fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

PiS-u recepta na sukces

PAP, Marcin Obara
Wdrożenie przez gabinet Beaty Szydło prospołecznych projektów przy korzystnych wskaźnikach gospodarczych może przenieść uwagę znacznej części Polaków z obszaru sporu o Trybunał na pole inicjatyw rządu – pisze dziennikarz Polsatu.

Spór o Trybunał Konstytucyjny przechodzi do historii. Rząd przystępuje do legislacyjnej ofensywy i zyskuje w sondażach. Opozycja pozbawiona politycznego paliwa traci poparcie. Prawo i Sprawiedliwość rozpoczyna marsz po zwycięstwo w kolejnych wyborach parlamentarnych. Realna staje się wizja zdobycia większości konstytucyjnej. Scenariusz jak z bajki dla zwolenników PiS. Dla polskiej sceny politycznej coraz bardziej prawdopodobny.

Ostatni etap sporu

Konflikt wokół TK w wymiarze politycznym wchodzi w nową fazę. Dobiega końca etap wyniszczającej walki. Według obozu władzy sekwencję tych zdarzeń zapoczątkowała poprzednia koalicja rządząca do spółki z prezydentem Bronisławem Komorowskim. Puszkę Pandory miała otworzyć ustawa podpisana przez poprzednika Andrzeja Dudy 21 lipca ubiegłego roku. Na jej podstawie Sejm ubiegłej kadencji 8 października wskazał pięciu nowych sędziów Trybunału. Tuż przed wyborami ustawę zakwestionowali politycy PiS i zaskarżyli ją do TK.

Po zmianie władzy doszło do wyniszczającej walki politycznej. Akcja sporu nabierała tempa z dnia na dzień. Toczyła się na zmianę przed Trybunałem i parlamentem. Sejm wybrał nowych sędziów, pojawiła się nowelizacja ustawy o TK, zakwestionowana przez urzędujących sędziów. W pewnym momencie akcję przeniesiono na ulice i forum europejskich instytucji. Skrzydła rozwinął Komitet Obrony Demokracji, a premier Beata Szydło debatowała o Polsce w Strasburgu.

Polacy przeszli przyspieszony kurs przedmiotu wiedza o społeczeństwie. Przepisy ustawy zasadniczej przeplatały się z interpretacjami różnej maści ekspertów. Staliśmy się narodem konstytucjonalistów, a egzemplarze konstytucji stały się orężem politycznej walki w studiach telewizyjnych. Z wypiekami na twarzach, spotykanymi u kibiców przed finałem ważnych piłkarskich zawodów, czekaliśmy na opinię Komisji Weneckiej. Teraz czekamy na kompromis w polskim parlamencie. Możemy czekać w nieskończoność. Spór utknął w martwym punkcie.

Misja posła Kaczyńskiego

W ostatnim wywiadzie, którego Jarosław Kaczyński udzielił „Rzeczpospolitej", słowo „kompromis" pada dwukrotnie. Raz pojawia się w pytaniu dziennikarzy, drugi w odpowiedzi prezesa PiS w zdaniu: „jeśli mam być uczciwy, to nie widzę pola do kompromisu".

Lider partii rządzącej nie widzi zatem realnych szans na porozumienie z opozycją. Szans zdaje się nie widzieć także opozycja, stawiając warunki określane przez polityków PiS jako zaporowe. Na tym etapie walki Jarosław Kaczyński jawi się jako zawodnik wagi ciężkiej, trzymający gardę, gotowy przyjąć na siebie najcięższe ciosy przeciwników. To on w serii wywiadów narzuca ton w sporze o Trybunał Konstytucyjny, odciągając z pola rywalizacji rząd z Beatą Szydło na czele. Czy prezes PiS uzurpuje sobie prawo do odegrania kluczowej roli w tym sporze?

Premier zdecydowała o przekazaniu opinii Komisji Weneckiej do Sejmu. Ustami swojego rzecznika zaapelowała do parlamentarzystów wszystkich klubów o „wspólną pracę nad rozwiązaniem politycznego sporu". Jarosław Kaczyński bez funkcji w obecnym rządzie to jeden z kilkuset odbiorców apelu szefowej rządu.

Manewr przeniesienia politycznej warstwy sporu o TK do parlamentu to prawdopodobnie element szerszej strategii. Odcinanie się polityków PiS od zamętu wokół Trybunału i tłumienie emocji trwa od co najmniej kilku tygodni.

W styczniu partia wyemitowała spot z apelem: „Pozwólcie nam pracować". To samo hasło kilkakrotnie padało z ust Beaty Szydło. Ostatnio z mównicy sejmowej podczas dyskusji nad wnioskiem o wotum nieufności wobec szefa MSWiA. W ostatnich dniach równolegle do tego apelu pojawia się nawoływanie do zawarcia kompromisu. Kilka dni po wspomnianym wystąpieniu sejmowym premier na konferencji w Krakowie znów zwróciła się do opozycji. Apel spuentowała słowami: „moje nadzieje [na kompromis] studzi fakt, że politycy PO nie chcą rozmawiać, jeżdżą do Brukseli, skarżą na Polskę".

Czy PiS obrało właściwą strategię działania wobec sporu o TK? Za partią Jarosława Kaczyńskiego stoi silne poparcie w sondażach. Według marcowego badania TNS Polska PiS popiera 38 proc. badanych, drugą w zestawieniu Nowoczesną – 13 proc. O punkt niższe notowania partia rządząca otrzymała w sondażu CBOS. Tam na miejscu wicelidera znalazła się Platforma Obywatelska z 18-procentowym poparciem i jednym oczkiem przewagi nad ugrupowaniem Ryszarda Petru.

Interesujące badanie w ostatnich dniach opublikowała także „Gazeta Wyborcza". 1000 osób zapytano, czy „ostatnie działania Andrzeja Dudy i większości sejmowej PiS można nazwać zamachem na demokrację i łamaniem konstytucji?". Pytanie co najmniej kontrowersyjne, wyniki zaskakujące. „Tak" odpowiedziało 50 proc. ankietowanych. Wynik nikomu chluby nie przynosi, ale w zestawieniu z analogicznym badaniem z grudnia ubiegłego roku daje do myślenia. Wtedy głosów na „tak" było o 8 proc. więcej. Czy to objaw rosnącego poparcia dla stanowiska obozu władzy, a może pierwsze symptomy społecznego znużenia trwającym od miesięcy konfliktem? Co na to politycy?

Ucieczka do przodu

Scedowanie sporu o Trybunał Konstytucyjny na forum parlamentu, utrzymywanie wysokiego poparcia w sondażach i wykorzystanie narzędzi, jakie gwarantuje większość w parlamencie, własny rząd i przychylność głowy państwa daje PiS szansę na nowe otwarcie. 1 kwietnia ruszył sztandarowy program Prawa i Sprawiedliwości Rodzina 500+. Przy zaledwie trzech przeciwnikach i 139 posłach, którzy wstrzymali się od głosu, Sejm przyjął ustawę o darmowych lekach dla seniorów. Nadzieje części Polaków rozbudził „Plan na rzecz odpowiedzialnego rozwoju". Strategię wicepremiera Mateusza Morawieckiego pozytywnie ocenia Europejski Bank Inwestycyjny, który prawdopodobnie sfinansuje część proponowanych rozwiązań.

Wdrożenie prospołecznych projektów przy korzystnych wskaźnikach gospodarczych może przenieść uwagę znacznej części Polaków z obszaru sporu o TK na pole inicjatyw rządu. Zażegnanie największego konfliktu politycznego od miesięcy choćby przez jego marginalizację to szansa na złapanie oddechu przez rządzących. O ile oczywiście na horyzoncie nie pojawi się kolejny, równie poważny kryzys. Tego czynnika nie da się wykluczyć w żadnych warunkach politycznych.

Walka o kompromis

Co partiom opozycyjnym może przynieść osłabienie temperatury sporu o Trybunał? PiS, wciągając politycznych oponentów w kompromisowe przeciąganie liny w parlamencie, stawia ich pod ścianą. Dalsze koncentrowanie aktywności wokół sprawy TK przy pozytywnej odpowiedzi części wyborców na prospołeczne inicjatywy rządu (z choćby doraźnymi skutkami) może zaprowadzić opozycję w ślepą uliczkę.

Politycznym przeciwnikom działań PiS wobec Trybunału do dalszej walki potrzebne jest większe poparcie społeczne. Tego wykluczyć nie można. Pytanie, czy wobec zdystansowania się PiS do sprawy TK możliwe jest wywołanie iskry, która zmobilizuje setki tysięcy lub miliony Polaków do działania.

Jarosław Kaczyński we wspomnianym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" wykluczył możliwość zmiany konstytucji. Przynajmniej na razie. Politykom PiS najwyraźniej nie zależy na inicjowaniu gorących debat w Sejmie. Swój stosunek do konstytucyjnego sporu w Polsce wyrazili także politycy Parlamentu Europejskiego i eksperci Komisji Weneckiej. Groźba nałożenia dotkliwych sankcji na nasz kraj czy izolowanie go na arenie międzynarodowej wydaje się nierealna.

Zdaje się, że partie opozycyjne mają w tej sytuacji co najmniej trzy opcje. Pierwsza – mogą podtrzymywać dotychczasową strategię i walczyć o kompromis wokół Trybunału, twardo broniąc swoich warunków z nadzieją na uzyskanie ogromnego poparcia społecznego. Drugą możliwością jest pójście na dalekie ustępstwa i stworzenie takich warunków kompromisu, których PiS odrzucić by nie mógł. Pytanie, czy byłyby one do przyjęcia przez społeczeństwo i środowisko przeciwne dotychczasowym działaniom PiS wobec TK. Trzecim wariantem jest zmiana taktyki. Chodzi o punktowanie rządzących na szerszym obszarze i wyjście z nowymi inicjatywami legislacyjnymi. To poniekąd także złożenie broni w walce o kompromis lub odłożenie jej w czasie.

Nie ulega wątpliwości, że konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego w wymiarze politycznym wchodzi w nową fazę. Dobiega końca etap wyniszczającej walki, bo tak czy inaczej przed politykami walka o kompromis. Po niej być może przyjdzie czas na zasypywanie społecznych podziałów. Oby na to nie było za późno.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA