fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca, emerytury, renty

Sąd w Białymstoku: rządowe informacje o pandemii zrodziły ogromne obawy, wręcz przerażenie

Adobe Stock
Rządowe informacje i obostrzenia wynikające z zaistnienia pandemii, zrodziły ogromne obawy, wręcz przerażenie u wielu obywateli, i to nie tylko samym zagrożeniem potencjalnej choroby, ale też w aspekcie stabilności ekonomicznej – stwierdził w wyroku Sąd Rejonowy w Białymstoku.

Sprawa dotyczyła przyznania zasiłku opiekuńczego za 10 dni w marcu 2020 roku dla Jacka S. (imię fikcyjne), który opiekował się dwiema córkami.

Jego małżonka – właścicielka salonu kosmetycznego – tłumaczyła w sądzie, że dyrekcja żłobka, do którego uczęszczają dziewczynki poinformowała rodziców, że od 16 marca państwo zamyka żłobki. Wówczas razem z mężem podjęli decyzję, iż weźmie on opiekę nad dziećmi i zajmie się nimi przez 2 tygodnie, bo już wtedy wiedziała, że od 1 kwietnia zamknięte będą gabinety kosmetyczne. Jacek S. dodał, iż żona musi płacić co miesiąc za lokal, który wynajmuje, i dlatego chciała chociaż trochę zarobić na koszty utrzymania salonu.

ZUS odmówił jednak mężczyźnie prawa do zasiłku opiekuńczego. Tłumaczył, że z posiadanej dokumentacji w postaci rachunków za obsługę klientek w salonie kosmetycznym wynika, że przebywająca w marcu 2020 r. na zasiłku macierzyńskim matka mogła zapewnić także opiekę starszej córce, i jej mąż nie był zobligowany do sprawowania osobistej opieki nad dziećmi. Z wydruków kasy fiskalnej salonu kosmetycznego wynikało, iż jedynie tylko 25 marca była dokonana jedna usługa. Zdaniem urzędników, kobieta mogła wykonać ją po zakończeniu pracy męża.

Sąd Rejonowy w Białymstoku (sygn. akt VI U 214/20) w wyroku z 4 listopada 2020 roku zmienił decyzję ZUS, i przyznał zasiłek opiekuńczy Jackowi S.

Zdaniem sądu, w przestrzeni publicznej i rodzin czas od połowy marca 2020 r. był okresem wyjątkowym i na przestrzeni dziesiątek lat niespotykanym. - Zostały zaburzone lub zlikwidowane różne formy działalności w przestrzeni publicznej, społecznej. Rząd namawiał do pozostania w domach i opieki nad dziećmi. Zamykał wiele instytucji, w tym placówki opiekuńcze. Rządowe informacje i obostrzenia wynikające z zaistnienia pandemii, zrodziły ogromne obawy, wręcz przerażenie u wielu obywateli, i to nie tylko samym zagrożeniem potencjalnej choroby, ale też w aspekcie stabilności ekonomicznej – czytamy w uzasadnieniu.

W tej sytuacji, gdy zamknięto żłobek, zagrożone docelowo było funkcjonowanie salonów fryzjerskich i kosmetycznych, zdaniem sądu można całkowicie zrozumieć postawę żony pana Jacka, która prowadząc działalność gospodarczą, wynajmując w tym celu lokal i płacąc opłaty z tego tytułu i podatki, chciała ten czas w pełni wykorzystać na uzyskanie potencjalnego dochodu. Było to możliwe jedynie przy wsparciu męża, który podjął się opieki nam córkami. Również fakt niewygenerowania w tym okresie wielu rachunków z tytułu działalności salonu kosmetycznego – zdaniem sądu – jest możliwy do zrozumienia. Kosmetyczka czekała na klientki, ale ich mniejsza ilość i ewentualna absencja na planowanych wizytach mogła być właśnie podyktowana lękiem społecznym w zaistniałym stanie pandemii. To jednak nie uprawnia w żaden sposób aby uznać, że kobieta nie pracowała w tym czasie w salonie kosmetycznym. – Taka postawa i determinacja w oczekiwaniu na klienta wynika wprost z prowadzenia na własny rachunek działalności gospodarczej – podkreślił sąd.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA