fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Agata Kornhauser-Duda bez pensji na własne życzenie

Fotorzepa/Marian Zubrzycki
Nie będzie uregulowania statusu małżonki głowy państwa. Nieoficjalnie powodem jest brak entuzjazmu Pałacu Prezydenckiego.

– Ten punkt nie znalazł się póki co w planie komisji, a do końca kadencji są tylko dwa posiedzenia Sejmu i sporo ustaw na tzw. wczoraj – mówi Urszula Rusecka z PiS, przewodnicząca Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Nie ukrywa, że nie ma już zbyt wielu szans na uregulowanie statusu pierwszej damy.

O tym pomyśle jako pierwsza napisała w styczniu „Rzeczpospolita". Informowaliśmy, że wszystko zaczęło się od petycji, którą w październiku ubiegłego roku do premiera Mateusza Morawieckiego wysłał Polski Instytut Praw Głuchych. Inicjatorem pisma był Daniel Kowalski, dyrektor zarządzający stowarzyszenia.

Zdaniem instytutu pierwsza dama Agata Kornhauser-Duda „niewątpliwie jest jedną z kobiet najbardziej zapracowanych w kraju", a jej „ogromna aktywność" wymaga wielu wyrzeczeń, takich jak porzucenie pracy zawodowej. Dlatego stowarzyszenie zaapelowało o przyznanie jej pensji. Zauważyło, że obecnie małżonka prezydenta nie jest nawet ubezpieczona, a składki musi odprowadzać jej mąż.

Kancelaria Premiera przesłała petycję do Sejmu, a w grudniu Komisja Petycji zdecydowała, że sprawą powinny zająć się kierownicze gremia w parlamencie. Szef komisji Sławomir Piechota z PO przekazał petycję marszałkowi Markowi Kuchcińskiego i wydawało się, że są duże szanse na spełnienie postulatu.

W kwietniu „Super Express" pisał, że marszałek Kuchciński jest pozytywnie nastawiony do pomysłu, a opracowanie przepisów zlecono Biuru Analiz Sejmowych. – Pensja dla pierwszej damy zostanie załatwiona jeszcze w tej kadencji. Powinniśmy przyjąć odpowiednie rozwiązanie, tak jak ma to miejsce w cywilizowanych krajach – mówił gazecie Grzegorz Matusiak z PiS, wiceszef sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

Dziś nie jest już takim optymistą. Mówi „Rzeczpospolitej", że komisja wciąż czeka na informację od marszałka dotyczącą tego, co robić z projektem. Powód zwłoki? Matusiak tłumaczy, że sprawę spowolniło odejście z Komisji Polityki Społecznej i Rodziny jej przewodniczącej Bożeny Borys-Szopy. W czerwcu została nowa szefową resortu rodziny.

Z ustaleń „Rzeczpospolitej" wynika, że główny powód zwłoki jest jednak inny. To brak entuzjazmu Pałacu Prezydenckiego. Z naszych nieoficjalnych rozmów wynika, że pierwsza dama nie jest zainteresowana otrzymywaniem pensji, a w dodatku w pałacu pojawiła się obawa, że mogłoby to wzbudzić mieszane odczucia u wyborców.

Rzecznik prezydenta Błażej Spychalski nie chce komentować sprawy. – Trudno nam odnosić się do projektu, który nie ujrzał światła dziennego i jest jedynie przedmiotem dyskusji w komisjach – mówi.

Jednak krytycznie do przyznania pensji małżonce odnosił się już w styczniu sam Andrzej Duda w rozmowie z Wirtualną Polską. – Moja żona nie oczekuje pensji, może sprawować funkcję honorowo, w pełni pro publico bono – powiedział. Jednak nie ukrywał, że nie jest sprawiedliwe to, że co miesiąc musi płacić 1,1 tys. zł na składki ZUS swojej żony.

Zamrożenie prac w Sejmie oznacza, że fiaskiem skończy się już druga próba przyznania pensji małżonce prezydenta za rządów PiS. Pierwsza miała miejsce latem 2016 roku. Uposażenie dla pierwszej damy było elementem większej nowelizacji, podnoszącej pensje m.in. prezydenta i ministrów oraz parlamentarzystów. W przypadku pierwszej damy projekt przewidywał pensję w wysokości około 13 tys. zł brutto miesięcznie. Natomiast ok. 10 tys. zł miałyby zacząć dostawać małżonki byłych prezydentów.

Po społecznej krytyce projekt podwyżek dla polityków został wycofany z Sejmu, choć akurat pensja dla pierwszej damy budziła najmniejsze kontrowersje. O tym, że ta funkcja powinna być wykonywana odpłatnie, wielokrotnie mówiła Jolanta Kwaśniewska. W styczniu Aleksander Kwaśniewski powiedział, że odpowiednia pensja pierwszej damy wynosiłaby około 7 tys. zł brutto.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA