fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Ks. dr hab. Robert Nęcek: Czy modlisz się za swojego księdza?

Fotorzepa/ Piotr Guzik
Film braci Sekielskich jest wezwaniem do głębszej refleksji. Lekceważenie sprawy dowodzi totalnego braku odpowiedzialności za wspólnotę Kościoła i jego przyszłość – pisze teolog.

Kiedy ksiądz podejmuje drogę autentycznej służby, w wiernych odradza się zaufanie i rozbudza się pragnienie bohaterstwa. Dzieje się tak dlatego, że rzeczywistość miłości umacnia wiarę, ugruntowuje tożsamość, wyzwala otwarcie się na świat i zachęca do podjęcia z nim dialogu. Wówczas zauważa się problemy, z którymi borykają się wierni i doświadcza się ich cierpienia. Jakie są więc wyznaczniki tej służby? Modlitwa, pokora i odwaga.

Papież Franciszek napisał na Twitterze, że „adorować Boga, to uczyć się z Nim być, ogołacać się z naszych ukrytych bożków i stawiać Go w centrum naszego życia". Franciszkowy tweet zwraca uwagę na istotę ludzkiej wiary, która polega na codziennym świadectwie. Oczywiście świadectwo wiary ma wiele przejawów i form, podobnie „jak w wielkim fresku jest różnorodność barw i odcieni, a wszystkie są ważne, nawet te, które nie dominują". Przez wiarę człowiek zaczyna rozumieć sposób poznawania prawdy o Bogu, świecie i zaczyna rozumieć sposób życia oparty na autorytecie Boga. Chodzi o to, że na poznanie prawdy i na kształtowanie charakteru człowieka składają się dwa elementy – zrozumienie i zawierzenie.

Zrozumienie oparte jest na doświadczeniu podanym przez nasze zmysły. Rozum jest w stanie ocenić wartości wymierne, nie radzi sobie jednak z rzeczywistością niewymierną, wymagającą zawierzenia. Trudno jest bowiem ocenić w sposób rozumny miłość, szczęście, dobroć, wieczność czy nieśmiertelność. Tymczasem te wartości decydują o ludzkim szczęściu. Dlatego zawierzenie prowadzi w głąb wielkich wartości i uszlachetnia człowieka.

Zwyciężać pokorą

Drugim wyznacznikiem służby autentycznej jest pokora. Ojciec święty Franciszek napisał na Twitterze, że „być chrześcijaninem to nie tylko spełniać przykazania, ale pozwolić, aby Chrystus posiadł nasze życie i przemienił je". Papieskie słowa przypominają perspektywę prawdziwie szczęśliwego życia. Być szczęśliwym to zapomnieć o sobie, a myśleć o tym, kto stanowi źródło szczęścia. Dlatego człowiek pozwalający się prowadzić Bogu doznaje świadomości najgłębszego szczęścia. Zaprzeczeniem szczęśliwości jest nieszczęśliwość, a człowiek nieszczęśliwy myśli jedynie o sobie, a myśli o sobie dlatego, że „piekło, którego zadatek w sobie niesie, jest dla niego źródłem egoizmu, źródłem zamknięcia na innych". I na tym polega pycha. Natomiast pokora umożliwia zdobycie mądrości. Chodzi o to, że prawdziwa mądrość zawsze jest pokorna i potrafi kochać. Pokora nie jest kompleksem niższości, nie jest także zajmowaniem ostatnich miejsc i nie polega na obaleniu przeciwnika, gdyż obalenie stanowi jedynie zwycięstwo połowiczne. Pokora stara się przeciwnika pozyskać, a gdy pozyska, odnosi pełny triumf. Nie polega na tym, aby uniżać siebie, „iść przez świat i przepraszać na każdym kroku, że się istnieje. Pokora polega na tym, że człowiek wie, kim jest, ma tego świadomość, i nie udaje kogoś innego".

Przeczytaj także: O. Maciej Zięba: Ból i wstyd

Dlatego pokora w sytuacji kryzysu nie zamyka się w sobie, lecz otwiera, by być uważną na potrzeby innych, co więcej – pokora promuje wiedzę i mądrość, nie zaś palenie książek, przeciętność intelektualną i łatwą popularność. Mając tego świadomość, już 100 lat temu słynny zmartwychwstaniec ks. Walerian Kalinka zauważył, że ówczesna zapaść wynikała nie tyle z faktu wzrastającej niechęci podsycanej przez różne wrogie środowiska, ile z powodu zeświecczenia niektórych duchownych, to znaczy „ich zepsucia". Zeświecczenie zaś nie polega na braku koloratki czy sutanny, lecz na światowym myśleniu, w którym dobro powierzonych wiernych znajduje się realnie na dalszym planie życia i działalności. Nieprzypadkowo więc papież Franciszek opisał zeświecczenie jako intryganctwo, rozprzężenie w karności, ostygłość w gorliwości, zepsute obyczaje i zachwianą wiarę.

Zawał serca Kościoła

Mając tego świadomość, należy z pełną powagą podejść do zwalczania przestępstwa pedofilii w Kościele. Dlatego film braci Sekielskich – choć niezwykle mocny, może nawet za mocny jak dla mnie – jest wezwaniem do głębszej refleksji nad krzywdą maluczkich i zadośćuczynienia im. W każdych bowiem okolicznościach należy stać po stronie poszkodowanych i poniżonych. Lekceważenie sprawy dowodzi totalnego braku odpowiedzialności za wspólnotę Kościoła i jego przyszłość. To nie jest zwykły grzech, lecz przestępstwo wołające o pomstę do nieba.

Już w marcu 2010 r. na łamach „Rzeczpospolitej" pisałem, że pedofilia jest zawałem serca Kościoła i wymagana jest szybka operacja, gdyż inaczej może być poważna zapaść. Każdy kryzys może stać się pogrążeniem instytucji lub po jej oczyszczeniu – wzmocnieniem. Jeśli prawda wyzwala z przestępstw, to z pewnością nie wyzwala w sposób banalny, lecz wypala rozżarzonym żelazem aż do korzenia.

Trzeba koniecznie dodać, że sprawa jest paląca, gdyż z powodu opieszałości w rozwiązywaniu problemu wielu uczciwych i szanowanych księży przyjmuje odium niechęci na swoje barki i niesłusznie cierpi. Co więcej, dla opisu całego życia społecznego można by zwrócić się do premiera z prośbą o zwołanie okrągłego stołu w sprawie zwalczania pedofilii, poszerzając go o wszystkie najistotniejsze grupy społeczne dla bezpieczeństwa i dla dobra wspólnego. Kto więc autentycznie kocha, nie zaaprobuje zachowania, uznając za dobre to, co dobrem nie jest. Zatem przebaczenie nierozłącznie związane jest z prawdą. Dlatego jest ono zawsze „uczestnictwem w bólu przejścia od narkotyku grzechu do prawdy miłości".

Miłość zamiast gromów

W końcu ksiądz jest wezwany do bycia człowiekiem odważnym. Odwaga – która staje się krytyką i sprzeciwem – wtedy jest prawdziwa, kiedy wypływa z miłości, „a miłość ta jest wyczuwalna w postawie i słowach. Odwaga nie przepaja więc słów wrogością ani urazą, ani goryczą, lecz wprowadza atmosferę zaufania i zachęty. Miarą odwagi jest owoc zbudowania, jaki wydaje: czyli to, że prowadzi do wzrostu, a nie do zniszczenia". Dlatego w kapłaństwie Nowego Testamentu – jak przypomniał ks. Tischner – nie chodzi o ściąganie na świat gromów z nieba i upokarzanie jego mieszkańców. W kapłaństwie chrystusowym chodzi o to, za ilu sponiewieranych, niszczonych, mobbingowanych i upodlonych ludzi potrafi się nadstawić własnego karku. Tego właśnie uczył Jezus, który nie stał na balkonie, patrząc na świat z góry, lecz zanurzył się w życiu.

Z tej racji dobry duszpasterz zobowiązany jest poznawać swoich wiernych, czyli znać ich problemy, zagrożenia i układy środowiskowe. Ta wiedza jest konieczna, aby kochać ludzi miłością głębszą. Jakże istotne jest przypomnienie Benedykta XVI, że pasterz autentycznie służący, czyli „prawdziwy pasterz »posiada« owce nie tak, jak ma się rzecz, używaną i zużywaną. »Należą« one do niego w tym sensie, że się wzajemnie znają i to »znanie się« jest wewnętrznym przyjęciem".

Mając tego świadomość, ksiądz w modlitwie brewiarzowej modli się za swoich parafian, a proboszcz w każdą niedzielę celebruje za nich mszę świętą. Jeśli więc tak rzeczy się mają, to na zasadzie solidarności powstaje pytanie: czy modlę się za swojego księdza? Kiedy się ostatnio za niego modliłem? Częściej go krytykuję, czy częściej się za niego modlę? Chodzi o to, że nie ma tu miejsca na obojętność i brak zainteresowania. Jest miejsce na wrażliwość i miłość wyzwalające nadzieję i chęć do życia.

Autor jest kierownikiem Katedry Edukacji Medialnej Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II,  w latach 2005–2016 był rzecznikiem prasowym Archidiecezji Krakowskiej

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA