Prawo karne

Gdzie przestępcy uciekają żeby uniknąć ekstradycji

AdobeStock
Przestępcy dobrze wiedzą, gdzie mogą uniknąć kary. Wybierają egzotyczne kraje, z którymi Polska nie ma podpisanych umów o wydaniu.

Dariusz Przywieczerski, skazany na 3,5 roku więzienia, wrócił przed kilkoma dniami z USA do kraju specjalnym samolotem. Pomogła ekstradycja. Trwała jednak aż 12 lat. Średnio potrzeba na nią 314 dni. Dużo, ale jak twierdzi Ministerstwo Sprawiedliwości, zmian w procedurze ekstradycyjnej nie będzie.

Zainteresowanie ekstradycją przez lata utrzymywało się na stałym poziomie. Od 37 wniosków przekazanych do rozstrzygnięcia ministrowi sprawiedliwości w 2012 r. przez 22 w 2015 r. i po kilkanaście w ostatnich dwóch latach. Ekstradycja traci jednak popularność na rzecz europejskiego nakazu aresztowania. Oczywiście tam, gdzie jest on możliwy, czyli w krajach Unii Europejskiej. Na jego wydanie potrzeba kilku dni, góra tygodni.

Czytaj także: Ekstradycja skazanego za FOZZ

Przestępcy stawiają na egzotykę

Na liście zainteresowanych ucieczką przed ekstradycją pojawiają się za to coraz to nowe państwa.

– To nic dziwnego. Dla przestępców świat się skurczył. Szukają państw, z którymi Polska nie ma podpisanej umowy ekstradycyjnej – mówi adwokat Michał Żuraw.

Wybierają więc Peru czy Dominikanę, a w ostatnich miesiącach najbardziej popularne są Zjednoczone Emiraty Arabskie, skąd znacznie trudniej ich sprowadzić.

– Ślepy zaułek dla prokuratury to kraje Ameryki Łacińskiej – mówi jeden ze śledczych. Wskazuje, że z odmową spotykają się często polskie wnioski o ekstradycję osób przebywających w Argentynie. Ustawodawstwo tego kraju praktycznie z góry skazuje te wnioski na przegraną.

Problemy z ekstradycją to nie tylko polska specyfika. Wymiar sprawiedliwości USA od 1978 r. nie mógł ściągnąć do Stanów Romana Polańskiego. Jan Olszewski, adwokat reprezentujący reżysera, wyjaśnia, że przepisy regulujące wydanie między Polską a USA są wyjątkowo niekorzystne z punktu widzenia naszego kraju. Dużo mniej korzystne niż z innymi państwami.

Trzy etapy do sukcesu

Postępowanie ekstradycyjne jest długie i drogie (wysokie są m.in. koszty tłumaczeń), a do tego sformalizowane. Składa się z trzech etapów. Pierwszy następuje po złożeniu przez organ państwa obcego wniosku o wydanie osoby ściganej w celu przeprowadzenia przeciw niej postępowania karnego lub wykonania orzeczonej co do niej kary (środka zabezpieczającego) i toczy się przed prokuratorem.

W kolejnym etapie prokurator wnosi sprawę do sądu okręgowego, który wydaje postanowienie w kwestii dopuszczalności przekazania.

Na koniec zaś, to trzeci etap, minister sprawiedliwości wydaje ostateczną decyzję w przedmiocie ekstradycji.

Wniosek o ekstradycję Przywieczerskiego został przekazany do Departamentu Stanu USA w lipcu 2006 r. W kolejnych latach (2007–2010) strona amerykańska wielokrotnie żądała uzupełnienia dokumentacji, na podstawie której miałby on zostać wydany Polsce.

W 2012 r., Sąd Okręgowy w Warszawie ponownie zwrócił się do resortu sprawiedliwości o ekstradycję skazanego. Dokumenty te również przesłano do USA, a przez kolejne lata resort musiał udzielać stronie amerykańskiej dodatkowych wyjaśnień.

Dopiero dziesięć lat od wysłania Amerykanom pierwszego wniosku w sprawie coś się ruszyło. Sąd Okręgowy w Warszawie otrzymał z USA pismo, że ekstradycją biznesmena zajmie się Biuro Prokuratora Federalnego dla Środkowego Okręgu Florydy w Tampie.

Do zatrzymania doszło 31 października 2017 r.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL