fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Odrzucają kompromis prezesa PiS

Jarosław Kaczyński
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Opozycja nie zostawia suchej nitki na propozycji Kaczyńskiego w sprawie naprawienia Trybunału.

Poniedziałkowy wywiad Jarosława Kaczyńskiego dla „Rzeczpospolitej" odbił się głośnym echem w świecie polityki. Chodzi przede wszystkim o słowa dotyczące gotowości PiS na kompromis w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, o ile tylko opozycja zgodzi się na zmianę konstytucji. – Jesteśmy gotowi wybierać osoby zgłoszone też przez inne opcje polityczne – zadeklarował Kaczyński.

Zdaniem prezesa PiS zmiana konstytucji oraz reforma sądownictwa to kluczowe kroki do rozwiązania sporu o Trybunał Konstytucyjny. W rozmowie z nami lider PiS podkreślał m.in., że jego partia ma już gotowe projekty zmian w sądownictwie. Mają one, tłumaczył Kaczyński, zmierzać do umocnienia niezależności sędziów, jednocześnie osłabiając pozycję prezesów sądów.

Krytyka opozycji

Deklaracje prezesa partii rządzącej nie przekonują opozycji. Wręcz przeciwnie, wywołują kolejną falę krytyki PiS. Szef Klubu PO Sławomir Neumann w rozmowie z „Rzeczpospolitą" przyznaje otwarcie, że w słowach Kaczyńskiego nie widzi żadnego kompromisu.

– Wręcz przeciwnie, pokazuje on, że dalej będzie szedł jak taran i nie ma zamiaru się zatrzymać – przekonuje Neumann. – Rozumiem, że kompromis według prezesa ma polegać na przeprowadzeniu nowych wyborów na członków Trybunału i ośmiu wybierze PiS, a siedmiu opozycja. To nie jest żaden kompromis, lecz marzenie Jarosława Kaczyńskiego o przejęciu Trybunału [Kaczyński proponował ośmiu sędziów dla opozycji i siedmiu dla PiS - red.] – ocenia.

Według niego kompromis może być jedynie wtedy, gdy zaczną być respektowane wyroki Trybunału, a prezydent Andrzej Duda zaprzysięgnie trzech sędziów wybranych zgodnie z prawem. – Wtedy dopiero możemy dyskutować – mówi Neumann.

Identyczne stanowisko zajmuje PSL. Według szefa ludowców Władysława Kosiniaka-Kamysza jedynym możliwym kompromisem jest zaprzysiężenie przez prezydenta pozostałych trzech sędziów z nadania PO. – Jeśli chcemy kompromisu, to jest właśnie jedyne rozwiązanie sporu o Trybunał, które zakończy tę niepotrzebną Polsce awanturę – tłumaczy były minister pracy.

Kosiniak-Kamysz zaznacza, że w słowach Kaczyńskiego wciąż nie widać choćby odrobiny chęci pojednania, a jego wypowiedź może wynikać z potrzeby pokazania Europie gestu dobrej woli.

Propozycja kompromisu w wersji przedstawionej przez szefa PiS nie podoba się także liderowi Nowoczesnej Ryszardowi Petru. – To, co czytałem, to są niepoważne propozycje. Jarosław Kaczyński myśli, że ważne jest, kto zgłasza kandydatów, a nie tu leży problem. Trybunał ma być bowiem efektywny i skuteczny, a teraz jest zablokowany właśnie przez PiS – podkreśla Petru. W jego ocenie nie powinno być tak, że ten, kto powołuje sędziów TK, ma de facto władzę nad nimi. – A propozycja Kaczyńskiego do tego się właśnie sprowadza i świadczy wręcz o jego sowieckim myśleniu – zaznacza polityk.

Kukiz'15 też się odcina

Krytyczny wobec słów Kaczyńskiego jest także Paweł Kukiz. W rozmowie z nami wskazuje, że to kolejna próba bronienia „wszechobecnej w polskiej polityce patriokracji".

– Cały czas słyszymy, że PiS to, a opozycja tamto. Jedni i drudzy robią wszystko, by jak najdłużej utrzymać ten fatalny z punktu widzenia obywatelskiego system, ponieważ czerpią z tego korzyści. A ja mówię o potrzebie odpolitycznienia Trybunału Konstytucyjnego, tak aby służył on ludziom, a nie partiom – argumentuje Kukiz.

Dodaje też, że propozycja Kaczyńskiego, by zmienić Trybunał na wzór niemiecki, spowoduje jeszcze większe jego upolitycznienie.

– Tego na pewno nie poprzemy – podkreśla lider ruchu Kukiz'15 i zastrzega, że wbrew temu, co mówi Kaczyński, jego ugrupowanie „nie jest żadnym partnerem PiS w tej czy innej sprawie i nigdy nie będzie".

W łagodniejszym tonie wypowiada się jednak inny z liderów Kukiz'15. Zdaniem wicemarszałka Sejmu Stanisława Tyszki to dobry znak, że Jarosław Kaczyński w końcu zaczyna szukać kompromisu.

– To jest zmiana nastawienia, bo na razie PiS blokuje prace Trybunału, a bardzo duża część winy ciąży na prezesie Rzeplińskim, który nie chce ustąpić ani o jotę – stwierdza. – Nowy tryb powoływania sędziów jest konieczny z tego powodu, że obywatele powinni ich znać.

Zobacz także:

Afera podsłuchowa: Inwigilowały dwie grupy

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA