fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Korwin-Mikke: Skutki zmian klimatu? Ziemia się zazieleni

123RF
Skutki gospodarcze zmian klimatu będą niesłychanie korzystne. Nic nas nie zaleje, a Ziemia się zazieleni - twierdzi polityk i publicysta Janusz Korwin-Mikke.

Na „Walkę z Globalnym Ociepleniem” (dalej: „GlOcie”) można patrzeć jak na spisek sporej grupki cwaniaków, którzy uszczknęli dla siebie i na swoją działalność polityczną sporą część wydanych na to 3 bilionów euro. W tej sprawie złożyłem doniesienie do prokuratury, która je kompletnie zlekceważyła. W wolnej Polsce p. Andrzej Seremet stanie za to, mam nadzieję, przed sądem.

Na Walkę z GlOciem można jednak patrzeć jako na świadectwo odmóżdżenia ludzi przez telewizję. Ludzie niemal bezkrytycznie przyjmują zupełnie nonsensowne treści. Jest charakterystyczne, że w Europie większość wierzy, że GlOcie spowodowane jest działalnością człowieka – a w USA: odwrotnie. Przyczyna jest oczywista: w Stanach Zjednoczonych nie ma reżymowej telewizji.

Na Walkę z GlOciem można też patrzeć jako na ciekawy eksperyment socjologiczny: całe tabuny profesorów, docentów i innych „naukowców” tworzą „naukowe” uzasadnienia dla niewytrzymujących żadnej naukowej weryfikacji tez. Ten stadny pęd już raz zresztą się pojawił w latach 60. XX wieku. Światek „naukowy” podpisywał się wtedy bezkrytycznie pod jeszcze bardziej katastroficznymi tezami Klubu Rzymskiego. Co ciekawe: wtedy (według niezbitych argumentów „naukowców”) zagrażało nam, w sposób nieunikniony, straszliwe Globalne Oziębienie. Tyle że wtedy nikt nie wpadł na pomysł, że można by na tej histerii zarobić ogromne pieniądze.

Kara śmierci dla przepowiadaczy pogody

Z wszystkimi tezami o antropogenicznym GlOciu (na dowód których przytacza się dziesiątki tysięcy stron bełkotu!) można rozprawić się na dwóch kartkach papieru – co niniejszym czynię.

GlOcia występowały w historii Ziemi wiele razy – i za każdym razem same się cofały. Ostatnie było w VIII–XI wieku. Grenlandia była wtedy Zielonym Lądem, a muzułmanie z Afryki opanowali Hiszpanię i południe Francji. Potem nastąpiło Globalne Oziębienie (Bałtyk zamarzał!) – i gdzieś od rewolucji francuskiej rozpoczęło się kolejne GlOcie. Wygląda to na zjawisko cykliczne.

Jeśli te cykle są regularne, to (zgadzam się z badaczami GlOcia) za jakieś 200 lat temperatura wzrośnie o 2°C. W wyniku tego temperatura w Warszawie będzie taka jak w Bukareszcie, a na ulicach pojawią się cyprysy. Jeśli to kogoś przeraża...

Jednak nie mamy gwarancji, że te cykle są regularne. Nie potrafimy przepowiedzieć pogody na dwa tygodnie naprzód. Jesteśmy w sytuacji jętki jednodniówki, która o 7 rano notuje 10°C, o 9 – 13°C, o 11 – 17°C – i na tej podstawie wnioskuje, że o 19 będzie 35°C. Przypominam tu, że (nigdy formalnie niezniesione!) prawo angielskie z 1631 roku każe karać śmiercią magów, wróżbitów i... przepowiadaczy pogody.

Jeśli GlOcie będzie postępować, skutki gospodarcze będą niesłychanie korzystne. Dla Polski to możliwość budowania w zimie domów, a opalania się latem nad Bałtykiem bez futer – ale dla świata to otwarcie Oceanu Lodowatego dla żeglugi, ponowne zaludnienie ogromnych połaci Syberii i Kanady, Alaski, Jukonu, Labradoru, Grenlandii itd. Tak: na narty zamiast do Szwajcarii trzeba będzie jeździć do Norwegii. A białe niedźwiedzie przenieść na Nową Georgię.

Będzie parno

Nic nas nie zaleje – tak jak nie zalało w X wieku. Lody Antarktydy podgrzane z -40°C do -38°C nie roztopią się, lody Arktyki po roztopieniu się nie podniosą poziomu wody. Jest prawdą, że część lodu (Grenlandia!) zamieni się w wodę, ale za to... jak wyglądają ciepłe kraje – np. Luizjana? Jest tam parno – nieprawdaż? Bo część wody zamieni się w parę. Będzie parno – i tyle.

20 lat temu słyszałem, że za 10 lat Kiribati, Malediwy i inne wysepki znajdą się pod wodą. Od tego czasu ludność Malediwów wzrosła trzykrotnie. Te wszystkie państewka wrzeszczą, że zostaną zalane, bo bogaci frajerzy płacą im za to setki milionów dolarów. Notabene, jakby co, to powierzchnia samej Grenlandii jest większa niż tych wszystkich wysepek razem.

Zazieleni się Ziemia. Rośliny do wzrostu potrzebują wilgoci, ciepła i CO2 – nieprawdaż? Już w tej chwili szata roślinna Ziemi wzrosła o ponad 10 proc. Nie rozumiem, dlaczego przeszkadza to „Zielonym”?

Ten, kto alarmuje, że ze spalania węgla powstaje CO2, powinien pamiętać, że w karbonie ten węgiel przecież był już w powietrzu i panujące wtedy GlOcie (powstałe bez udziału człowieka przecież!) jakoś się cofnęło bez wydawania na to 3 bln euro. Rośliny to CO2 po prostu skonsumują. Z tych roślin być może utworzy się nowy węgiel.

Co potrafiliśmy zbudować w 1818 roku? Balon i parowóz. A teraz? Jeśli za 200 lat wzrost temperatury o 2°C będzie naszym praprawnukom rzeczywiście przeszkadzać, to poradzą z tym sobie na pstryknięcie palca.

Chyba że pod komendą dzisiejszych szamanów wszystkie pieniądze, zamiast na rozwój nauki i techniki, będziemy wydawać na Walkę z GlOciem.

Autor jest prezesem partii Wolność

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA