fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Opozycja w sprawie RPO liczy na Jarosława Gowina

Adam Bodnar
Wyrok TK w sprawie Adama Bodnara był polityczny, twierdzi zgodnie opozycja
PIOTR MOLECKI/EAST NEWS
Wyrok TK w sprawie prof. Adama Bodnara podbił polityczną stawkę głosowania w Senacie. Opozycja zwraca się do Porozumienia.

Retoryka przedstawicieli głównych sił sejmowej opozycji po decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie RPO nie jest zaskoczeniem, podobnie zresztą jak spodziewana od wielu miesięcy taka, a nie inna decyzja samego Trybunału. Opozycja zgodnie twierdzi, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego był polityczny, a PiS chce ograniczyć prawa obywatelskie w Polsce.

Ale opozycja jednocześnie szykuje się do kolejnych rund tego starcia. Bo nie ma żadnych wątpliwości, że po decyzji Trybunału temperatura sporu i sytuacja wokół stanowiska rzecznika są dużo większe. Tak jak zainteresowanie sytuacją w Polsce, poza krajem, a przede wszystkim w Brukseli.

Pierwszy element (zakładając, że kandydat PiS Bartłomiej Wróblewski przejdzie przez Sejm, co jest raczej pewne), to pełna mobilizacja w Senacie, w trakcie majowego posiedzenia, gdy izba wyższa będzie głosowała nad kandydaturą zgłoszoną przez PiS. Jak już opisywała „Rzeczpospolita", planowana jest pełna mobilizacja po stronie opozycji, tak by Wróblewski został bez kłopotów odrzucony – w ten sam sposób, co wcześniej inny kandydat PiS Piotr Wawrzyk.

Ale opozycja chce też wykorzystać ostatnie zaostrzenie sytuacji w obozie Zjednoczonej Prawicy.

Dlatego tuż po decyzji Trybunału Konstytucyjnego lider Platformy Obywatelskiej Borys Budka zaapelował do wicepremiera Jarosława Gowina. – Dzisiaj jest ten czas, żeby stanąć po stronie obywateli, by znaleźć takiego kandydata, który uzyska większość głosów w Sejmie. Pan ma do tego wystarczającą liczbę posłów i należy to wspólnie zrobić – powiedział w trakcie konferencji prasowej Budka. W kuluarach Sejmu od kilku tygodni pojawiały się pomysły, by opozycja wspólnie zaproponowała takiego kandydata, który byłby akceptowalny dla ugrupowania Jarosława Gowina. O takich planach pisała też „Rzeczpospolita", ale nie udało się w tej rundzie nikogo wypracować.

Teraz może być inaczej. Ale politycy Porozumienia, z którymi rozmawialiśmy o tym, co teraz wydarzy się wokół kandydatury rzecznika, twierdzą, że jeśli poseł PiS Bartłomiej Wróblewski zostanie zablokowany w Senacie, to wtedy z kolei Porozumienie zaprezentuje kandydata lub kandydatkę, który będzie akceptowalny dla opozycji. Wtedy – jak argumentują nasi rozmówcy – nowa ustawa o RPO wprowadzająca p.o. rzecznika praw obywatelskich nie będzie potrzebna. Politycy opozycji nazywają takie rozwiązanie wprowadzeniem komisarza do Biura RPO.

– W tym tzw. wyroku wygląda na to, że Sejm został zobowiązany do przygotowaniu ustawy, której kształtu nie znamy. To zapewne będzie oznaczało komisarza w Biurze Rzecznika, na co trudno się zgodzić i na co nie możemy pozwolić – powiedział w czwartek marszałek Senatu Tomasz Grodzki.

W Sejmie krążą różne hipotezy dotyczące tego, dlaczego rządzący (opozycja nie ma żadnych złudzeń co do zależności Trybunału Konstytucyjnego od PiS) zdecydowali się na taki, a nie inny rozwój wydarzeń jeszcze nawet przed sejmowym, a co dopiero senackim głosowaniem w sprawie rzecznika praw obywatelskich. – To sposób na wywarcie presji na senatorów, straszenie tym, że nie będzie RPO albo jego kompetencje będą mocno okrojone, jeśli nie będzie zgody na Bartłomieja Wróblewskiego – twierdzi w rozmowie z nami ważny polityk opozycji.

Dla PiS zadaniem będzie teraz przyjęcie nowej ustawy o RPO. Z naszych rozmów wyłania się sprzeczny obraz sytuacji. Niektórzy w PiS są przekonani, że ustawa zostanie w miarę szybko i bez problemów przyjęta przez Sejm, a wcześniej uzgodniona przez koalicjantów. Ale inni uważają, że Porozumienie będzie piętrzyło przeszkody w tej sprawie. Tak, by doprowadzić do wyłonienia wskazanego przez siebie kandydata lub kandydatki.

Zarówno PO, jak i inne partie opozycyjne cały czas liczą też na rządowe i polityczne przesilenie wywołane wcześniejszymi tarciami w koalicji. – Jeżeli mówimy o normalnej demokracji, to jeżeli rząd nie ma większości w parlamencie i nie udaje mu się utrzymać rządu mniejszościowego – a nie uda mu się – to się rozpisuje nowe wybory – mówił w czwartek Szymon Hołownia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA