fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ukraina: Kijów zamyka i rozlicza

Prezydent Wołodymir Zełenski rozliczenie poprzedniej ekipy zapowiadał tuż po wygranej
AFP
Za kratami znalazło się już dwóch bliskich współpracowników byłego prezydenta. Oskarżany o nadużycia były prokurator generalny ukrył się w Londynie.

Najwyższy Sąd Antykorupcyjny w Kijowie skazał w sobotę na dwa miesiąca aresztu Ołeha Gładkowskiego, byłego wiceprzewodniczącego prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy (RNBO). Przedtem zatrzymano go na stołecznym lotnisku, gdy chciał wylecieć do Belgii. Został oskarżony o nadużycia władzy.

To już kolejny skazany na areszt współpracownik byłego prezydenta Petra Poroszenki, nad którym w Kijowie zawisły czarne chmury. Kilka dni temu za kraty trafił Sergij Paszynski, który na początku wojny z Rosją wiosną 2014 roku stał na czele prezydenckiej administracji. – Jeszcze za czasów rzymskich populiści zawsze rządzili na zasadzie „chleba i igrzysk”. Gdy nie dają chleba, karmią widowiskiem. Poprzez głośne zatrzymania zbiera się oklaski. Podczas pierwszego antraktu widzowie zobaczą, że teatralny bufet jest pusty – broni swoich kolegów były ukraiński przywódca.

Interesy z Rosją

Pod koniec lutego, niespełna miesiąc przez pierwszą turą wyborów prezydenckich, znani ukraińscy dziennikarze śledczy z portalu „Bihus.info” opowiedzieli o przekrętach w ukraińskim przemyśle zbrojeniowym. Z doniesień tych wynikało, że syn Gładkowskiego Igor uczestniczył w ustawionych przetargach, w których m.in. ściągano z Rosji brakujące części do ukraińskiego sprzętu wojskowego. Ceny przemycanych stamtąd części były kilkakrotnie zawyżone, a za wszystko płacił oczywiście ukraiński podatnik. Autorzy śledztwa twierdzili, że ówczesny wiceszef RNBO nie tylko wiedział, czym zajmuje się jego syn, ale i sprzyjał tej działalności. Poroszenko zdymisjonował Ołeha Gładkowskiego, który prywatnie był jego partnerem biznesowym i wieloletnim przyjacielem. Sprawa jednak nie ucichła.

Temat szybko podchwycił jego główny wtedy rywal i obecny prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który domagał się śledztwa w tej sprawie. Wielu analityków ukraińskich już wtedy mówiło, że sprawa ta pokrzyżowała szanse Poroszenki na reelekcję. – Ekipa byłego prezydenta za jego rządów zachowywała się bardzo nieprzyzwoicie, nie liczyła się z prawem i wymiarem sprawiedliwości. Zełenski obiecał, że przywróci sprawiedliwość. Czy to robi? Na razie obserwujemy bardzo pokazowe areszty – mówi „Rzeczpospolitej” Konstantin Bondarenko, znany kijowski politolog, który wcześniej był związany z prorosyjskim „Opozycyjnym Blokiem”. – Poroszenki raczej nie ruszy, bo nikt w Kijowie nie chce robić z niego drugiej Tymoszenki (która została skazana na 7 lat więzienia za rządów Wiktora Janukowycza – red.).

Sprawa sprzed lat

Sąd apelacyjny w Kijowie zdecydował w piątek, że Sergij Paszynski pozostanie w areszcie. Jest oskarżany o przekręty i korupcję. Jego sprawa bardzo dobrze obrazuje stan ukraińskiego wymiaru sprawiedliwości. Chodzi o incydent z grudnia 2016 roku, gdy Paszynski wraz z żoną mieli wypadek drogowy. W trakcie kłótni z dwoma mężczyznami z drugiego auta Paszynski miał wyciągnąć broń i przestrzelić jednemu z nich nogę. Od początku twierdzi, że użył broni w celu obrony własnej po tym, jak został uderzony butelką po głowie. Sprawa została zamknięta.

Paszynski stał wtedy na czele parlamentarnej komisji ds. bezpieczeństwa i obrony. Mandat deputowanego Rady Najwyższej stracił po lipcowych wyborach parlamentarnych. Państwowe Biuro Śledcze (DBR) wszczęło nowe śledztwo w tej sprawie. Co ciekawe, sprawę zainicjował Andrij Portnow, były wiceszef administracji zbiegłego do Rosji po rewolucji na Majdanie prezydenta Wiktora Janukowycza. Niedawno Portnow, po wygranej Zełenskiego i jego ekipy, powrócił do Kijowa. Na jego wniosek DBR toczy już kilka spraw, w których figuruje nazwisko byłego prezydenta. – Zrobimy wszystko, by władze nie miały innego wyjścia i to pan został następnym klientem aresztu śledczego – zwrócił się ostatnio do Poroszenki Portnow.

Przeczytaj też: Dziesiątki tysięcy ludzi na Majdanie

W ubiegłym tygodniu Narodowe Biuro Antykorupcyjne ogłosiło, że postępowanie karne w sprawie „nadużycia władzy” wszczęto przeciwko byłemu prokuratorowi generalnemu. Był nim bliski współpracownik i przyjaciel Poroszenki Jurij Łucenko, który od września przebywa w Londynie. Twierdzi, że nie uciekał z Ukrainy, lecz „pojechał podciągnąć angielski”. – Zełenski widocznie postanowił odwrócić uwagę społeczeństwa od ostatnich protestów. Nie ma pomysłu na zakończenie wojny w Donbasie i nie ma pomysłu na spełnienie obietnic wyborczych – mówi „Rzeczpospolitej” Ołeksandr Palij, kijowski politolog i publicysta.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA