fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Rok prezydentury Zełenskiego. Jednej kadencji będzie mało

Wołodymyr Zełenski podczas środowego spotkania z mediami w ogrodzie pałacu Maryjskiego w Kijowie
AFP
Były artysta kabaretowy ma jeszcze wiele obietnic do spełnienia. Po roku prezydentury Wołodymyra Zełenskiego większość Ukraińców wciąż w niego wierzy.

Rok temu wywrócił do góry nogami ukraińską politykę już podczas inauguracji 20 maja ubiegłego roku. Z mównicy Rady Najwyższej ogłosił rozwiązanie parlamentu i zaproponował członkom rządu dobrowolne podanie się do dymisji. Gdy o tym mówił, kilku ministrów miało uśmiech na twarzach, jakby nie do końca wierzyli w to, że znany aktor komediowy został prezydentem nad Dnieprem. Kilka miesięcy później jego partia Sługa Narodu wygrała wybory parlamentarne i zdobyła samodzielną większość, co nigdy wcześniej się tu nie zdarzyło.

Pierwszym namacalnym sukcesem było uwolnienie marynarzy i innych ukraińskich więźniów politycznych w Rosji na początku września. Wtedy wśród 35 Ukraińców do ojczyzny powrócił reżyser Ołeh Sencow, skazany w Rosji na 20 lat łagrów. To był początek wielkiego powrotu ukraińskich żołnierzy do domu. W grudniu do Kijowa przybyło 76 więzionych w Donbasie jeńców, kolejnych 20 Ukraińców uwolniono w kwietniu.

Wszystko dlatego, że Zełenski podniósł słuchawkę i zadzwonił na Kreml. Nawiązał kontakt z Władimirem Putinem i odblokował pracę czwórki normandzkiej – po kilku latach przerwy przywódcy Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji ponownie usiedli do stołu.

Z długiej listy obietnic wyborczych udało mu się przeforsować dwie. Jedna przegłosowana przez Sługę Narodu ustawa pozbawiła immunitetu deputowanych, druga umożliwiła impeachment prezydenta. Kwestia ta nigdy nie była w ukraińskim prawie uregulowana. Osobiście przyjeżdżał też do Rady Najwyższej i namawiał na głosowanie w sprawie uwolnienia handlu gruntami rolnymi. Ustawę przegłosowano, żadnemu z poprzednich prezydentów nad Dnieprem się to nie udało.

Co na to Ukraińcy? Z najnowszego sondażu Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii (KMIS) wynika, że 66 proc. respondentów uważa, że nieskutecznie walczy z korupcją. Aż 73 proc. Ukraińców zarzuca prezydentowi, że nie rozliczył skorumpowanych polityków i urzędników z poprzedniej ekipy. Z kolei 69 proc. badanych uważa, że Zełenski nie potrafi zakończyć wojny w Donbasie, a dwie trzecie, że nie radzi z problemami gospodarczym kraju. Mimo to z kwietniowego sondażu KMIS wynikało, że gdyby teraz odbyły się wybory, miałby ponad 40 proc. poparcia w pierwszej turze. Inne sondaże wskazują, że ufa mu niemal 60 proc. Ukraińców.

– Obywatele stracili zaufanie do zawodowych polityków, dlatego dzisiaj Zełenski nie ma konkurentów, którzy by mu zagrażali. Jest jedynym przywódcą Ukrainy, któremu po roku prezydentury udało się utrzymać wysokie poparcie zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie kraju – mówi „Rzeczpospolitej” Wołodymyr Paniotto, ukraiński socjolog i dyrektor KMIS. Jego zdaniem Zełenski jest dzisiaj „przedmiotem ciągłych ataków” ze strony mediów, w większości należących do oligarchów.

– Chodzi przede wszystkim o media Petra Poroszenki (były prezydent i lider opozycyjnej partii Europejska Solidarność – red.) oraz należące do Wiktora Medwedczuka (prorosyjski oligarcha związany z Władimirem Putinem – red.). W tych stacjach nic dobrego o Zełenskim nie mówią i szczycą się tym, że obniżają notowania prezydenta – mówi socjolog.

O relacjach Zełenskiego z mediami wiele mówi konferencja prasowa, którą przeprowadził w środę na świeżym powietrzu w centrum Kijowa. Mówił m.in. o tym, że ukraińscy oligarchowie wydają ponad miliard dolarów rocznie na programy w telewizji, poprzez które „wpływają na sytuację polityczną”.

– Was można oglądać, ale trudno słuchać – rzucił do dziennikarki stacji NewsOne, należącej do deputowanego prorosyjskiej Opozycyjnej Platformy Za Życie Tarasa Kozaka. Stwierdził też, że „jednej kadencji nie wystarczy”, by zmienić sytuację na Ukrainie. W trakcie kampanii zapowiadał, że nie będzie prezydentem dłużej niż pięć lat. W środę powiedział jednak, że wszystko będzie zależało od „poparcia narodu”.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA