fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Miejsca pamięci czy lęku

Poszukiwanie szczątków ofiar komunistycznego terroru w kwaterze Ł Cmentarza Powązkowskiego w Warszawie
Fotorzepa
Poszukiwanie szczątków Żołnierzy Wyklętych powinno się odbywać z poszanowaniem pamięci osób pochowanych we współczesnych grobach. W przeciwnym razie społeczne uznanie i aprobata mogą się przekształcić w niechęć – przestrzega doradca prezesa IPN.

Proponowana nowelizacja przepisów dotyczących funkcjonowania Instytutu Pamięci Narodowej obejmuje również ustawę o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Zmiana – na pierwszy rzut oka – wydaje się nieznacząca. Jednakże analiza nowych regulacji prowadzi do wniosku, że jest poważna. Grozi bowiem wstrzymaniem prowadzonych postępowań przenoszenia grobów z warszawskiej Łączki oraz może radykalnie zmienić społeczny klimat wokół poszukiwania miejsc pochówku polskich bohaterów. Konieczna jest zatem rzetelna debata na temat proponowanych zmian, także w Sejmie.

Doły śmierci pod grobami

Generał Emil Fieldorf, rotmistrz Witold Pilecki oraz ostatni prezes WiN pułkownik Łukasz Ciepliński jeszcze czekają, żeby odnaleźć ich doczesne szczątki, które najprawdopodobniej spoczywają w kwaterze Ł Cmentarza Powązkowskiego. A zatem to nasz obowiązek.

Kierując się tym nakazem, 3 sierpnia – w pierwszym możliwym terminie – prezes IPN Łukasz Kamiński wystąpił do wojewody mazowieckiego o ekshumację i przeniesienie zwłok 341 osób pochowanych w 194 grobach na Wojskowych Powązkach. Wnioski dotyczyły współczesnych miejsc pochówku położonych w kwaterach Ł i Ł II. Pod nimi, w dołach śmierci, spoczywają ofiary komunistycznego reżimu, zamordowane w więzieniu na Rakowieckiej.

Stało się to możliwe dopiero po wejściu w życie ustawy z 15 maja 2015 roku o zmianie ustawy o cmentarzach. Dlaczego przyjęto takie rozwiązanie?

Podczas dwóch etapów prac na Łączce w 2012 i 2013 r. przebadano tę część cmentarza, na której nie było współczesnych pochówków. Wówczas okazało się, że doły śmierci znajdują się pod istniejącymi grobami. Prac nie można było kontynuować.

Wtedy IPN zaproponował rozwiązanie administracyjne polegające na zmianie przeznaczenia części nekropolii i utworzeniu w tym miejscu cmentarza wojennego. W ówczesnych opiniach prawnych Ministerstwa Sprawiedliwości, wojewody mazowieckiego i władz Warszawy uznano jednak, że jest to niemożliwe. Rozważano także dokonanie ekshumacji na podstawie zarządzenia prokuratora IPN. Jednak w takim wypadku współczesne groby – po dokonaniu czynności śledczych – musiałyby zostać przywrócone w pierwotnym miejscu. To niweczyło ideę wybudowania na tej części cmentarza narodowej nekropolii. Jedynym możliwym rozwiązaniem okazała się więc zmiana prawa dająca możliwość przeprowadzenia ekshumacji i przeniesienia współczesnych grobów w inne miejsce.

Stres dla rodzin

Obecnie obowiązujące przepisy, na których podstawie rozwiązywany jest problem Łączki, choć niedoskonałe, w praktyce okazują się skuteczne. W jednej trzeciej spraw o ekshumację i przeniesienie współczesnych mogił z Cmentarza Powązkowskiego – w których pozytywnie zakończyły się rokowania z rodzinami osób pochowanych w „górnych grobach" – wojewoda mazowiecki wydał już decyzje administracyjnie. Kluczem do sprawnego przeprowadzenia tej operacji są właśnie negocjacje. Rodzinom osób pochowanych we współczesnych grobach, które powinny zostać przeniesione, oferowane są miejsca na tym samym cmentarzu.

Tymczasem proponowana zmiana obecnie obowiązującej procedury zakłada diametralną modyfikację sposobu działania. Przypomnijmy: obecnie jest tak, że nie przenosi się „górnych grobów", pod którymi prawdopodobnie znajdują się szczątki ofiar terroru komunistycznego, dopóki nie zostaną wskazane miejsca dla osób pochowanych we współczesnych mogiłach.

Nowe przepisy zakładają natomiast, że przeniesienie grobów, pod którymi mogą się znajdować szczątki osób pomordowanych, musi się odbywać w powiązaniu ze śledztwem karnym. Tym samym zwłoki z „górnego grobu" mają być ekshumowane przez prokuratora. Dopiero wówczas zacznie się postępowanie administracyjne, którego celem będzie wskazanie dla nich nowego miejsca pochówku. Rodziny osób złożonych we współczesnych grobach będą musiały zatem czekać na zakończenie postępowania, a ekshumowane zwłoki będą przechowywane w kostnicach lub chłodniach. To bardzo niekomfortowa i stresująca sytuacja.

Nie wolno zapominać, że procedura przenoszenia współczesnych grobów jest lub będzie stosowana nie tylko na warszawskiej Łączce. IPN poszukuje ofiar komunistycznego terroru w wielu miejscach (m.in. Warszawa – Cmentarz Bródnowski, Wrocław, Białystok, Kraków, Gdańsk – tam odnaleziono szczątki bohaterskiej sanitariuszki „Inki"). Ostatnio wnioski o ekshumacje i przeniesienie grobów zostały złożone przez IPN do wojewody łódzkiego.

Poszukiwanie szczątków naszych bohaterów powinno się odbywać z poszanowaniem pamięci osób pochowanych we współczesnych grobach, zwłaszcza że w przeważającej liczbie przypadków byli to ludzie, których nie można obciążać odpowiedzialnością za zbrodnie komunistyczne. Program przywracania pomięci o ludziach niezłomnych nie powinien dzielić Polaków, ale być wyrazem budowania patriotycznej wspólnoty, opartej zarówno na prawdzie, jak i na poszanowaniu praw innych. Bardziej ofensywne i bezwzględne postępowanie z istniejącymi mogiłami może zmienić klimat wokół poszukiwań szczątków naszych bohaterów. Społeczne uznanie i aprobata mogą się przekształcić w niechęć i strach.

Nowe regulacje nie wprowadzają natomiast wielu usprawnień postępowania administracyjnego, co postulował IPN podczas prac nad obecnie obowiązującą ustawą o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Chodziło wówczas o wprowadzenie postępowania jednoinstancyjnego (od decyzji wojewody służy obecnie skarga do ministra kultury i dziedzictwa narodowego) oraz – co do zasady – nadawanie z urzędu wydawanym decyzjom rygoru natychmiastowej wykonalności. Podczas prac parlamentarnych w 2015 roku pojawił się racjonalny postulat, aby ograniczyć krąg osób, które są stronami w postępowaniu o przeniesienie grobu (np. wyłącznie małżonek oraz dzieci). Wówczas nie zdecydowano się jednak na taki zapis.

Proponowane dzisiaj rozwiązanie powiela niestety dotychczasowe przepisy, że w sprawie biorą udział wszystkie „osoby uprawnione do pochowania zwłok". Zapis ten dotyczy nie tylko członków najbliższej rodziny, ale również organizacji i podmiotów prawnych, oraz nakłada na wojewodę obowiązek prowadzenia poszukiwań wszystkich potencjalnych uczestników takiego postępowania.

Powiązanie procedury przenoszenia współczesnych grobów z koniecznością prowadzenia śledztw budzi wątpliwości jeszcze z jednego powodu. Nie w każdym przypadku będzie to możliwe, zwłaszcza że zazwyczaj dopiero fakt znalezienia szczątków stanowi podstawę do wszczęcia postępowania karnego. Tam, gdzie nie będzie możliwe podjęcie śledztwa, nie pojawi się możliwość przeniesienia współczesnych grobów, pod którymi najprawdopodobniej znajdują się szczątki ofiar. To błędne koło.

Zasadniczy sprzeciw wywołuje założenie, że w postępowaniu karnym w sprawie zbrodni komunistycznej prokurator zarządza nie tylko ekshumację poszukiwanych szczątków ofiar przestępstwa, ale również zwłok znajdujących się we współczesnych mogiłach. Ta ostatnia czynność nie ma bowiem żadnego merytorycznego związku ze śledztwem i na podstawie obowiązujących przepisów kodeksu postępowania karnego oraz zgodnie ze stosowaną praktyką była dotychczas przeprowadzana jako tzw. zarządzenie tymczasowe. Taka stricte techniczna decyzja o przesunięciu współczesnego grobu pozwalała na dostęp do poszukiwanych szczątków, nie była jednak ekshumacją – dotyczy bowiem jedynie „usunięcia przeszkody", a nie merytorycznej czynności procesowej związanej z prowadzonym śledztwem.

Największe kontrowersje budzi jednak zapis zawarty w przepisach przejściowych do ustawy (art. 18). Wynika z niego, że w sprawach niezakończonych przed wejściem w życie nowej ustawy stosuje się jej przepisy. Na ich podstawie wszystkie współczesne groby na Łączce powinny zostać ekshumowane przez prokuratorów IPN (śledztwo w tej sprawie aktualnie się toczy), ponieważ wojewoda nie będzie już miał takiej kompetencji. Nie jest także jasne, czy złożone już wnioski prezesa IPN o ekshumację i przeniesienie grobu automatycznie i z mocy prawa przekształcą się – jak mówi znowelizowana ustawa – we wniosek „o ponowne pochowanie zwłok i szczątków z istniejącego grobu w innym grobie".

Przepisy przejściowe zakładają, że dotychczasowe regulacje będą miały zastosowanie w przypadku, gdy „wojewoda w drodze rokowań ustalił nowe miejsce pochowania". Rokowania, o których tu mowa, stanowią część obecnej procedury mającej na celu wskazanie – wraz z rodzinami osób pochowanych we współczesnych mogiłach – nowego miejsca pochówku. Jednak nawet w przypadku porozumienia w tej kwestii nie jest zawierana ugoda, lecz zostaje wydana typowa decyzja administracyjna (może być zaskarżona nawet przez osobę, która na etapie rokowań z przedstawicielem wojewody zgodziła się na nową lokalizację grobu).

Lepsze wrogiem dobrego

Tym samym proponowane rozwiązanie jest błędne, wojewoda bowiem w ogóle nie może ustalić w drodze rokowań nowego miejsca pochówku. Brak ku temu jakichkolwiek podstaw prawnych.

Zgłoszone propozycje nowelizacji ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych wymagają solidnego dopracowania. Lepiej byłoby usprawnić dotychczasową procedurę administracyjną przenoszenia grobów. W przeciwnym wypadku pojawi się niebezpieczeństwo, że nasze cmentarze staną się nie tylko miejscami pamięci, ale także lęku o miejsce pochówku bliskich. Stare polskie przysłowie mówi: „Lepsze jest wrogiem dobrego". Tak jest także w tym wypadku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA