fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Przyjaźnie nastawiony Trump

Prezydenci w Białym Domu w środowe południe
AFP
Dlaczego amerykański prezydent stawia Polskę sojusznikom za przykład? – zastanawiały się media.

„Naszym celem jest pogłębienie polsko-amerykańskiego partnerstwa w zakresie bezpieczeństwa, w ramach celów i panowania NATO" – powiedział przedstawiciel Białego Domu, który rozmawiał z dziennikarzami dzień przed spotkaniem Duda–Trump, ale nie wyjawił szczegółów porozumienia.

Jak podkreślił, Polska jest silnym sprzymierzeńcem USA w NATO i od lat wspiera wysiłki amerykańskie w Iraku i Afganistanie. „Nasze partnerstwo z Polską pomaga zapewnić pokój i bezpieczeństwo nie tylko w Europie, ale na całym świecie".

Portal „Business Insider" dodaje, że w ostatnich latach Polska pozycjonowała się jako sprzymierzeniec Stanów Zjednoczonych nie tylko w inicjatywach w ramach NATO i UE, ale też innych. „Wsparła USA w sankcjach na Iran, zwiększyła ilość naturalnego gazu kupowanego od Ameryki, wspierając wysiłki amerykańskie w kwestii gazociągu Nord Stream 2 oraz zwiększając kupno sprzętu wojskowego" – pisze „Business Insider".

Szczególnie ważny element

Wiele portali informacyjnych podkreślało też przyjazne nastawienie Trumpa do Polski i przypominało, że o ile amerykański prezydent krytykuje inne kraje członkowskie NATO za to, że za mało przeznaczają na obronność, to Polskę stawia za przykład w tej kwestii. Chwali nasz kraj za to, że jest jednym z niewielu członków NATO, którzy przeznaczają na ten cel 2 proc. PKB. „Polska jest szczególnie ważnym elementem, bo wykazała chęć wzięcia na siebie odpowiedzialności za swoje bezpieczeństwo i bezpieczeństwo regionu" – powiedział przedstawiciel administracji Trumpa.

„FoxNews.com", który cytował konsula generalnego RP w Nowym Jorku Macieja Golubiewskiego, ocenia, że zwiększenie liczby wojsk amerykańskich w Polsce byłoby „znakiem zacieśniających się więzi między prezydentem Trumpem a prezydentem Dudą, w momencie gdy inne kraje Unii Europejskiej usuwają się w bok".

Wpływowa agencja Associated Press donosiła, że będzie około tysiąca żołnierzy więcej niż dotychczas oraz że USA wyślą eskadrę dronów „Reaper", by wzmocnić zdolności obronne Polski w obliczu zagrożenia ze strony Rosji.

Co zrobi Moskwa?

Media amerykańskie przypominały, że po przyłączeniu Krymu do Rosji w 2014 r. Stany Zjednoczone zaczęły zwiększać działalność wojskową w Europie, współpracując z krajami członkowskimi NATO. W Polsce w ostatnich latach liczba wojsk amerykańskich znacznie się zwiększyła. Do roku 2015 było ich zaledwie 250, teraz 20-krotnie więcej.

Analitycy z portalu „Business Insider" ostrzegają jednak, że zwiększenie obecności wojsk amerykańskich w Polsce skłoniłoby Moskwę do zwiększenia sił wojskowych przy granicy z Polską, np. na Białorusi, która jest kluczowym partnerem obronnym Rosji i której przywódca Aleksander Łukaszenka ostrzegał w ub.r., że Białoruś i Rosja będą musiały zrównoważyć siły polsko-amerykańskie. „To sprawi, że Warszawa znajdzie się w samym środku militarnego wyścigu między Moskwą a Waszyngtonem" – czytamy w „Business Insider".

Nazwisko i ego

Ostro o prezydencie Dudzie oraz zwiększaniu wojskowej obecności USA w Polsce pisał opiniotwórczy magazyn „Foreign Policy". Stwierdził, że ubiegłoroczna propozycja stworzenia amerykańskiej bazy wojskowej w Polsce i nazwania jej imieniem Donalda Trumpa to najlepszy prezent dla amerykańskiego prezydenta, bardziej łechczący jego ego niż 83 dary, jakie otrzymał podczas swojej pierwszej zagranicznej podróży do Arabii Saudyjskiej, czy przyjazne gesty prezydenta Japonii Shinzo Abe.

„Nie ma nic lepszego dla Trumpa niż jego nazwisko na czymś" – pisze „Foreign Policy" i stwierdza, że „dobrą nowiną jest to, że pomysł ten na razie nie zostanie zrealizowany". „Eksperci ds. bezpieczeństwa zdecydowali, że taka baza za burzyłaby stosunki wewnątrz NATO oraz rozzłościłaby Rosję" – czytamy w tym magazynie, który też krytykuje zwiększenie liczby wojsk amerykańskich w Polsce jako „zbytecznie prowokacyjne" i „nic niewnoszące". „Z punktu widzenia bezpieczeństwa, ta decyzja nie ma sensu, bez względu na to, co ktoś uważa za właściwą postawę wobec Rosji" – pisze „Foreign Affairs", twierdząc, że zwiększenie obecności amerykańskich wojsk, jest w tym wypadku „nagrodą dla rządu, lekceważącego wartości, na których opierają się Stany Zjednoczone i Unia Europejska".

A wizy?

W kontekście przyjazdu prezydenta Andrzeja Dudy do Waszyngtonu i obchodów 20. rocznicy przystąpienia Polski do NATO, konserwatywna Heritage Foundation na swojej stronie zamieściła opinię nawołującą do włączenia Polski do ruchu bezwizowego. „Polska i USA to wieloletni sprzymierzeńcy. Najwyższy czas, aby podjąć dalsze kroki do wspólnego poprawienia bezpieczeństwa obu krajów poprzez dodanie Polski do programu ruchu bezwizowego" – pisze David Inserra na heritage.org, argumentując, że decyzja ta sprzyjałaby przepływowi informacji na temat podejrzanych o terroryzm, przestępczości oraz zagubionych paszportów". „Przy okazji wizyty Dudy w naszym kraju najwyższy czas przyznać, że Polska zasługuje na to, żeby być członkiem programu o ruchu bezwizowym" – dodaje, sugerując, że do ruchu bezwizowego powinny być włączone kraje wywiązujące się ze składek na cele NATO i których obywatele nie przekraczają ważności wizy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA