fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ukraińska wojna o Sąd Konstytucyjny

Demonstracja przed Sądem Konstytucyjnym w Kijowie
Demonstracja przed Sądem Konstytucyjnym w Kijowie
AFP
Prezydent Wołodymyr Zełenski wytoczył ją sędziom mianowanym jeszcze za czasów Wiktora Janukowycza i Petra Poroszenki.

Tlącą się od sześciu lat wojnę na wschodzie kraju i wymykającą się spod kontroli pandemię przysłonił wyrok Sądu Konstytucyjnego (KS). Wywołał nad Dnieprem polityczne trzęsienie ziemi.

Chodzi o art. 366 pkt. 1 kodeksu karnego dotyczący odpowiedzialności za nieprawidłowe zeznania podatkowe. Sędziowie KS we wtorek uznali tę normę prawną za niekonstytucyjną, paraliżując tym samym działalność elektronicznego systemu zeznań podatkowych i działalność Narodowej Agencji ds. Zapobiegania Korupcji (NAZK). Uniemożliwiono też konfiskatę majątku pochodzącego z korupcji oraz zniesiono odpowiedzialność karną za niepoprawnie złożone zeznania podatkowe np. polityków, sędziów czy urzędników.

W ten sposób Ukraina cofnęła się do czasów sprzed rewolucji na kijowskim Majdanie w 2014 roku, gdy nie obowiązywało prawo antykorupcyjne. Zostało uchwalone za czasów poprzedniego prezydenta Petra Poroszenki i było jednym z warunków otrzymania przez Ukrainę wsparcia finansowego z zagranicy (m.in. z MFW). Co więcej, z powodu decyzji sądu Bruksela w każdej chwili może zawiesić ruch bezwizowy dla obywateli Ukrainy. Zaniepokojenie wyrazili już ambasadorowie państw G7, którzy we wspólnym oświadczeniu przestrzegali, że „Ukraina nie powinna się cofać do przeszłości”.

Nasi rozmówcy w Kijowie wskazują, że była to „najszybsza decyzja” sędziów KS w ostatnich latach, ponieważ odpowiedni wniosek 47 deputowanych Rady Najwyższej wpłynął na początku sierpnia. Co więcej, 44 z nich reprezentuje prorosyjską frakcję Platforma Opozycyjna Za Życie, a wśród autorów wniosku był m.in. kum Władimira Putina oligarcha Wiktor Medwedczuk.

Prezydent Zełenski uznał więc, że decyzja sądu zagraża bezpieczeństwu narodowemu, zwołał w czwartek nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa i postanowił zdymisjonować wszystkich sędziów KS. Odpowiedni projekt ustawy wpłynął do Rady Najwyższej (większość ma prezydencka partia Sługa Narodu) już w piątek. Z kolei lider rządzącej frakcji Dawid Arachamia poinformował już, że prezydent ma poparcie Parlamentu Europejskiego oraz uzgodnił swoją decyzję z ambasadorami G7.

– Postanowienie Sądu Konstytucyjnego to bolesny cios w Ukrainę, który wpłynie na nasze relacje z partnerami międzynarodowymi, faktycznie odcinając Ukrainę od wielu procesów międzynarodowych. Cofa nasz kraj na dziesięciolecia i ułatwia życie łapówkarzom – tłumaczy „Rzeczpospolitej” decyzję prezydenta jego rzeczniczka Julia Mendel. Mówi o konflikcie interesów niektórych sędziów KS i twierdzi, że nie mieli prawa orzekać w tej sprawie.

Podobnego zdania jest szef NAZK Ołeksandr Nowikow, który oświadczył w sobotę, że jeszcze 1 października jego agencja wysłała wniosek do prezesa Sądu Konstytucyjnego Aleksandra Tupickiego z prośbą o wyjaśnienia transakcji gruntami na Krymie. Wcześniej ukraińscy dziennikarze śledczy odkryli, że Tupicki poszerzył swoją działkę na Krymie – czyli dokonał transakcji na okupowanym przez Rosję terytorium – w 2018 roku, gdy był jeszcze wiceprezesem ukraińskiego KS. W piątek tłumaczył, że nie poszerzał działki, lecz transakcja wynikała ze zmiany systemów katastralnych z ukraińskiego na rosyjski.

Do KS został mianowany w maju 2013 roku przez ówczesnego prezydenta Wiktora Janukowycza (zbiegłego do Rosji w lutym 2014 roku) i w świetle ukraińskiej ustawy zasadniczej nie może zostać zwolniony przed upływem 9-letniej kadencji, a ta kończy się w maju 2022 roku. Tymczasem Komisja Wenecka już wydała oświadczenie i ostrzegła władze w Kijowie przed naruszeniem konstytucji.

Zwolnić sędziego można jedynie za zgodą dwóch trzecich składu KS, a tam prezydent Zełenski nie ma wielu zwolenników. Za jego rządów mianowano tam jedynie dwóch sędziów, większość rozpoczęła swoje kadencje za czasów Janukowycza i Poroszenki.

Z 18 członków KS (obecnie jedynie trzy miejsca są nieobsadzone) sześciu mianuje prezydent, sześciu Rada Najwyższa, a resztę ogólnokrajowy zjazd sędziów. – Parlament może zaakceptować każdą propozycję prezydenta, a po to jest Sąd Konstytucyjny, by władza ustawodawcza nie naruszała ustawy zasadniczej. Jeżeli ustawa Zełenskiego przejdzie i praca KS zostanie siłą wstrzymana, będziemy mieli do czynienia z zamachem stanu – mówi „Rzeczpospolitej” Witalij Portnikow, znany ukraiński politolog i publicysta krytyczny wobec Zełenskiego.

– Gdyby w 2014 roku zostały rozwiązane parlament i wszystkie sądy, rosyjska armia byłaby w Kijowie. Wtedy chodziło o zachowanie legalności instytucji państwowych, bo w przeciwnym wypadku doszłoby do całkowitego demontażu państwa ukraińskiego – twierdzi. Przekonuje, że w obecnej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłby kompromis, który obejmowałby sędziów KS immunitetem. – Byliby rozliczani z majątków już po zakończeniu swojej kadencji – mówi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA