Prezes NIK Marian Banaś zarzuca swojemu zastępcy paraliżowanie pracy Najwyższej Izby Kontroli.
Wiceprezes Dziuba podczas posiedzenia Kolegium NIK zawnioskował o zdjęcie z porządku obrad punktu poświęconego zastrzeżeniom ministra sprawiedliwości co do raportu NIK dotyczącego kontroli w Funduszu Sprawiedliwości. Uzasadniał to obszernością zgłoszonego przez MS materiału.
Wniosek ten upadł. Wówczas Dziuba, nie podając żadnych merytorycznych argumentów, miał stwierdzić, że w głosowaniu nad uchwałą nie weźmie udziału i tak się stało.
Uchwała została przyjęta, mimo, jak mówił dziś radca prezesa NIK Tomasz Sobecki, "podjętej przez wiceprezesa Izby Tadeusza Dziubę próby sparaliżowania prac kolegium poprzez odmowę wzięcia udziału w głosowaniu".
Prezes Najwyższej Izby Kontroli wystąpił wczoraj do marszałek Sejmu Elżbiety Witek o odwołanie wiceszefa NIK z funkcji.
Do prokuratury z kolei wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przez Tadeusza Dziubę przestępstwa polegającego na niedopełnieniu obowiązków poprzez odmowę udziału w głosowaniu, co "zagrażało realizacji ustawowych działań NIK".
Dziś prezes NIK Marian Banaś wystąpił do premiera Mateusza Morawieckiego i wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, a także do CBA, o podjęcie pilnych działań naprawczych w związku ze stwierdzonymi w Funduszu Sprawiedliwości "poważnymi nieprawidłowościami".