fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Manuel Sarrazin: Niemcy nie chcą Europy dwu prędkości

Manuel Sarrazin
Wikimedia, Christian Rainer
Nie można mówić o zapaści w relacjach polsko-niemieckich – mówi „Rzeczpospolitej" Manuel Sarrazin (Zieloni), nowy szef Niemiecko-Polskiej Grupy Parlamentarnej Bundestagu.

Rzeczpospolita: Pana znajomość języka polskiego świadczy, że interesuje się pan naszym krajem od dawna.

Manuel Sarrazin: Moja przygoda z Polską zaczęła się od wymiany szkolnej pod koniec lat 90. ubiegłego wieku. Od tego czasu bywam w Polsce i utrzymuję kontakty. Studiowałem polonistykę, ale nie były to studia stricte językowe. Jednym z moim profesorów był prof. Zdzisław Krasnodębski w Bremie. W mojej biografii wielkim wydarzeniem było rozszerzenie UE w 2004 roku i wstąpienie Polski do Unii, co wzmogło moje zainteresowanie tym krajem.

Czy przypuszczał pan wtedy, że relacje polsko-niemieckie mogą osiągnąć taki poziom jak obecnie, zdaniem wielu, najgorszy od wielu lat?

Z jednej strony jest wiele uzasadnionych powodów do troski o dalszy rozwój sytuacji politycznej w Polsce, ale z drugiej strony głębokie związki partnerskie Polski i Niemiec są na tyle znaczące, że nie można mówić o zapaści we wzajemnych relacjach. Obie strony mają świadomość poważnych różnic w niektórych sprawach, ale równocześnie są zdane na siebie, zwłaszcza w sytuacji zagrożenia ze Wschodu.

Jakie problemy we wzajemnych relacjach wymagają obecnie rozwiązania?

Współpraca pomiędzy Sejmem i Bundestagiem była konstruktywna bez względy na to, kto stał na czele grup parlamentarnych. Zależy mi na przekazaniu polskiej stronie, że Niemcy są zapewne najważniejszym partnerem Polski, na którego można liczyć, oraz że w Niemczech zauważalna jest troska, w jakim kierunku może się rozwijać głęboki podział polityczny w Polsce.

Czy niepokoi pana sprawa reparacji wojennych dyskutowana w polskim parlamencie?

Chodzi o to, że w Polsce powstają wątpliwości co do wiarygodności Niemiec z uwagi na Nord Stream 2 czy też opiniami na temat Rosji, prezentowanymi przez niektórych niemieckich polityków, w tym byłego kanclerza. Powstaje też konieczność poważnego podejścia do spraw polityki historycznej. Jeżeli chodzi o reparacje, nie chciałbym poruszać tego tematu, gdyż mam prywatnie swoje zdanie w tej kwestii.

Nie podziela pan oficjalnego stanowiska niemieckich władz odrzucających wszelkie roszczenia reparacyjne?

Nie chciałbym się na ten temat powtarzać.

Krytykuje pan nierzadko niemieckie media za relacje dotyczące wydarzeń związanych z II wojną światową.

Mam wrażenie, że niemieckie media kładą zbyt wielki nacisk na całościowy obraz wydarzeń II wojny, zaniedbując cel, jaki towarzyszył nazistowskim Niemcom w Polsce w postaci fizycznej likwidacji społeczności żydowskiej, a także polskiej inteligencji i przekształcenia narodu polskiego w niewolników.

W jaki sposób można to zmienić?

Chociażby poprzez realizację pomysłu zbudowania w Berlinie pomnika polskich ofiar wojny. Jest to sprawa, którą powinniśmy się zająć w ramach współpracy grup parlamentarnych.

Szef niemieckiej dyplomacji Heiko Mass mówił w niedawnym wywiadzie, że należy uczynić wszystko, aby Polska i Węgry pozostały w UE. Czy oznacza to, że w Berlinie istnieją obawy dotyczące możliwości wyjścia Polski z Unii?

Słychać w Niemczech obawy, że Polska chce rzekomo opuścić Unię. Moim zdaniem to niepoważne. Nie znam żadnego poważnego polityka w Polsce, który by do tego dążył. Jest inny problem związany z dyskusjami nie tylko w Niemczech na temat Europy dwu prędkości. Jestem przeciwny takim pomysłom, których konsekwencją byłoby obniżenie statusu państw, które nie wprowadziły wspólnej waluty. Cieszy mnie wypowiedź ministra Maasa, który zdystansował się od idei pogłębiania integracji europejskiej wyłącznie w gronie państw strefy euro.

—rozmawiał Piotr Jendroszczyk

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA