fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Przemysław Czarnek o "wulgarnych i obscenicznych zachowaniach ludzi oświaty"

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek (PiS)
Fotorzepa, Jakub Czermiński
- Szkoła i lekcje to nie jest miejsce na namawianie uczniów na protesty i to w szczycie pandemii - powiedział minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek zapytany na antenie Polsat News o zapowiadane konsekwencje wobec nauczycieli w związku z protestami po orzeczeniu TK ws. aborcji. Dodał także, że ulica "to nie miejsce na wulgarne, a nieraz obsceniczne zachowania ludzi oświaty".

Przed Ministerstwem Edukacji Narodowej w al. Szucha w Warszawie zebrało się w poniedziałek kilkaset osób. Protestujący mają ze sobą banery z napisami m.in. "Czarnek do domu”. Do sprawy na antenie Polsat News odniósł się minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. - Ja jestem powołany przez pana prezydenta na wniosek premiera Mateusza Morawieckiego po uzgodnieniu z kierownictwem naszej koalicji Zjednoczonej Prawicy. Tu są decydenci, którzy są władni odwołać mnie z tego stanowiska - powiedział. - Minister to nie jest funkcja na lata, na określony czas. To funkcja do zadań, które trzeba realizować tu i teraz - dodał.

Czarnek mówił także o konsekwencjach wobec nauczycieli w związku z protestami po orzeczeniu TK ws. aborcji. - Jeśli nauczyciele namawiali uczniów podczas lekcji, a takie incydentalne sytuacje miały miejsce, albo zachowywali się w sposób, który nie przystoi do etosu nauczyciela, to są sytuacje, z którymi muszą się skonfrontować kuratorzy - zaznaczył polityk.

Minister edukacji i nauki odniósł się również do tego, że pojawiają się głosy, w tym m.in. prezesa ZNP Sławomira Broniarza, że nie ma dowodów świadczących na to, że nauczyciele namawiali uczniów do wychodzenia na ulicę. - Pan prezes nie wie o czym mówi i bardzo często niestety manipuluje, żeby wywołać kolejne niepokoje - powiedział Czarnek. Jak dodał, nigdy nie było takiego polecenia, żeby wyciągać konsekwencje wobec wszystkich, którzy brali udział w protestach. - Szkoła i lekcje to nie jest miejsce na namawianie uczniów na protesty i to w szczycie pandemii - podkreślił.

Czarnek mówił również o błyskawicy, symbolu Strajku Kobiet. - Nie interesują mnie ozdoby, które ktokolwiek zakłada na co dzień żeby wykazywać przywiązanie do jakiegoś światopoglądu - stwierdził. - Mnie interesują konkretne zachowania i konkretne zachowania będą rozpatrywane - dodał i podkreślił, że ”sam symbol Strajku Kobiet nie powinien być obiektem zainteresowania ze strony kuratorów".

22 października Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis pozwalający na przerwanie ciąży, gdy badania prenatalne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, jest niezgodny z konstytucją.

Chodzi o art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania.

Po decyzji TK w całej Polsce doszło do fali protestów, organizowanych przez organizacje walczące o prawa kobiet. Główną z nich jest Strajk Kobiet. Demonstracje odbywają się zarówno w największych polskich miastach, jak i w znacznie mniejszych ośrodkach.

Źródło: Polsat News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA