fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kontrola majątku prezesa NIK: Zawiadomienie trafi do prokuratury?

W środę 16 października upływa półroczny termin badania przez Centralne Biuro Antykorupcyjne oświadczeń majątkowych Mariana Banasia
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Kontrola majątku Mariana Banasia zakończy się najprawdopodobniej zawiadomieniem do prokuratury.

CBA formalnie zakończy w środę trwającą od kwietnia kontrolę oświadczeń majątkowych ministra finansów. Jak kilka dni temu napisała „Rzeczpospolita", jej ustalenia są dla Mariana Banasia niekorzystne (majątek jest za duży w stosunku do zarobków), a CBA – co wiemy nieoficjalnie – wątpliwości chce przekazać do rozstrzygnięcia prokuraturze.

Dla rządu PiS bardziej niż nieścisłości w majątku „Pancernego Mariana" obciążające są jego kontakty z osobami związanymi z przestępczym półświatkiem – co pokazał reportaż TVN. Dlatego, jak twierdzą nasze źródła w rządzie, PiS chciał zmusić Banasia do dymisji i wybrać wolnego od wizerunkowych obciążeń nowego szefa Najwyższej Izby Kontroli. We wtorek do późnego popołudnia ważyły się losy prezesa NIK, a informacje o jego możliwej dymisji przeplatały się z dementi na ten temat.

Okazuje się, że PiS, wbrew temu, co sądził, może mieć kłopot z tak szybką wymianą osoby na stanowisku szefa NIK. Według naszych informacji rozpatrywana w partii dymisja Banasia została wstrzymana, bo przepisy narzucają tu pewne terminy.

Zgodnie z Regulaminem Sejmu wnioski w sprawie wyboru lub powołania przez Sejm m.in. prezesa NIK mogą zgłaszać „Marszałek Sejmu albo co najmniej 35 posłów". Składa się je Marszałkowi Sejmu w terminie 30 dni przed upływem kadencji, 21 dni od dnia odwołania lub stwierdzenia wygaśnięcia mandatu. Poddanie pod głosowanie wniosków w sprawie wyboru lub powołania przez Sejm poszczególnych osób na stanowiska państwowe „nie może odbyć się wcześniej niż siódmego dnia od dnia doręczenia posłom druku zawierającego kandydatury, chyba że Sejm postanowi inaczej".

Podkręcą tempo?

Procedura zawiera więc wymogi, które trudno pominąć. – PiS zwołał obecne posiedzenie, bo chciał szybko przeprowadzić zmianę i powołać następcę Banasia. Tylko chyba nie doczytał, że w regulaminie Sejmu jest 21 dni na zgłoszenie kandydatów na szefa NIK, i tego nie sposób obejść – mówi nam doświadczony legislator.

Jednak inny z naszych rozmówców uważa, że scenariusz szybkiej zmiany w NIK jest realny. – Na wybór nowego prezesa jest 21 dni i PiS w tym terminie może się zmieścić. Prezydent może bowiem zwołać pierwsze posiedzenie Sejmu nawet dopiero 12 listopada – ocenia jeden z polityków.

Żeby na miejsce Banasia (jeśli dojdzie do jego dymisji) PiS mógł przeforsować swojego kandydata, musi posiadać większość i w Sejmie, i w Senacie.

Pasmo wątpliwości

W środę 16 października upływa półroczny termin badania przez CBA oświadczeń majątkowych Mariana Banasia. Według informacji „Rzeczpospolitej", Biuro nie zamierza przedłużać kontroli o kolejne trzy miesiące.

Agenci od kwietnia prześwietlają majątek Banasia za lata 2015–2018, gdy kolejno był on wiceministrem i ministrem finansów, a potem prezesem NIK. CBA badało, skąd wieloletni urzędnik państwowy miał (wraz z żoną nauczycielką) tak pokaźny majątek.

Jednak bezpośrednim powodem burzy wokół Banasia by reportaż „Superwizjera" TVN pt. „Pancerny Marian i pokoje na godziny". Ujawnił, że w należącej do niego kamienicy w Krakowie działa pensjonat z pokojami na godziny. A prowadzi go Dawid O., pasierb Janusza K., mężczyzny powiązanego z miejscowym środowiskiem sutenerów (w 2006 r. bracia K. zostali skazani za bójkę). To jeden z braci – Wiesław, spotkany tam przez autora reportażu – dzwonił „do Banasia", jak się wyraził, by poinformować o „upierdliwym dziennikarzu".

W sprawie są i inne wątpliwości stawiające Banasia w złym świetle – tym bardziej że był on szefem Krajowej Administracji Skarbowej i ministrem finansów.

Musi być bez skazy

Jak wiemy z reportażu, Banaś bardzo tanio – bo średnio za ok. 3,3 tys. zł za miesiąc – wynajmował Dawidowi O. 400-metrową kamienicę pod usługi hotelowe, osiągając roczny dochód z wynajmu kilku nieruchomości rzędu ok. 65 tys. zł. Ceny rynkowe miesięcznego wynajmu nieruchomości o takiej powierzchni są kilkakrotnie wyższe. „Działający hostel można mieć za ok. 25 tys. zł miesięcznie. Rekordziści chcą kilkanaście razy więcej" – zauważał Money.pl. Niska cena wynajmu oznacza płacenie niższych podatków.

Sam prezes NIK w TVP twierdził, że różnicę miał uregulować przy sprzedaży kamienicy. Tyle że, co ujawniła „Rzeczpospolita" nie sprzedał jej Dawidowi O. (ten nie dostał kredytu), ale spółce JGH z Nowego Sącza. Zapłaciła 4,5 mln zł (11,2 tys. zł za m kw.).

Prof. Antoni Kamiński z PAN, były szef Polskiego Oddziału Transparency International, komentuje: – Z tego, co pokazano w reportażu, mężczyzna przebywający w recepcji, telefonując, zwracał się po imieniu do prezesa NIK. Jeżeli ktoś jest po imieniu z osobą, która ma się zajmować zawodem sutenera, to w żadnym razie nie powinien być prezesem NIK. Od szefa najważniejszej instytucji kontrolnej w państwie wymaga się wysokich standardów i walorów etycznych. Taka osoba musi mieć czyste konto, bez żadnego zarzutu natury moralnej – zaznacza prof. Kamiński. Jak dodaje, także wynajem kamienicy za cenę poniżej rynkowej budzi wątpliwości. – Dziwne, że tego wszystkiego nie zbadały wcześniej służby i dopiero dziennikarze to zrobili – podkreśla prof. Kamiński.

Marian Banaś twierdził, że będzie na urlopie do zakończenia kontroli przez CBA. Czy dzisiaj wróci do pracy?

– Może złożył dymisję, tylko że bez daty, dlatego nikt formalnie nie potwierdził jej złożenia – wskazuje jeden z polityków.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA