Reklama

"Taśmy Kaczyńskiego" uderzyły w PiS

Minęło kilkanaście godzin, zanim partia rządząca sformułowała strategię obronną w reakcji na „taśmy Kaczyńskiego".

Aktualizacja: 30.01.2019 05:02 Publikacja: 29.01.2019 17:48

"Taśmy Kaczyńskiego" uderzyły w PiS

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

– Kaczyński? To niemożliwe – oto typowa kuluarowa reakcja polityków PiS na wieść o tym, że prezes partii został nagrany i to nagranie wkrótce ujrzy światło dzienne. W PiS poniedziałek był nerwowy. Dopiero wieczorem pojawiły się pierwsze reakcje.

Czytaj także: Wątpliwa laurka dla prezesa

W nocy z poniedziałku na wtorek i we wtorek rano politycy PiS najczęściej powtarzali, że nagranie opublikowane przez „Gazetę Wyborczą" to „kapiszon" i „niewypał". Tak mówił we wtorek w południe premier Mateusz Morawiecki. W partii pojawiły się też głosy, że cała sprawa ma dużo mniejszy kaliber, niż wynikało to z poniedziałkowych zapowiedzi.

Ale pod oficjalnymi przekazami dnia o uczciwości Jarosława Kaczyńskiego w PiS można wyczuć niepokój o rozwój całej sprawy i jej efekt w dłuższej perspektywie. Zwłaszcza że publikacja dalszych nagrań jest niemal pewna, tak samo jak pytania np. o rolę Pekao SA i przyczyny repolonizacji tego banku. To wszystko będzie wpływać też na skuteczność długoterminowych planów politycznych. W lutym PiS ma przedstawić swój program na 2019 rok, w tle są także przygotowania do kampanii europejskiej.

Teraz Nowogrodzką będzie zajmować kolejny kryzys i reakcja na niego. Opozycja nie ma za to wątpliwości: cała sprawa pokazuje, jak działał układ władzy z prezesem PiS w jego centrum. – Upadł mit osobistej uczciwości i skromności Jarosława Kaczyńskiego. Mit, który wart jest miliard złotych – powiedział na konferencji prasowej poseł PO Cezary Tomczyk. Platforma wezwała prezesa PiS do ujawnienia całego majątku i zawiadomiła prokuraturę o podejrzeniach związanych m.in. z płatną protekcją i przekroczeniem uprawnień posła na Sejm RP. Nowoczesna zaapelowała do premiera Morawieckiego o odwołanie Patryka Jakiego z funkcji szefa komisji weryfikacyjnej, argumentując, że Jaki miał być narzędziem prezesa PiS w realizacji inwestycji Srebrnej.

Reklama
Reklama

#JaCięNieMogę

Po pierwszym zaskoczeniu PiS zaczęło szybko reagować. Wieczorem podjęto decyzję o wycofaniu wszystkich polityków z wtorkowych porannych programów, a po publikacji „Gazety Wyborczej" w mediach społecznościowych szybko pojawił się hashtag #JaCięNieMogę (z fragmentu taśm), który ma stawiać prezesa PiS w dobrym świetle. Wokół tego PiS rozpoczęło swoją kampanię. Nasi rozmówcy z PiS oceniają jej efekty jako bardzo dobre. – Udało się w ten sposób pokazać, że prezes PiS w przeciwieństwie do polityków PO nagranych w Sowie nie przeklinał na nagraniu i charakteryzował się wysoką kulturą osobistą – twierdzi nasz rozmówca z PiS.

W przesłaniu partii dużą rolę odgrywa przekonywanie, że całe nagranie pokazuje, jak uczciwy był prezes PiS i jak wielkim nieporozumieniem jest publikacja „Gazety Wyborczej". – Ta rzekoma afera, którą „Gazeta Wyborcza" przedstawiła, to jeden z największych niewypałów odkrytych chyba od czasu II wojny światowej – powiedział Morawiecki. PiS postawiło – jak przekonują nasi znający sytuację rozmówcy – na to, by premier Morawiecki szybko i w „mocny" sposób zabrał głos w całej sprawie.

Satysfakcja Śpiewaka

PiS liczy na to, że kolejne nagrania będą mieć dużo mniejsze przebicie w mediach, a kolejne publikacje „Gazety Wyborczej" nie będą mieć takiego rezonansu jak pierwsza. Opozycja szykuje się do długiego starcia. – Liczba wątków w tej sprawie zmusi PiS do ciągłej defensywy – twierdzi nasz rozmówca.

We wtorek głos zabrał jeden z pełnomocników Geralda Birgfellnera, mecenas Jacek Dubois. – Z informacji naszego klienta wynika, że inicjatywa realizacji projektu była od Jarosława Kaczyńskiego. On uczestniczył we wszystkich etapach, wydawał polecenia. Składał gwarancję opłacenia umowy – mówił Dubois na konferencji prasowej w Sejmie. Jak przyznał, zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa zostało złożone już w ubiegły piątek. Dubois podkreśla, że jego zdaniem doszło do oszustwa.

Na „taśmach Kaczyńskiego" pada też stwierdzenie, że to argumenty i pojawienie się w warszawskiej kampanii samorządowej Jana Śpiewaka doprowadziły do podjęcia decyzji o zawieszeniu budowy podwójnego wieżowca w centrum.

Po kampanii wyborczej Śpiewak zapowiedział wycofanie się z polityki. Teraz deklaruje, że to przemyśli. „Czuję ogromną satysfakcję z tego, że udało nam się zatrzymać kolejną bezmyślną inwestycję deweloperską. Dzisiaj na pewno dostałem potężny argument za powrotem. Bardzo starannie to przemyślę" – napisał w oświadczeniu.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Były wiceminister z PiS szokuje: „Polska finansuje terroryzm”
Polityka
Polska 2050 wybiera przewodniczącego. Ryszard Petru ujawnił wyniki
Polityka
Donald Tusk odpowiada na deklarację Jarosława Kaczyńskiego. „Bez Brauna? Nie ma szans”
Polityka
Czy Donald Trump weźmie Grenlandię siłą? Były wiceszef MSZ ma wątpliwości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama