fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo dla Ciebie

Wisła Kraków: restrukturyzacja lepsza niż upadłość

123RF
Ratunkiem dla klubu sportowego w finansowych tarapatach jest postępowanie restrukturyzacyjne. Tą drogą w Krakowie nie próbowano jeszcze iść.

Sportowa Spółka Akcyjna, a taką formę prawną mają kluby piłkarskiej Ekstraklasy, musi być jeszcze bardziej przejrzysta finansowo niż zwykłe przedsiębiorstwo. Niejasności dwójnasób zagrażają jej bytowi.

Nie ma chyba teraz gorętszego tematu futbolowego niż perypetie finansowe Wisły Kraków.

Nie wiemy ilu Wisła ma wierzycieli i jak są cierpliwi. Zaległości z zapłatą nie muszą zresztą uruchamiać procedury upadłości - niezbędny jest do tego wniosek wierzyciela, a obecnie wniosku nie ma. Gdyby spółka rzeczywiście stała się niewypłacalna, ale wobec więcej niż jednego wierzyciela, to wniosek taki powinny złożyć - w okresie miesiąca - jej władze. Ale i w trakcie tej procedury niejedną spółkę można uratować.

Czytaj też:

Tajemniczy inwestor

Wydawało się, że z turbulencji Wisłę wyprowadzi inwestor z Kambodży - Vanna Ly, który 18 grudnia podpisał umowę z Towarzystwem Sportowym "Wisła" - akcjonariuszem spółki sportowej prowadzącej klub. Tymczasem – jak podał sam klub - zachorował w piątek podczas lotu przez Atlantyk, i z tego powodu nie było z nim kontaktu. Tym też tłumaczy się brak przelewu regulującego rozliczne zobowiązania.

Pojawiły się tymczasem spekulacje, kto jest właścicielem klubu: czy Wisła czy Vanna Ly. W umowie na sprzedaż akcji zawrzeć miano bowiem warunek, że nabywca wpłaci 12,2 mln zł do 28 grudnia na spłaty zaległości i przedsięwzięcia klubu. Więcej, ponoć wróciła koncepcja wejścia do klubu Wojciecha Kwietnia, biznesmena który pożyczył klubowi swego czasu znaczną kwotę i w razie jego upadłości straciłby szansę na ich odzyskanie – choćby nawet w znacznej części. Tak to w upadłościach zresztą bywa.

- Jeśli ów warunek miał charakter zawieszający, to do sprzedaży akcji nie doszło. Jeśli rozwiązujący - to brak zapłaty oznacza rozwiązanie umowy i powrót do pierwotnego stanu - ocenia Paweł Gieras, adwokat, były członek rady Towarzystwa Sportowego "Wisła".

Możliwe są jeszcze dwie sytuacje (umowy przecież nie upubliczniono), że zapłata nie warunkowała przejścia własności akcji na nabywcę - więc Vanna Ly jest właścicielem klubu, a o pieniądze spór może się jeszcze toczyć. Nie wiadomo zresztą przed jakim organem – bo w grę wchodzić może nawet międzynarodowy arbitraż. Wszystko to powinno być zapisane w umowie. Dziś jednak nie wiemy nawet tego, czy ma ona formę polskojęzyczną, czy też tylko angielską. Ale te handlowe, własnościowe kwestie, to nie wszystko.

Biznes i sport

Roman Kusz, adwokat i przewodniczący rady nadzorczej Górnika Zabrze, wskazuje, że klub sportowy – czyli w tym wypadku prowadząca go Sportowa Spółka Akcyjna - działa nie tylko na płaszczyźnie prawa spółek, ale też regulacji sportowych, zwłaszcza jako uczestnik rozgrywek piłkarskiej Ekstraklasy. I kłopoty finansowe klubu, brak transparentności w tym względzie, może spowodować utratę licencji do występowania w lidze. Niewypłacanie np. pensji zawodnikom umożliwia im rozwiązanie kontraktów z winy klubu, co nie tylko osłabia drużynę, ale też może wpłynąć na finanse tej spółki.

"Wisła Socios" - organizacja kibiców tego klubu, chce go wesprzeć pożyczką na spłatę pensji dla piłkarza Zorana Arsenicia, który ponad dwa tygodnie temu złożył ponaglenie o zapłatę - co może być pierwszym krokiem do zerwania umowy.

Spółkę, nawet w upadłości, można jeszcze uratować. Zwraca na to uwagę Cezary Zalewski, sędzia z warszawskiego Sądu Upadłościowego:

- Może dziwić w tej sprawie brak rozważenia przeprowadzenia postępowania restrukturyzacyjnego, które jest wersją pośrednią między dofinansowaniem znacznymi środkami płynnymi spółki w tarapatach przez inwestora, a niekontrolowanym bankructwem. Stosowane w postępowaniu restrukturyzacyjnym procedury, jak sporządzenia planu restrukturyzacyjnego, udział doradcy, uwzględnianie interesu wierzycieli powoduje, że ratowanie spółki jest transparentne i bardziej efektywne, choć to nie gwarantuje sukcesu. Ratowaniu zaś samej ponad stuletniej marki klubu i wykorzystaniu jej potencjału bez konieczności porozumienia z wierzycielami może służyć sprzedaż w ramach tzw. pre-packu, tj. przygotowanej likwidacji w ramach upadłości. Ten model zastosowano w przypadku lotniska w Radomiu - dodaje sędzia Zalewski.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA