fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Juliusz Braun odpowiada na polemikę do tekstu "Czyja jest puszcza"

Juliusz Braun
Fotorzepa, Waldemar Kompała
Ojciec superior klasztoru na Świętym Krzyżu i pan dyrektor Świętokrzyskiego Parku Narodowego twierdzą, iż w moim artykule „Czyja jest puszcza” znalazły się „istotne nieścisłości”. Nie podzielam tej opinii.

Znaczna część odpowiedzi dotyczy wydarzeń sprzed powstania styczniowego, którym poświęciłem zaledwie jedno zdanie. Nie analizowałem okoliczności wydania bulli papieskiej ani dekretów biskupa. To temat dla historyków. Także w sprawie decyzji Komisji Majątkowej odnotowałem jedynie istnienie prawomocnej decyzji. Nie ulega wątpliwości, że ani w czasach II Rzeczpospolitej, ani po 1989 roku nie było podstaw prawnych, by całość nieruchomości klasztornych uznać za własność ojców oblatów. Swoją drogą warto przypomnieć, że o ile w II RP w części dawnych zabudowaniach klasztornych było więzienie, to zarówno w PRL jak obecnie jest muzeum przyrodnicze.

Czytaj także:

Czyja jest puszcza - tekst Juliusza Brauna

Polemika z tekstem "Czyja jest puszcza"

Lokalizacja w parku narodowym nie utrudniła kosztownych remontów ani odbudowy wieży kościelnej zburzonej przez Austriaków w czasie I wojny światowej. Jak czytamy na stronie internetowej klasztoru, 85% środków na tę inwestycję pochodziła z Unii Europejskiej. I tu dochodzimy do zasadniczego problemu, który autorzy listu do redakcji zręcznie omijają. Skoro współpraca klasztoru z parkiem narodowym jest tak doskonała, to dlaczego z takim uporem prowadzone są starania o wyłączenie szczytu Świętego Krzyża ze Świętokrzyskiego Parku Narodowego?

Obawiać się można, że rozwijany przez ojców oblatów program działalności sanktuarium trudno jednak pogodzić z wymogami ochrony przyrody. To prawda, że zgodnie z ustawą minister właściwy do spraw środowiska, po zasięgnięciu opinii dyrektora parku narodowego, może zezwolić na obszarze parku narodowego na odstępstwa od obowiązujących w parku zakazów, jeżeli jest to uzasadnione celami kultu religijnego, ale nie można zapominać o istotnym warunku: „jeżeli nie spowoduje to negatywnego oddziaływania na przyrodę parku narodowego”. To dobrze, że nie odbyło się w ubiegłym roku wokół klasztoru dwudniowe „czuwanie” dla 120 tysięcy uczestników, ale - wbrew temu co piszą autorzy listu – byłoby to rażące naruszenie ustawy. Przypominam też o sprawie dla autorów niewygodnej. Również tej wiosny miał się odbyć zlot motocyklistów („wolny wjazd” – zachęcali organizatorzy – a na forum internetowym motocykliści zapowiadali, że „będzie cała masa pierdzikółek”). Został odwołany jedynie ze względu na ograniczenia pandemiczne. Na drodze dojazdowej na Święty Krzyż stoi znak zakazu wjazdu. Ale jak się wczytać w przepisy, to niewielu zmotoryzowanych on dotyczy.

Powtórzę więc swoją opinię, że zmiana granic ŚPN będzie zarzewiem nowych konfliktów, znacznie ostrzejszych niż obecne.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA