Atak w Natanz miał miejsce w ostatnia niedzielę, dzień po tym, jak w ośrodku uruchomiono nowe wirówki do wzbogacania uranu.
Proces ten jest nadzorowany przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej.
Jak poinformował dziś "New York Times", atak został przeprowadzony w wyniku przemycenia na teren ośrodka w Natanz ładunku wybuchowego, który następnie został zdalnie zdetonowany i uszkodził centralne zasilanie.
Jak mówił były premier Izraela Ehud Olmert w rozmowie z portalem Ynet, incydent w Natanz nie był "wynikiem czyjegoś włamania w środku nocy." Zdaniem polityka, materiały wybuchowe mogły tam zostać podłożone nawet 10-15 lat temu.
Szef Irańskiej Organizacji Energii Atomowej Ali Akbar Salehi nazwał incydent "aktem terroryzmu".
Nowe wirówki umożliwiają wzbogacanie uranu do 20 procent zawartości izotopu 235 - poziomu pięciokrotnie wyższego, niż pozwalają Iranowi zawarte w tej sprawie międzynarodowe umowy.
Poziom ten i tak oznacza, że wystarczy zaledwie niewielki technologiczny krok, a kraj ten mógłby produkować broń nuklearną.
W reakcji na niedzielny cyberatak Teheran poinformował, że rozpoczyna wzbogacanie uranu do poziomu 60 procent zawartości izotopu 235. 20-procentowy, produkowany dotychczas, nazywany jest uranem "użytecznym do zastosowania militarnego". Uran bojowy, stosowany w broni jądrowej, zawiera powyżej 85 proc. izotopu 235.