fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polska w strefie euro?

Marek Goliszewski: Euro to szansa i nasza polisa ubezpieczeniowa

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Nie wchodząc do strefy euro, będziemy systematycznie spychani na margines życia europejskiego, ze stratami dla poziomu życia naszych obywateli – pisze założyciel i prezes Business Center Club.

Premier Beata Szydło w czwartkowej „Rzeczpospolitej" utrzymuje, że przyjęcie waluty euro nie jest dla nas korzystne. Dodaje, że nie jest korzystne teraz, tym bardziej że strefa euro jest w głębokim kryzysie. Otóż strefa euro nie jest w głębokim kryzysie ani w ogóle w kryzysie. Zadłużenie tej strefy i deficyt finansów publicznych w krajach euro były i są relatywnie niższe niż w naszym kraju. Pomoc od strefy euro otrzymały będące w kryzysie Grecja czy Włochy. Wejście do strefy euro ma dla Polski i jej obywateli znaczenie polityczne i ekonomiczne.

Nie radzimy sobie tak dobrze

Najkrócej mówiąc: nie wchodząc do tej strefy, będziemy systematycznie spychani na margines życia europejskiego ze stratami dla poziomu życia naszych obywateli. Polska – będąc w elitarnym klubie europejskich państw euro – znalazłaby się w ścisłym trzonie państw decydujących o przyszłości Unii Europejskiej i dalszym procesie integracji. Obecność naszego kraju w strefie euro jest odpowiedzią na obawy pani premier, która w licznych wystąpieniach podkreśla swój sprzeciw wobec idei UE dwóch lub więcej prędkości. Pani premier argumentuje, że nie musimy być członkiem unii walutowej, ponieważ nasza gospodarka każdego dnia udowadnia, że poza nią radzi sobie znakomicie. Cóż, wzrost gospodarczy w IV kwartale 2016 roku wyniósł 2,7 proc. PKB. Ale nie 4 proc. PKB. Zwiększenie dynamiki do 2,7 proc. nastąpiło dzięki przesunięciu w czasie wydatków rządowych. Inaczej byłoby 2 proc. PKB. Dług publiczny sięga już prawie biliona złotych, a deficyt sektora finansów publicznych, liczony metodą obowiązującego nas Eurostatu, dotyka niebezpiecznej granicy 60 proc. PKB. O tym musimy pamiętać, oceniając polską gospodarkę i jej perspektywy oraz planując jej rozwój. Wyznaczenie terminu przyjęcia przez Polskę waluty euro skłoniłoby nas wszystkich do mobilizacji gospodarczej i zwiększenia siły ekonomicznej Polski. Tak, by spełniać kryteria monetarne i fiskalne z Maastricht, z korzyścią dla państwa i Polaków.

Euro daje policzalne korzyści

Polska wraz z wejściem do Unii Europejskiej stała się również członkiem Unii Gospodarczej i Walutowej z tzw. derogacją. Oznacza to obowiązek zamiany waluty krajowej na wspólną, aczkolwiek bez wskazania terminu. Przyłączenie się do systemu wspólnego europejskiego pieniądza może być dla kraju źródłem wielu korzyści gospodarczych – czytamy w raporcie Narodowego Banku Polskiego z 2009 roku. To m.in.: spadek nominalnych stóp procentowych – niskie stopy procentowe od kredytów, także tych hipotecznych, licząc ostrożnie spadek kosztu oprocentowania o 200 punktów bazowych to korzyść rzędu 14 mld zł.

Także redukcja ryzyka kursowego i eliminacja kosztów transakcyjnych ponoszonych przy zamianie waluty krajowej na euro i odwrotnie – jeśli weźmiemy wszystkie firmy, które mają transakcje międzynarodowe przy średnim koszcie wymiany walut 0,3–0,5 proc. wartości transakcji, daje to nam 10–12 mld zł oszczędności rocznie. To również tama dla kapitału spekulacyjnego i mniejsze koszty transakcyjne w skali państwa. Korzyści uzyskane dzięki niższym kosztom związanym z potrzebami pożyczkowymi rządu w kwocie 200 mld zł rocznie są niebagatelne. Dodać należy także wzrost stabilności i wiarygodności makroekonomicznej (postrzegania gospodarki kraju, a w efekcie – wzrost ratingów Polski i atrakcyjności kraju dla inwestorów zagranicznych, nowe inwestycje krajowe i zagraniczne. A więc więcej pracy i wyższe płace, wzrost inwestycji krajowych w wyniku obniżenia kosztu pozyskania kapitału oraz poszerzenia perspektyw działania na większym rynku, wzrost inwestycji zagranicznych, dzięki eliminacji ryzyka kursowego i stabilniejszemu otoczeniu ekonomicznemu (większa skłonność do inwestowania), pobudzenie procesów integracyjnych na wielu płaszczyznach, m.in. rozwój i integrację rynków finansowych, intensyfikację wymiany handlowej, dostęp do nowych technologii i szerszy dostęp do rynków międzynarodowych, rozwój infrastruktury; większą przejrzystość cen, mniejszą sprawozdawczość finansową, redukcję kosztów doradztwa finansowego; poprawę wydajności i konkurencyjności gospodarki, wzrost konkurencji i zatrudnienia, zatem w efekcie – podniesienie tempa wzrostu PKB i wzrost dobrobytu mieszkańców.

Wzrośnie bezpieczeństwo państwa

To także wzrost bezpieczeństwa państwa. Musimy pamiętać, że kraje należące do strefy euro są głębiej zintegrowane, tam skoncentrowane są największe środki finansowe. Członkowie strefy euro mają większy wpływ na decyzje zapadające w UE. Strefa euro to ekonomiczna i polityczna polisa ubezpieczeniowa. W sytuacji gospodarczego kryzysu lub konfliktu między państwami kraj strefy euro jest lepiej chroniony mechanizmami zabezpieczającymi i solidarnością pozostałych członków.

W raporcie NBP czytamy też, że w długim okresie łączny wzrost PKB z tytułu zamiany złotego na euro może sięgać 7,5 proc., z czego, jak wskazują przeprowadzone badania, większa część zmaterializowana zostanie w ciągu pierwszych dziesięciu lat po przystąpieniu do strefy euro. Oznacza to, że w tym okresie roczne tempo wzrostu gospodarczego może być o ok. 0,7 pkt proc. rocznie większe niż w przypadku pozostawania poza strefą euro.

Ograniczone zostałoby ryzyko wystąpienia destabilizujących gospodarkę gwałtownych przepływów kapitałowych wywołanych innymi niż pogorszenie wskaźników makroekonomicznych czynnikami, takimi jak spekulacje walutowe lub zmiany zaufania inwestorów zagranicznych niemające uzasadnienia w rzeczywistej sytuacji ekonomicznej kraju.

Rezygnując z własnej waluty na rzecz euro, Polska znacznie zmniejsza ryzyko wystąpienia kryzysu walutowego, zwiększając tym samym długookresową stabilność makroekonomiczną, przyjęcie wspólnej waluty może przełożyć się (podobnie, jak to miało miejsce w innych krajach) na wzrost ratingu Polski.

Obszarem, w którym efekty bezpośrednie ujawnią się najszybciej, są rynki finansowe. Spadek premii za ryzyko kursowe oraz przyjęcie polityki pieniężnej Europejskiego Banku Centralnego może prowadzić do znaczącego wzrostu integracji na rynku pieniężnym i rynku obligacji skarbowych.

Większy eksport i inwestycje w Polsce

Z symulacji przeprowadzonych na potrzeby raportu NBP wynika, że można spodziewać się wzrostu eksportu w długim okresie o 12–13 proc. (w porównaniu z sytuacją pozostawania poza strefą euro) i nieco mniejszego wzrostu importu, choć w pierwszych kilku latach członkostwa w strefie euro to właśnie wzrost importu może być silniejszy.

W przypadku inwestycji, przeprowadzone szacunki sugerują, że w wyniku przyjęcia euro mogą one wzrosnąć, doprowadzając do akumulacji kapitału większego o około 12 proc. (w porównaniu ze scenariuszem nieprzyjmowania wspólnej waluty). Szacunki te oparte są na ostrożnym założeniu, że po wejściu do strefy euro premia za ryzyko obniży się o 1 pkt proc. Źródło: Narodowy Bank Polski 2009; Narodowy Bank Polski 2004a.

Jak przekonać panią premier

Ten pogląd, jak rozumiem, podziela i profesor Kołodko, który we wczorajszej „Rzeczpospolitej" zwraca uwagę, że nie powinno się rządu PiS przekonywać do strefy euro mentorskim tonem, jak uczyniliśmy to z profesorami Gomułką i Wojtyną. Nie robimy tego! Ciekawe więc, jak dziś profesor Kołodko ocenia negującą euro wypowiedź pani premier wobec swojej wcześniejszej koncyliacyjnej i łagodnej argumentacji, że do strefy euro należy jednak wchodzić.

Marek Goliszewski jest założycielem i prezesem BCC, przewodniczącym Gospodarczego Gabinetu Cieni.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA