fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Akt oskarżenia długo czeka na pierwszy termin - statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości

Adobe Stock
Państwo coraz więcej płaci za opieszałość sądów karnych. Na pierwszą rozprawę w większej sprawie trzeba poczekać wiele miesięcy.

W 2018 r. tylko do sądów rejonowych w całej Polsce wpłynęło ponad 2 mln spraw karnych. To więcej niż rok i dwa lata wcześniej. Niebezpiecznie rośnie też liczba spraw niezałatwionych, które przechodzą na rok następny. To z kolei oznacza wyższe kwoty odszkodowań za zbyt długie procesy. W 2018 r. tylko za opieszałość w sprawach karnych wypłacono 1 mln 224 tys. zł odszkodowań. Ministerstwo Sprawiedliwości przeanalizowało podstawowe wskaźniki pracy sądów. Jeden z nich dotyczy terminu wyznaczenia pierwszej rozprawy w sprawie karnej.

W oczekiwaniu na wokandę

Informacje podano w miesiącach.

Co z nich wynika?

Jeśli chodzi o sądy rejonowe, na wyznaczenie pierwszej rozprawy potrzebowały one w 2018 r. 2,4 miesiąca (tak samo jak w 2017 i 2016 r.). Tyle samo czasu zajmuje to sądom okręgowym, które orzekają jako sądy pierwszej instancji. Mniej – 1,8 miesiąca – potrzeba na wyznaczenie sprawy w sądach okręgowych, które orzekają jako odwoławcze. Niespełna miesiąc czeka na wyznaczenie rozprawa w sądach apelacyjnych.

Statystyki nie są najgorsze. W praktyce, szczególnie w tych głośniejszych sprawach, trwa to jednak o wiele dłużej.

Przykład? Sprawa Kajetana P., który w lutym 2016 r. brutalnie zamordował nauczycielkę języka włoskiego. Pierwszy akt oskarżenia przeciw Kajetanowi P. trafił do sądu w lipcu 2017 r. Trzy miesiące później Sąd Okręgowy w Warszawie odesłał go śledczym, nakazując uzupełnienie postępowania. Po raz drugi akt oskarżenia trafił w lutym 2018 r. Pierwsza rozprawa odbyła się 28 maja 2018 r.

Podobne perypetie przeszedł proces w sprawie Wojciecha Kwaśniaka, byłego szefa KNF, który w lutym 2014 r. został pobity przed swoim domem. Akt oskarżenia trafił do sądu 1,5 roku później, a proces ruszył dopiero w styczniu 2017 r. W dodatku kiedy już miał się kończyć, sędzia poszła na urlop macierzyński i trzeba go było zaczynać od nowa. Stało się to dopiero w styczniu 2019 r.

I kolejny przykład: proces w sprawie zabójstwa Ewy Tylman (właśnie dobiega końca). Zdarzenie miało miejsce w listopadzie 2015 r. Rok później do Sądu Okręgowego w Poznaniu trafił akt oskarżenia w tej sprawie. Proces ruszył w styczniu 2017 r.

Między innymi te przykłady procesów sprawiły, że Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało rewolucję w procedurze karnej. W uzasadnieniu do niej podaje przykład „starej" anonimowej sprawy, która toczyła się w polskim sądzie wiele lat temu na podstawie obowiązujących wówczas przepisów. Akt oskarżenia wpłynął do sądu 11 kwietnia 2005 r. Pierwszy termin wyznaczono po czterech miesiącach. Ogłoszenie wyroku nastąpiło jednak dopiero w maju 2012 r. W sprawie było 22 oskarżonych o 191 zarzutów, 536 świadków, 116 pokrzywdzonych. Sąd wyznaczył 119 terminów, z czego odbyło się 73, a 46 zostało odwołanych. Konieczność zawiadomienia wszystkich pokrzywdzonych o terminie rozprawy metodą tradycyjną zajęła od sześciu do ośmiu tygodni. Całkowity czas trwania procesu obliczono na siedem lat, pięć miesięcy i 28 dni.

Bez zbędnej zwłoki

Przepisy procedury karnej nie przewidują konkretnego terminu wyznaczenia pierwszej rozprawy. Kodeks postępowania karnego mówi, że celem procesu jest m.in. rozstrzygnięcie sprawy w rozsądnym terminie. Zasadę tę uzupełnia art. 348 k.p.k., który stanowi, iż rozprawę należy wyznaczyć i przeprowadzić bez zbędnej zwłoki.

– W każdej sprawie termin wyznaczenia rozprawy „bez zbędnej zwłoki" będzie inny – tłumaczy adwokat Marta Lech. Powód?

Po wpłynięciu aktu oskarżenia prezes sądu bada go pod kątem spełnienia wymagań formalnych. Może wówczas zwrócić akt oskarżenia w celu uzupełnienia braków. Jeżeli akt oskarżenia odpowiada warunkom formalnym, prezes sądu zarządza doręczenie jego odpisu oskarżonemu, wzywając go do składania wniosków dowodowych. Ma na to siedem dni od doręczenia mu aktu oskarżenia.

W pewnych wypadkach może też dojść do skierowania sprawy na posiedzenie. Albo do przekazania przez sąd sprawy prokuratorowi w celu uzupełnienia śledztwa lub dochodzenia, jeżeli akta sprawy wskazują na istotne braki tego postępowania, zwłaszcza na potrzebę poszukiwania dowodów, zaś dokonanie niezbędnych czynności przez sąd powodowałoby znaczne trudności.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA