fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

"El Chapo" miał prywatne zoo, kilka żon i wydawał miliony

AFP
Przed sądem o bogactwie słynnego „El Chapo” opowiedział jeden z jego najbliższych współpracowników.

Jak informuje „New York Post”, Miguel Jurass Martinez, jeden z najbliższych współpracowników meksykańskiego barona narkotykowego Joaquína "El Chapo" Guzmána, opowiedział przed sądem o bogactwie szefa kartelu z Sinaloi. Martinez jest jedną z najbardziej wpływowych postaci, którymi otaczał się „El Chapo”. 

 

Mężczyzna opowiadał o prywatnym zoo z dzikimi zwierzętami, posiadłości w Acapulco o wartości 10 milionów dolarów oraz tym, że dla „El Chapo” wydanie kilku milionów dolarów jednego dnia, to żaden problem. - Guzman używał prywatnych samolotów, aby latać do domu na plaży w Acapulco, gdzie znajdowało się zoo. Można było tam skorzystać z pociągu, a podczas podróży oglądać lwy, tygrysy i pantery. Był tam jacht o nazwie „Chapito” - mówił Martinez. 

Według zeznań, baron narkotykowy miał wybrać się także do Szwajcarii, gdzie leczono go przeciwko starzeniu się. - Miał kilka żon, domy na każdej plaży oraz rancza w każdym stanie. Swoim pracownikom dawał luksusowe samochody, uwielbiał rozdawać prezenty - mówił Martinez. 

W relacji współpracownika „El Chapo” nie zabrakło również historii o tym, jak kartel przemycał kokainę do Stanów Zjednoczonych. Martinez opowiadał o tunelach wykopanych pod granicą, cysternach ze skrytkami czy puszkach z papryką. - To, co wracało na drugą stronę, to dziesiątki milionów dolarów w gotówce - mówił. 

Joaquín "El Chapo" Guzmán oraz jego współpracownicy mieli również podróżować po całym świecie na podstawie sfałszowanych dokumentów. Wśród miejsc, które odwiedzili znalazły się między innymi Brazylia, Argentyna, Tajlandia, Kolumbia, czy Panama. 

14 listopada w Nowym Jorku rozpoczął się długo oczekiwany proces Joaquína "El Chapo" Guzmána. Prokuratorzy oskarżyli go między innymi o prowadzenie najpotężniejszego kartelu narkotykowego na świecie w latach 1989-2014. Światowe media porównywały wówczas gmach sądu federalnego, gdzie odbywał się proces, do fortecy. Aby przetransportować barona narkotykowego z jednego z najbardziej strzeżonych więzień w Nowym Jorku do sądu, z ruchu wyłączono między innymi most Brookliński i kilka ulic. W akcji brali udział także uzbrojeni policjanci z psami, które potrafią wykrywać ładunki wybuchowe. 

Proces przeciw Guzmanowi odbywa się w Nowym Jorku, gdyż uważa się, że meksykański wymiar sprawiedliwości jest nieskuteczny. 

Narkotykowy proceder Guzman zaczął już w wieku kilkunastu lat. Uprawiał wówczas marihuanę. Później stanął na czele kartelu narkotykowego Sinaloa, a ciągu kilkudziesięciu lat zarobił na swym przestępczym działaniu 14 miliardów dolarów. Chroniła go między innymi sieć skorumpowanych funkcjonariuszy polityków i policjantów. 

Poszukiwania Guzmána nabrały tempa w 1993 roku, gdy walczący z handlem narkotykami meksykański kardynał Juan Jesus Posadas Ocampo został zamordowany na lotnisku w mieście Guadalajara. Choć "El Chapo" został wówczas uwięziony, osiem lat później udało mu się zbiec. Później aresztowany został ponownie, ale uciekł z więzienia przez tunel wykopany pod prysznicem znajdującym się w celi. Ostatecznie zatrzymano go w styczniu 2016 roku, a rok później władze Meksyku podjęły decyzję o wydaniu go Stanom Zjednoczonym. 

Źródło: New York Post
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA