fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Putin nie czeka na Zełenskiego

Wołodymyr Zełenski myśli już o wyborach parlamentarnych
AFP
W obliczu narastającego kryzysu politycznego w Kijowie Kreml zmienia strategię. Gra toczy się o całą Ukrainę.

Centralna Komisja Wyborcza (CKW) zapowiedziała, że we wtorek ogłosi oficjalne wyniki drugiej tury wyborów prezydenckich, w której z ponad 73-proc. poparciem wygrał artysta kabaretowy Wołodymyr Zełenski. Po ogłoszeniu w ciągu 30 dni na Ukrainie musi dojść do inauguracji nowego prezydenta.

Datę zaprzysiężenia wyznacza parlament, ponieważ przywódca kraju składa przysięgę na sali plenarnej Rady Najwyższej. Składając przysięgę, będzie trzymał rękę na konstytucji i na Ewangelii (nie jest obowiązkowa) w obecności prezesa Sądu Konstytucyjnego. Biorąc pod uwagę doświadczenie poprzednich przywódców Ukrainy (inauguracja Wiktora Janukowycza w 2010 roku i Petra Poroszenki w 2014 roku odbyły się dosłownie kilka dni po ogłoszeniu oficjalnych wyników wyborów), już w tym tygodniu nad Dnieprem powinien być nowy prezydent. Wszystko jednak wskazuje na to, że Zełenski, który w poniedziałek wrócił z wypoczynku w Turcji, będzie musiał jeszcze trochę poczekać.

Schować buławę

Rada Najwyższa zbierze się dopiero 14 maja i wtedy będzie mogła wyznaczyć datę zaprzysiężenia nowego prezydenta. Ukraińskie media spekulują, że obóz Petra Poroszenki robi wszystko, by inauguracja odbyła się jak najpóźniej, czyli po 27 maja, gdy prezydent nie będzie już mógł rozwiązać parlamentu i ogłosić przedterminowych wyborów. Zgodnie z konstytucją przywódca kraju może zainicjować taką procedurę najpóźniej pół roku przed zakończeniem kadencji Rady Najwyższej. Wcześniej Zełenski nie wykluczał, że skorzysta z tego prawa, ale ostatecznie żadnej decyzji nie podjął. W czwartek oskarżył CKW o zwlekanie z ogłoszeniem wyników i stwierdził, że „ktoś celowo buławę chowa" (po tym jak prezydent Ukrainy złoży przysięgę, dostanie hetmańską buławę). Oświadczył też, że mając ponad 73 proc. poparcia Ukraińców „ma prawo mieć taką możliwość".

Pod koniec ubiegłego tygodnia znany portal Strana.ua informował, że część członków Sądu Konstytucyjnego domaga się odwołania prezesa, a brak jego obecności na sali plenarnej uniemożliwiłby inaugurację. Sąd Konstytucyjny wydał oświadczenie, że nie będzie blokował zaprzysiężenia Zełenskiego. Tymczasem dziennikarze śledczy z portalu Bihus.info ustalili, że niedawno odbyło się niejawne posiedzenie Sądu Konstytucyjnego w Kijowie, podczas którego podjęto decyzję, że ewentualne wcześniejsze odwołanie prezesa sądu nie może wpłynąć na datę inauguracji. Podobno poparło to 12 z 18 sędziów.

– Kierownictwo parlamentu i część elit politycznych obawia się rozwiązania Rady Najwyższej. Na razie Zełenski ma największe poparcie i prawdopodobnie jego partia Sługa narodu wygrałaby w przedterminowych wyborach. Gdyby czekał do jesieni, część tego poparcia straci – mówi „Rzeczpospolitej" Wołodymyr Fesenko, dobrze poinformowany kijowski politolog.

– Najpierw jednak Zełenski musiałby mianować swojego prokuratora generalnego, szefa SBU, ministra obrony i spraw wewnętrznych. Jeżeli parlament nie zatwierdzi jego kandydatur, przyśpieszone wybory trudno sobie wyobrazić – dodaje.

Kreml już działa

Tymczasem lwowska partia Samopomoc forsuje w parlamencie ustawę, która znacząco ograniczyłaby uprawnienia prezydenta. – Na to nie ma raczej szans i czasu. Tak kontrowersyjna ustawa musiałaby zostać przegłosowana w dwóch czytaniach i jeszcze trafić do Poroszenki. Mielibyśmy wtedy naprawdę poważny kryzys polityczny – twierdzi Fesenko.

To byłaby woda na młyn Rosji, która już zbiera wnioski o nadanie obywatelstwa rosyjskiego od mieszkańców samozwańczych republik Donieckiej i Ługańskiej, którzy posiadają separatystyczne paszporty. Rosyjski MSW twierdzi, że chodzi co najmniej o 500 tys. ludzi. Prorosyjscy separatyści stają się wyłącznie rosyjskimi. Moskwa ma wypłacać tam emerytury i świadczenia socjalne. Putin idzie dalej i nie wykluczył ostatnio, że „uproszczona procedura" uzyskania rosyjskiego paszportu obejmie wszystkich obywateli Ukrainy.

– Putin długo czekał, teraz będzie szybko jechał. Będą kolejne decyzję rosyjskiego prezydenta, jeżeli chodzi o kwestie obywatelstwa i nie tylko – mówi „Rzeczpospolitej" Aleksiej Muchin, rosyjski politolog, blisko związany z Kremlem. – To postawi nowe władze w Kijowie w trudnej sytuacji, będą musiały zadbać o Rosjan i rosyjskojęzycznych mieszkańców Ukrainy – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA