Reklama

Tajny proces urzędników z Ministerstwa Finansów

Za zamkniętymi drzwiami będą sądzeni byli dyrektorzy resortu finansów, oskarżeni o wyłudzenie 5 mln zł VAT. Sąd utajnił rozprawy na wniosek prokuratury.

Aktualizacja: 28.08.2020 11:13 Publikacja: 27.08.2020 18:38

Dyrektorzy z Ministerstwa Finansów powołani do ścigania oszustw, sami mieli wyłudzać VAT

Dyrektorzy z Ministerstwa Finansów powołani do ścigania oszustw, sami mieli wyłudzać VAT

Foto: Rzeczpospolita/ Robert Gardziński

Do niedawna eksponowani dyrektorzy kluczowego resortu – Arkadiusz B. i Krzysztof B. powołani do ścigania oszustw podatkowych, sami mieli stworzyć grupę przestępczą i wyłudzać VAT, o co zostali oskarżeni – kulisy tego skandalu „Rzeczpospolita” ujawniła w październiku 2019 r. Teraz się okazuje, że opinia publiczna nie pozna szczegółów tej sprawy – ze względu na „ważny interes państwa” proces będzie się toczył za zamkniętymi drzwiami – ustaliła „Rz”.

„Zgodnie z treścią art. 360 § 1 pkt 1 i 3 k.p.k. sąd wyłączył jawność rozprawy z uwagi na możliwość ujawnienia okoliczności, które ze względu na ważny interes państwa powinny być zachowane w tajemnicy” – potwierdza nam biuro prasowe Sądu Okręgowego w Warszawie, który osądzi eksurzędników. Decyzja zapadła 24 sierpnia. O wyłącznie jawności wnioskował prokurator.

Nagły zwrot

To sprawa bez precedensu – fiskusa mieli „oskubać” na ponad 5 mln zł urzędnicy ze świecznika – Arkadiusz B. był szefem Krajowej Szkoły Skarbowości, a Krzysztof B. – wicedyrektorem Departamentu Kontroli Celnej, Podatkowej i Kontroli Gier w MF. Pracując w resorcie, mieli kierować zorganizowaną grupą przestępczą, która przez sieć spółek zarejestrowanych m.in. w Czechach, fikcyjnie handlowała sztuczną biżuterią i tarcicą – i w ciągu trzech lat (od jesieni 2015 do sierpnia 2018 r.) wyłudziła 5 mln zł VAT i usiłowała wyłudzić 860 tys. zł. Proceder wykryło CBŚP, a zarzuty obu urzędnikom postawił Zachodniopomorski Wydział Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Akt oskarżenia objął łącznie 22 osoby.

Proces ma toczyć się w Warszawie, miał być jawny, i jeszcze kilkanaście dni temu nic nie wskazywało, że nastąpi zwrot. Pierwszą rozprawę wyznaczono na 28 sierpnia, dziesięć kolejnych na wrzesień. Aż nieoczekiwanie oskarżyciel wniósł o wyłączenie jawności. Jak to tłumaczy?

„Prokurator wskazał, że w toku postępowania zostaną ujawnione szczegółowe informacje dotyczące funkcjonowania organów skarbowych i przeprowadzania kontroli podatkowych, które z uwagi na ważny interes państwa, w szczególności ekonomiczny interes Skarbu Państwa, powinny zostać zachowane w tajemnicy” – odpowiada nam Prokuratura Krajowa. I przekonuje: „ujawnienie tych okoliczności może doprowadzić do szeregu negatywnych konsekwencji w funkcjonowaniu państwa”.

Reklama
Reklama

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że we wniosku prokuratura argumentowała m.in., że wciąż badane są inne, wyłączone wątki. A także, że jawność pozwoliłaby poznać mechanizm karuzeli VAT, jaką mieli stworzyć oskarżeni, i ktoś mógłby ten pomysł skopiować. Jednak oskarżeni sięgnęli po „klasykę”, jaką stosują mafie VAT-owskie, czyli fikcyjny obrót towarami.

Ukryć indolencję?

Wyłączenie jawności będzie miało wymierne konsekwencje: oznacza, że to wszystko, co wydarzy się na sali sądowej, pozostanie poza wiedzą mediów, a więc i opinii publicznej. Nie dowiemy się m.in., jak karuzelę VAT-owską wymyślili i rozkręcili urzędnicy, nie poznamy szczegółów aktu oskarżenia, zeznań świadków. Co więcej, np. świadek za „puszczenie pary z ust”, może być ścigany, tak jak i dziennikarz, który się dowie np. o treści zeznań i je opisze.

Eksperci uważają, że cel jest jasny: ukryć to, co dla władzy niewygodne.

– Standardem funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości jest jawność. I tylko w ściśle uzasadnionych, wyjątkowych przypadkach można tę jawność wyłączać. A i wtedy tylko w określonym zakresie, np. aby chronić dobro małoletniego dziecka czy np. wizerunek świadka koronnego – komentuje prok. Kazimierz Olejnik, były wiceprokurator generalny. – W swojej praktyce nie spotkałem się, aby wyłączono jawność w przypadku ordynarnych przekrętów o charakterze gospodarczym i kryminalnym – zaznacza prok. Olejnik. Uważa, że za hasłem „interesu państwa” może kryć się próba ochrony interesu osobistego określonych osób czy indolencji urzędników. – Jeśli ktoś dokonywał nadużyć, to także ktoś na to pozwalał. Kiedyś dziennikarze sięgną do tej sprawy i będzie wiadomo, czy chroniono interes państwa czy interes partyjny lub osobisty – ocenia prok. Olejnik.

Nawet tajny proces napotyka przeszkody. Dwa terminy rozpraw – z 28 i 31 sierpnia zostały odwołane „ze względu na stan zdrowia oskarżonego Krzysztofa B.” – podaje nam sąd.

Prof. Antoni Kamiński z PAN uważa, że proces w tak szczególnej sprawie, gdzie oskarżonymi są byli wysocy urzędnicy resortu, powinien być jawny. Administracja publiczna musi być pod nadzorem i kontrolą społeczną. Ukrywanie takich rzeczy, utajnianie procesu to podważanie zaufania obywateli do państwa – ocenia prof. Kamiński.

Reklama
Reklama

Oskarżeni nadal siedzą – Arkadiusz B. ma przedłużony tymczasowy areszt do listopada, a Krzysztof B. do września.

Arkadiusz B. nie przyznaje się do winy, z kolei Krzysztof B. – według naszych źródeł – składa interesujące zeznania, które są dziś weryfikowane.

Przestępczość
Jacek Tomaszewski: Narkotyki Maduro miały zniszczyć Amerykę
Przestępczość
Nicolás Maduro i Cilia Flores doprowadzeni do sądu. Co się tam wydarzy?
Przestępczość
Brigitte Macron kontra hejterzy. Sąd w Paryżu wydał wyrok
Przestępczość
Berlin. Po pożarze dziesiątki tysięcy mieszkań bez prądu. Do podpalenia przyznała się Vulkangruppe
Przestępczość
Tajemniczy ładunek rosyjskiego statku, który zatonął. Co przewoził Ursa Major?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama