz Morawiecki, który dwa lata temu przyznał, że jego bliscy mieli żydowskie korzenie?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA