fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość

Mularczyk: Jeśli nie ma żadnej kary za wywołanie wojny, to jest amoralne

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
- Jeśli w budżecie Niemiec byłaby kwota, którą Niemcy co roku płaciliby np. przez sto lat, wiedzieliby, że są to reparacje wojenne dla Polski, dla innych krajów za zniszczenia podczas II wojny światowej, to byłoby to argument, żeby takich wojen nie wywoływać - stwierdził poseł Arkadiusz Mularczyk, przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. reparacji wojennych.

Sejmowa komisja ustawodawcza opowiedziała się w czwartek za propozycją stanowiska Sejmu dla Trybunału Konstytucyjnego o niekonstytucyjności przepisu, dotyczącego immunitetu obcych państw. Na podstawie immunitetu polskie sądy muszą odrzucać pozwy w sprawach dotyczących zbrodni wojennych.

Według posłów, uchylenie zasady immunitetu pozwoliłoby na składanie pozwów przeciwko Niemcom, które mogłyby składać cywilne ofiary zbrodni i działań wojennych, robotnicy przymusowi i więźniowie obozów pracy, jeńcy wojenni, powstańcy i obywatele wywłaszczeni i przesiedleni przez hitlerowskie władze.

- Ci ludzie przez lata, dziesiątki lat od zakończenia II wojny światowej, nie mieli żadnej ścieżki sądowej, ani w Polsce, ani za granicą. Państwo niemieckie oczywiście systemowo nie chciało płacić żadnych odszkodowań polskim obywatelom. Również państwo polskie było głuche na głos tych wszystkich ludzi, którzy byli ofiarami II wojny światowej - ocenił poseł Arkadiusz Mularczyk z Prawa i Sprawiedliwości w rozmowie z Radiem Maryja.

- Widzę, że jest wielkie oczekiwanie społeczne, że ta sprawa będzie uregulowana i obywatele polscy będą mogli do sądów polskich w tych sprawach występować - dodał przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. reparacji wojennych.

Mularczyk, który jest głównym orędownikiem w PiS wystąpienia do Niemców o reparacje wojenne, argumentował, że "jeśli nie ma żadnej kary za wywołanie wojny, jeśli ktoś, kto wywołał wojnę, na tej wojnie się wzbogacił poprzez wyzyskiwanie ludzi, poprzez pracę przymusową, zrabował swojego sąsiada, okradł i on do dzisiaj tak naprawdę nie poniósł żadnej konsekwencji, to jest to amoralne i to tak naprawdę mojej ocenie właśnie jest zachęcaniem w ogóle do wojen".

- Jeśli w budżecie Niemiec byłaby kwota, którą Niemcy co roku płaciliby np. przez sto lat, wiedzieliby, że są to reparacje wojenne dla Polski, dla innych krajów za zniszczenia podczas II wojny światowej, to byłoby to argument, żeby takich wojen nie wywoływać - dodał. Natomiast w sytuacji, gdy do dzisiaj w niemieckich domach w Berlinie czy w austriackich domach we Wiedniu są przedmioty, dzieła sztuki i zrabowane z Polski i nikt ich nie oddał, nikt ich się nie domaga, co więcej, one przynosiły i przynoszą korzyści, zyski obywatelom Niemiec czy Austrii, to jest właśnie głęboko niemoralne - ocenił poseł PiS.

Źródło: rp.pl/ Radio Maryja
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA