fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca

Bezrobotni dostaną więcej już od czerwca bądź lipca

Pixabay
Możliwe, że Sejm zajmie się projektem podwyżki świadczeń dla osób tracących pracę na najbliższym posiedzeniu w przyszłym tygodniu – dowiedziała się „Rzeczpospolita".

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział podwyżkę zasiłku dla bezrobotnych do 1200 zł z obecnych ok. 860 zł brutto oraz wprowadzenie dodatkowego świadczenia „solidarnościowego" dla osób tracących pracę w wysokości 1300 zł przez trzy miesiące. Na razie szczegółów tej propozycji brak, ale jak ustaliła „Rzeczpospolita", prawdopodobnie już na najbliższe posiedzenie Sejmu trafi odpowiedni rządowy projekt. Dzięki temu wyższe zasiłki miałyby być wypłacane od 1 czerwca, a najpóźniej od 1 lipca.

Zanim projekt trafi do Sejmu, czekają go szlify i ostateczne uzgodnienie m.in. pomiędzy kancelariami premiera i prezydenta. Dwa tygodnie temu w ramach swojej kampanii wyborczej prezydent Andrzej Duda także obiecał Polakom podwyżkę świadczeń z tytułu utraty pracy, tyle że mowa była o podwyżce zasiłku do 1300 zł i dodatku solidarnościowym w wysokości 1200 zł.

– Czekamy z niecierpliwością na konkrety – mówi Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan. – Mam nadzieję, że ten temat zostanie w pierwszej kolejności przedyskutowany na forum Rady Dialogu Społecznego, a nie będzie komunikowany przez rząd na konferencji prasowej – podkreśla.

Organizacje biznesowe zwracają bowiem uwagę, że wysokość świadczeń dla bezrobotnych jest kluczowym elementem systemowym dla rynku pracy. Z jednej strony, jeśli są zbyt niskie, nie chronią przed skutkami utraty wynagrodzenia, z drugiej zaś – jeśli są zbyt wysokie, mogą być impulsem do większych zwolnień po stronie pracodawców i hamulcem do szukania i podejmowania pracy ze strony samych pracowników. Ryzyko to dotyczy przede wszystkim osób o niskich zarobkach. Przykładowo, jeśli łączne świadczenie po zmianach wyniosłoby 2500 zł, stanowiłoby to 96 proc. minimalnego wynagrodzenia.

Ekonomiści Santander Bank Polska szacują, że nowe świadczenia dla osób bez pracy (zgodnie z propozycją premiera) oznaczają dla finansów publicznych dodatkowy wydatek rzędu 5,5 mld zł. To obliczenia przy założeniu, że w drugiej połowie roku przybędzie ok. 1 mln osób bezrobotnych.

– Taki instrument może się okazać istotnym wsparciem dla konsumpcji prywatnej, choć patrząc od strony bodźców dla rynku pracy, może osłabiać skuteczność wprowadzonych już działań na rzecz zniechęcania firm do zwolnień – komentuje Piotr Bielski, ekonomista Santander Bank Polska.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA