fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

USA: Czy można dokonać zabójstwa sms-em?

123RF
20-letnia Michelle Carter jest oskarżona o nieumyślne spowodowanie śmierci swojego chłopaka, Conrada Roya. Młoda kobieta miała doprowadzić chłopaka do samobójstwa zachęcając go do tego w wysyłanych mu wiadomościach tekstowych - informuje "The New York Times".

Do tragedii doszło trzy lata temu. Roy został znaleziony na parkingu w Fairhaven - mężczyzna zatruł się spalinami wtłoczonymi do kabiny jego samochodu. Policja uznała to za samobójstwo. Prokuratura twierdzi jednak, że do śmierci chłopaka przyczyniła się Carter, jego dziewczyna.

"To już czas skarbie" - miała napisać mu tuż przed śmiercią. "Jestem gotów" - odpowiedział jej Roy. "Wiesz o tym. Kiedy wrócisz z plaży musisz to zrobić. Jesteś gotów" - napisała mu 17-letnia wówczas Carter. "Okay, zrobię to. Dość myślenia (o tym - red.)" - odpisał jej 18-letni chłopak. "Tak dość myślenia. Po prostu musisz to zrobić" - napisała Carter. Tuż przed śmiercią Carter i Roy dwa razy rozmawiali też krótko przez telefon.

"The New York Times" zauważa, że sprawa jest nietypowa i stanowi wyzwanie dla prokuratury, która musi udowodnić, że Carter pośrednio przyczyniła się do śmierci chłopaka.

Obrońcy 20-latki podkreślają, że w Massachusetts, gdzie toczy się sprawa, nie obowiązują przepisy przewidujące sankcje za zachęcanie kogoś do popełniania samobójstwa. Ich zdaniem prokuratura zbyt szeroko definiuje w tym przypadku nieumyślne spowodowanie śmierci.

Prof. Laurie Levenson z Wyższej Szkoły Prawa w Los Angeles tłumaczy, że kluczowe będzie określenie kto doprowadził do śmierci. Prof. Levenson zaznacza, że zazwyczaj, w przypadku samobójstwa, istnieje domniemanie, że samobójca działał z własnej woli.

Związek Roy'a i Carter był nietypowy - czytamy w "The New York Times". Para wyznawała sobie miłość, ale dziewczyna rzadko spotykała się z chłopakiem - większość ich znajomości polegała na wymienianiu wiadomości tekstowych.

Według prokurator Maryclare Flynn Carter w wyraźny sposób doprowadziła do samobójstwa Roy'a nalegając w wiadomościach wysyłanych mu, by odebrał sobie życie. "Po prostu zatrzymaj samochód, usiądź w środku, to zajmie 20 minut. To nic wielkiego" - napisała w jednej z wiadomości. Według prokurator Carter miała też nakłonić Roy'a, który - gdy kabina samochodu zaczęła napełniać się spalinami - nabrał wątpliwości i wyszedł na zewnątrz, do wrócenia do samochodu (para odbyła w tym momencie rozmowę telefoniczną".

Czemu Carter chciała doprowadzić do samobójstwa chłopaka? Zdaniem prokurator dziewczyna chciała w ten sposób zwrócić na siebie uwagę swoich rówieśników, którym opowiadała, że ma chłopaka ze skłonnościami samobójczymi. Według śledczych dziewczyna skłoniła 18-latka do samobójstwa, ponieważ chciała, aby jej opowieści się uwiarygodniły.

Tymczasem obrońca Carter twierdzi, że Roy miał skłonności depresyjne i podejmował już wcześniej próby samobójcze bez związku z jego klientką. - To samobójstwo, nie zabójstwo - przekonuje.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA