fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Ustawowy nakaz denuncjacji pedofilii w Kościele

AdobeStock
Nie ma grubej kreski dla przestępstw seksualnych wobec dzieci.

Każdy, kto ma wiedzę o popełnieniu przestępstwa, ma społeczny obowiązek powiadomienia o tym fakcie policji lub prokuratury. Zgodnie zaś z art. 240 § 1 k.k. grozi nam od miesiąca do trzech lat pozbawienia wolności, jeśli nie przekażemy organom ścigania informacji o przestępstwie zabójstwa, pozbawienia człowieka wolności, porwania zakładnika lub statku czy samolotu, szeregu przestępstw przeciwko ludzkości zakazanych prawem międzynarodowym i przestępstw przeciwko Polsce, jak również przestępstw o charakterze terrorystycznym.

13 lipca 2017 r. weszła w życie nowelizacja kodeksu karnego, którą do listy przestępstw objętych od tej daty ustawowym obowiązkiem denuncjacji dodano przede wszystkim przestępstwa seksualne popełnione na szkodę dzieci. Teraz mamy więc obowiązek poinformować policję lub prokuraturę także o każdym przypadku dokonania albo usiłowania przestępstwa zgwałcenia małoletniego poniżej 15. roku życia, wstępnego, zstępnego, przysposobionego, przysposabiającego, brata lub siostry (niezależnie od wieku pokrzywdzonego), gwałtu zbiorowego lub ze szczególnym okrucieństwem, jak również wykorzystania seksualnego osoby bezradnej z powodu jej niepełnosprawności intelektualnej lub psychicznej. Obowiązek ten dotyczy także naszej wiedzy o każdym przypadku obcowania seksualnego z dzieckiem poniżej 15. roku życia, choćby temu obcowaniu nie towarzyszyła przemoc, groźba, podstęp, wykorzystanie bezradności lub zależności dziecka, i nawet jeśli doszło do tego za przyzwoleniem czy też z inicjatywy dziecka (co przy obniżającej się granicy inicjacji seksualnej wśród nastolatków się zdarza). Co więcej, obowiązkiem tym objęty jest każdy przypadek prezentowania dziecku w wieku do 15 lat treści pornograficznych, udostępnienia mu przedmiotów mających charakter seksualny oraz rozpowszechniania treści pornograficznych w sposób umożliwiający małoletniemu zapoznanie się z nimi, jak również wykonania czynności seksualnej w obecności dziecka w wieku do lat 15. Obowiązek denuncjacji dotyczy w zasadzie wszystkich zachowań seksualnych wobec dzieci.

Jeśli chodzi o pornografię, to denuncjować powinniśmy nie tylko pokazywanie dzieciom w wieku do lat 15. filmów, zdjęć czy książek pornograficznych, ale wręcz rozpowszechnianie takich treści w sposób, który pozwala bez problemu się z nimi przez dzieci zapoznać, jak choćby prowadzenie niekodowanych stron pornograficznych w internecie.

Warto mieć tego świadomość także w kontekście informacji o molestowaniu seksualnym dzieci przez księży, i to nie tylko poprzez odbywanie z nimi stosunków seksualnych, ale choćby prezentowanie pornografii np. ministrantom. Przypadki takich przestępstw były niestety wielokrotnie przez lata ukrywane zarówno przez pokrzywdzonych i ich rodziny, jak i przede wszystkich przez hierarchię kościelną. Zdarza się, że cała wspólnota parafialna wie o skłonnościach danego księdza, jego przełożeni także, a jedynym działaniem jest „zsyłanie" do odludnego klasztoru lub na mało intratną parafię i ostracyzm towarzyski na poziomie plotki. Obecnie poprzestawanie na takich działaniach stało się karalne.

Obowiązek doniesienia o podejrzeniu popełnienia takiego przestępstwa ma każdy, kto nabył w dowolny sposób wiarygodną informację o tym fakcie. Nie musi to być więc świadek naoczny, ale i osoba, z którą taki świadek, pokrzywdzony lub sprawca podzielił się informacjami. Warunkiem jest wewnętrzne odczucie, że owe informacje są prawdziwe, a w zasadzie na odwrót – jeśli otrzymujemy informację i jesteśmy przekonani, że nie jest prawdziwa, możemy zaniechać informowania organów ścigania.

Jedynymi osobami, na których nie ciąży prawny obowiązek doniesienia o takich przestępstwach, są pokrzywdzony i sprawca czynu zabronionego oraz osoby temu sprawcy najbliższe. Uprawnienie sprawcy wynika z jego prawa do obrony. Jeśli chodzi o brak odpowiedzialności osób najbliższych sprawcy, to ustawodawca uznał, że ważniejsza jest ochrona relacji rodzinnych niż zmuszanie najbliższych do denuncjacji osoby im bliskiej, od której są zależni nie tylko emocjonalnie, ale często i finansowo. Zresztą jeśli osoba najbliższa oskarżonego ma w postępowaniu karnym w każdej sprawie na każdym jej etapie prawo do odmowy składania zeznań przeciwko najbliższemu, to nie może być karana za brak jego denuncjacji.

Z kolei uprawnienie pokrzywdzonego do milczenia wynika z jego prawa do poszanowania własnej prywatności i intymności. Co prawda wszystkie przestępstwa seksualne są już ścigane z urzędu, a więc mogą się toczyć, nawet gdy osoba pokrzywdzona sobie tego nie życzy, jednak ustawodawca nie poszedł tak daleko, by zmuszać do informowania organów ścigania o własnej krzywdzie, i wprost wykluczył karalność za czyn z art. 240 § 1 k.k.

Należy przede wszystkim podkreślić, że nakaz denuncjacji spoczywa na rodzicach i opiekunach pokrzywdzonych dzieci, tak prawnych, jak i faktycznych – zwolnieni są od obowiązku denuncjacji najbliżsi sprawcy, ale żadną miarą nie najbliżsi pokrzywdzonego. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy dana osoba jest najbliższą i dla pokrzywdzonego, i dla sprawcy – co ma miejsce w stosunkach kazirodczych. Wtedy uprawnienie do niedonoszenia na najbliższego sprawcę przeważa nad obowiązkiem ochrony najbliższego pokrzywdzonego, nawet dziecka. W pozostałych przypadkach w ramach własnych obowiązków wobec dziecka najbliżsi muszą zgłaszać każde podejrzenie wykorzystania seksualnego dziecka, czy nabiorą go na podstawie słów dziecka, jego zachowania, rysunków czy badań lekarskich. Nie wystarczy samo odcięcie dziecka od kontaktów z osobą, którą się podejrzewa o molestowanie. Nie usprawiedliwia milczenia rodzica chęć ochrony dziecka przed powtórną wiktymizacją, chęć uchronienia go przed ostracyzmem społecznym, przechodzeniem stresu związanego z postępowaniem karnym, przesłuchaniem, badaniami itp. Mimo takiej motywacji rodzic (opiekun) może zostać ukarany za niespełnienie swojego obowiązku. Zatajanie takich czynów nie służy bowiem wcale dobru dziecka. Po pierwsze, sprawca pozostaje bezkarny i może krzywdzić zarówno to, jak i inne dzieci. Po drugie, pokrzywdzone dziecko odczuwa porzucenie, brak bezpieczeństwa i wsparcia osób mu najbliższych. Jest to szczególnie dotkliwe, gdy zdecyduje się ujawnić swoje pokrzywdzenie – jeśli najbliżsi mu nie uwierzą, nie wesprą i nie będą aktywnie dążyć do ukarania sprawcy, zostaje przez nich jeszcze bardziej pokrzywdzone.

Obowiązek denuncjacji nie powstaje, jeśli osoba ma dostateczną podstawę przypuszczenia, że policja lub prokuratura wie o danym czynie. Nie oznacza to, że możemy uznać, iż zrobią to osoby bardziej do tego zobowiązane (np. rodzice, nauczyciele lub lekarze) lub mające większą wiedzę (np. naoczni świadkowie). Obowiązek ten przestaje nas obciążać jedynie wtedy, gdy wiemy (lub przypuszczamy na podstawie obiektywnych okoliczności), że postępowanie już się toczy (bo np. informowali o tym w telewizji lub w gazecie).

Obowiązek denuncjacji przestępstw seksualnych wobec dzieci spoczywa nie tylko na dorosłych. Obejmuje także małoletnich, i to niezależnie od wieku, po rygorem stosowania sankcji. Po 17. roku życia będą to sankcje karne, a wcześniej sankcje stosowane wobec nieletnich (środki poprawcze lub wychowawcze). Nawet dzieci poniżej 13. roku życia, wobec których nie można jeszcze stosować środka poprawczego i prowadzić postępowania o czyn karalny (w tym wypadku o naruszenie art. 240 § 1 k.k.), mogą zostać objęte postępowaniem o demoralizację i zastosowaniem środków wychowawczych właśnie za niedopełnienie tego obowiązku.

Tak więc jeśli rówieśnicy pokrzywdzonego wiedzą o czynie seksualnym na szkodę koleżanki lub kolegi, mają obowiązek prawny powiadomić o tym organy ścigania, a przynajmniej dorosłych, gdy mogą przypuszczać, że tę informację przekażą odpowiednim organom.

Obowiązek denuncjacji rozpoczyna się w momencie nabycia wiarygodnej wiedzy o danym czynie zabronionym, a kończy się w momencie rozpoczęcia postępowania karnego (lub nabycia usprawiedliwionego przekonania, że zostało wszczęte). Gdy do ścigania czynu nigdy nie doszło, obowiązek wygasa dopiero w momencie przedawnienia, czyli po bardzo długim czasie, bo przestępstwa seksualne na szkodę małoletniego nie mogą ulec przedawnieniu przed ukończeniem przez pokrzywdzonego 30. roku życia.

Należy ponadto mieć świadomość, że nowelizacja z lipca 2017 r. wprowadziła obowiązek denuncjacji wszystkich przestępstw seksualnych wobec dzieci nie tylko popełnionych po tej dacie, ale popełnionych wcześniej jeszcze nieprzedawnionych, a do tej pory niezgłoszonych organom ścigania. Przepis określający, że przestępstwo seksualne popełnione na szkodę dziecka nie może ulec przedawnieniu wcześniej niż przed ukończeniem przez pokrzywdzonego 30. roku życia, wszedł w życie 26 maja 2014 r. Oznacza to, że wszystkie czyny, które w tej dacie nie były przedawnione, mogą być ścigane do osiągnięcia tego wieku przez pokrzywdzonego.

Warto o tym pamiętać również w kontekście przestępstw seksualnych popełnionych przez księży czy zakonników. Nie ma tu bowiem mowy o grubej kresce i nowym otwarciu w ściganiu pedofilii, ale istnieje obowiązek powrotu do wszystkich do tej pory nieujawnionych zdarzeń i pociągnięcia sprawców do odpowiedzialności karnej za krzywdę dzieci. Co więcej, po ujawnieniu któregokolwiek z tych czynów prokuratura będzie miała obowiązek ścigać nie tylko sprawcę przestępstwa seksualnego, ale także wszystkie osoby, które o nim wiedziały, a nie złożyły zawiadomienia – rodziców, opiekunów pokrzywdzonego, współpracowników sprawcy czy jego przełożonych. Jedynym wyjątkiem jest tajemnica spowiedzi. Żaden ksiądz nie tylko nie musi jej ujawniać, ale wręcz nie wolno mu tego zrobić. Co więcej, nawet jeśli to zrobi, uzyskane informacje nie mogą stanowić dowodu w postępowaniu karnym. Przy tym nieistotne jest, czy była to spowiedź sprawcy, pokrzywdzonego, świadka czy osoby, która dowiedziała się o tym fakcie z opowieści.

Ten wyjątek należy jednak ściśle ograniczyć do sakramentu pokuty. Jeśli ksiądz, a w szczególności hierarcha kościelny, dowie się o przestępstwach seksualnych popełnionych przez kolegów, podwładnych czy przełożonych (a także jakiejkolwiek innej osoby) z innych źródeł, choćby z prywatnej rozmowy czy np. anonimowych donosów, jego obowiązek poinformowania o tym organów ścigania staje się aktualny, jeśli postępowanie karne nie jest według jego wiedzy prowadzone.

Ustawodawca wyraźnie i jednoznacznie powiedział „nie" zmowie milczenia wobec zachowań seksualnych na szkodę dzieci. Teraz powiedzenie tego „nie" należy do społeczeństwa i samego Kościoła. Dla dobra pokrzywdzonych oraz potencjalnych ofiar, ale także dla dobrego imienia Kościoła, poczucia sprawiedliwości społecznej i ogólnie pojętej moralności.

Autorka jest prokuratorką Prokuratury Rejonowej w Żyrardowie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA