fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Poseł PO Krzysztof Brejza o pierwszym roku prezydentury Andrzeja Dudy

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Andrzej Duda nie jest strażnikiem konstytucji. Co najwyżej jest strażnikiem statutu PiS – mówi poseł PO Krzysztof Brejza.

"Rzeczpospolita": Jak pan ocenia rok prezydentury Andrzeja Dudy?

Krzysztof Brejza, poseł PO, członek komisji śledczej ds. Amber Gold: Ten rok pokazał dramatyczny rozdźwięk pomiędzy tym, co Andrzej Duda deklarował w kampanii, a tym, co w rzeczywistości pokazał.

Większości Polaków ta prezydentura się podoba, co pokazują sondaże.

Prezydent udowodnił, że jest całkowicie uzależniony od swojego środowiska politycznego, a tak naprawdę od posła Jarosława Kaczyńskiego i nie jest w stanie podjąć żadnej samodzielnej decyzji bez jego akceptacji. Trudno w to uwierzyć, mając na uwadze, że prezydent Duda jest doktorem prawa i związany jest z tak szacowną uczelnią jak Uniwersytet Jagielloński. Zdumienie budziło to, że prezydent nie wsłuchuje się w głos doktryny, autorytetów prawniczych, nawet nie realizuje dziedzictwa swojego mentora śp. Lecha Kaczyńskiego, a jedynie podąża za głosem partyjnej propagandy. Prezydent Duda przez złośliwych nazywany jest notariuszem rządu, a ja bym powiedział, że prezydent zachowuje się, jakby był ubezwłasnowolniony.

PiS podobne zarzuty stawiał wcześniej prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu.

Wydaje się, że jedynym bastionem niezależności prezydenta Dudy jest jego nocna aktywność na Twitterze, gdzie wdaje się w dwuznaczne konwersacje z użytkownikami o kompromitujących nickach. Pytanie, czy to przystoi głowie państwa, jest pytaniem retorycznym.

A wracając do konkretów?

Prezydent Andrzej Duda szeregiem swoich działań przyczynił się do destabilizacji państwa prawa i do zachwiania kultury politycznej.

Po pierwsze, skandalem było listopadowe ułaskawienie jego kolegów: Mariusza Kamińskiego, Macieja Wąsika i dwóch pozostałych osób związanych z PiS skazanych za operację specjalną dotyczącą tzw. afery gruntowej.

Prezydent miał pełne prawo do tych ułaskawień.

Ułaskawienie to było bulwersujące z dwóch powodów – objęto nim kolegów, tak jak uczynił to prezydent Aleksander Kwaśniewski w sprawie Zbigniewa Sobotki. A nadto stworzono niebezpieczny precedens, w którym wbrew stanowisku doktryny i wbrew literalnemu brzemieniu przepisów Kodeksu postępowania karnego ułaskawiono osoby niewinne, a więc takie, względem których wciąż obowiązuje naczelna zasada procesu karnego, jaką jest domniemanie niewinności.

Po drugie, prezydent Duda aktywnie przyczynił się do pogłębienia kryzysu ustrojowego, w którym znalazła się Polska w związku z wywołaną przez PiS awanturą o Trybunał Konstytucyjny. Wystarczy wspomnieć nocne zaprzysiężenie trzech tzw. dublerów i niezaprzysiężenie trzech legalnie wybranych sędziów Hausera, Ślebzaka i Jakubeckiego.

Po trzecie, prezydent bezprawnie odmówił nominacji sędziom sądów powszechnych.

Po czwarte, prezydent nie zawetował żadnej z ustaw Prawa i Sprawiedliwości, mimo że wiele z nich budziło poważne wątpliwości – np. ustawa inwigilacyjna lub ustawa dotycząca obrotu ziemią rolną.

Również w przypadku ustaw o TK nie skorzystał ze swojego prawa. W tym kontekście mówienie o tym, że jego działania są próbą rozwiązania kryzysu, są naigrawaniem się z inteligencji Polaków.

Po piąte, kompromitujące jest to, że w sześcioosobowej kapitule Orderu Orła Białego (a jest to najwyższe polskie odznaczenie państwowe) od wielu miesięcy zasiada sam prezydent Duda, ponieważ reszta jej członków zrezygnowała.

Prezydent po roku nie ma żadnych zasług?

Andrzej Duda wbrew temu, co zapowiadał, nie jest ani człowiekiem niezłomnym, ani strażnikiem Konstytucji. Co najwyżej jest strażnikiem statutu PiS.

Według PO prezydent Duda w przyszłości stanie przed Trybunałem Stanu?

Tak. Andrzej Duda wielokrotnie złamał prawo w związku z sytuacją wokół Trybunału Konstytucyjnego. Nie da się wytłumaczyć w żaden logiczny sposób, dlaczego nie odebrał ślubowania od trzech legalnie wybranych sędziów.

Trybunał Konstytucyjny zbada ustawę o TK i wyda wyrok 11 sierpnia. Czy TK powinien sądzić we własnej sprawie?

Nie ma w polskim systemie prawnym żadnego przepisu, który zwalniałby jakąkolwiek ustawę (w tym ustawę o TK) spod kompetencji orzeczniczej Trybunału Konstytucyjnego.

Jak pan ocenia zapowiedzi nowej ustawy o TK, którą przygotowuje PiS?

Jest to kolejna próba destabilizacji sytuacji wokół TK. PiS nie szanuje demokracji. Nie rozumie trójpodziału władzy i nie potrafi zaakceptować niezależnej od siebie, niepolitycznej władzy, którą winien sprawować Trybunał. W związku z tym PiS, nie mając większości potrzebnej do zmiany konstytucji, zmienia ustrój zwykłymi ustawami. Poseł Kaczyński ma na celu wyeliminowanie TK i myślę, że jest mu obojętne, czy zrobi to w ten sposób, że zniweczy jego autorytet, czy też przez chaos prawny uniemożliwi jego praktyczne funkcjonowanie. Ze smutkiem obserwuję, że dzisiejszy PiS stał się drugą, jeszcze gorszą Samoobroną.

Co Komisja Wenecka we wrześniu usłyszy na temat sporu wokół TK od opozycji?

Że wszelkie działania podejmowane przez PiS celem rozwiązania kryzysu wokół TK są jedynie działaniami pozorowanymi. Trzeba pamiętać, że cały kryzys wokół Trybunału wywołało i pogłębiało jedynie PiS i każda próba narzucenia opinii publicznej innego poglądu w tej kwestii jest zwykłą propagandą.

Czy afera Amber Gold i komisja pogrzebie PO, tak jak afera Rywina i komisja pogrzebały SLD?

Jestem spokojny o to, że szczegółowe wyjaśnienie tego, co stało za aferą Amber Gold, wzmocni Platformę Obywatelską, bo pokaże, jak skuteczne były działania rządu i instytucji jemu podległych względem wykrytych nieprawidłowości. Nie wnikając szczegółowo w materię objętą pracami komisji, przyznać należy, że wówczas prokuratura nie podlegała administracji rządowej. Już dziś wiemy, że głównym winowajcą była właśnie Prokuratura Rejonowa w Gdańsku i jej nierzetelna praca.

Nie udało się poszerzyć prac komisji o sprawę SKOK.

PiS z wielką niechęcią zareagował na nasz wniosek o powołanie wspólnej komisji, która wyjaśniłaby również aferę SKOK. Nie ma żadnych przeciwwskazań, by jedna komisja śledcza zbadała łącznie kilka przypadków nieprawidłowości w systemach parabankowych i podobnych instytucjach finansowych. W komisji śledczej ds. nacisków badaliśmy kilka afer – m.in. operację gruntową, sprawę opóźnienia w zatrzymaniu b. ministra PiS Tomasza L. czy też tzw. sprawę przeciekową.

Małgorzata Wassermann twierdzi, że komisja nie może się zajmować wieloma sprawami, co wynika z konstytucji, bo komisja ma swoje umocowanie w art. 111, który mówi, że przedmiotem badania może być konkretna sprawa. To samo powielone jest w ustawie o komisji śledczej.

Przypomnę, że w systemie SKOK ucierpiało kilkanaście razy więcej obywateli niż w Amber Gold – sam Bankowy Fundusz Gwarancyjny musiał wypłacić ok. 5 mld zł. Dzięki Platformie Obywatelskiej klienci SKOK nie pozostali na lodzie – nasza ustawa objęła SKOK ochroną BFG. Proszę pamiętać, że PiS był temu zdecydowanie przeciwny.

Dlaczego?

W ostatnich dniach słyszymy o upadku kolejnego SKOK. Tymczasem senator PiS, który kontrolował system SKOK, zarobił na nim w ciągu tylko kilku lat 50 mln zł.

PiS jak ognia boi się tematu SKOK, bo pokazuje on ogromną sieć powiązań biznesowych, politycznych i medialnych członków i sympatyków tego ugrupowania. Ktokolwiek odważy się publicznie krytykować SKOK, od razu naraża się na proces sądowy wytaczany przez ich prawników. W ostatnich latach wielu posłów PO musi przed sądem bronić swojego prawa do podejmowania tego tematu i do mówienia o nieprawidłowościach. To samo dotyka dziennikarzy.

Czy PO będzie chciała osobnej komisji śledczej ds. SKOK?

Platforma konsekwentnie dąży do gruntownego wyjaśnienia afery SKOK. Złożyliśmy w ubiegłym miesiącu wniosek o powołanie komisji śledczej w tej sprawie.

Wiadomości TVP przeprosiły senatora Grzegorza Biereckiego za serię materiałów, które „mogły naruszyć dobre imię parlamentarzysty".

Od wielu miesięcy telewizja publiczna stała się medium zupełnie nieobiektywnym, co wyraża się w niespotykanym dotychczas spadku oglądalności wszystkich kanałów. Skoro telewizja publiczna potrafi nawet ocenzurować wypowiedź prezydenta USA w ten sposób, by nie poinformować swoich widzów o tym, jak bardzo krytykuje on stan polskiej demokracji, to można się po niej spodziewać wszystkiego.

Telewizja publiczna straciła jakąkolwiek wiarygodność.

—rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA