fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Gowin: Czy PSL chciałoby rządzić z lewakami?

tv.rp.pl
- Przyczyny porażki PO sprzed dwóch tygodni były podwójne: z jednej strony nieudolna kampania i zbyt gwałtowny zwrot w lewo, a drugiej kompletna jałowość programowa - mówił w #RZECZoPOLITYCE wicepremier Jarosław Gowin.

Michał Kolanko: Dzień dobry, Michał Kolanko, #RZECZoPOLITYCE. Moim gościem jest Jarosława Gowin, wicepremier, minister nauki.

Jarosław Gowin: Dzień dobry.

Czy w Zjednoczonej Prawicy jest rozważana propozycja sojuszu konserwatywno-ludowego, odnośnie tego co dzieje się teraz wokół PSL-u?

Właśnie w rozmowie z panem, w styczniu po raz pierwszy o takiej możliwości sojuszu powiedziałem, wtedy to zostało odrzucone przez liderów PSL-u. Dzisiaj też dystansują się wobec tego pomysłu, a chciałbym przypomnieć, że w styczniu 2006 roku, jeszcze jako bezpartyjny senator, napisałem tekst o tym, że naturalnym sojuszem na polskiej scenie politycznej powinien być sojusz PO-PSL, wtedy wszyscy to wyśmiewali, ale wiemy co wydarzyło się później. Mam nadzieję, że podobnie będzie ze współpracą Zjednoczonej Prawicy i PSL-u.

Na czym ta współpraca miałaby polegać, to byłby sojusz przed wyborami, czy po wyborach?

To wszystko jest do przedyskutowania, proszę zwrócić uwagę na niekonsekwencję dzisiejszych deklaracji politycznych PSL-u. Z jednej strony liderzy PSL-u słusznie mówią, że przyczyną fiaska KE był gwałtowny zwrot w lewo i dystansują się od środowisk, które sami określają mianem lewackich. Z drugiej strony PSL z kimś po jesiennych wyborach chciałoby rządzić, więc z kim? Czy właśnie z tymi lewakami, od których teraz się odżegnują? Jeżeli politycy PSL-u chcieliby się zachować w sposób konsekwentny, to co najmniej nie powinni wykluczać możliwości współrządzenia ze Zjednoczoną Prawicą.

Na razie politycy PSL, pytani są o potencjalny sojusz ze Zjednoczona Prawicą czy z PiS-em, odpowiadają - nie.

Tego się spodziewałem, ale dyskusja w PSL-u się nie skończyła, teraz będą konsultacje z dołami partyjnymi, a tym dołom zdecydowanie dalej do Roberta Biedronia niż do definiujących się jako konserwatyści, liderów PSL-u.

Myśli pan, że teraz PO, czy Grzegorz Schetyna skręcą w przeciwną stronę, w prawo?

To byłoby całkowicie niewiarygodne, na początku tej kadencji uważałem, ze Grzegorz Schetyna trafnie definiuje zadania swojej partii, wtedy kiedy mówił o konserwatywnej kotwicy. Potem skręcił gwałtownie w lewo... To jest trochę tak, że partie idą za wyborcami, jak się analizuje strukturę ideową wyborców PO to tam miażdżącą przewagę mają zwolennicy poglądów centrowych, albo wręcz lewicowych.

Propozycja PSL idzie wbrew oczekiwaniom elektoratu opozycji?

Propozycja PSL-u idzie w zgodzie z naturalnymi intuicjami moralnymi i interesami Polskiej wsi, ale idzie w kontrze do ewolucji którą uruchomiła sama PO, to jest ewolucja, która przesuwa tę partię w lewo, moim zdaniem w sposób nieodwracalny.

Jak pan sądzi co teraz Grzegorz Schetyna zrobi, jaki jest jego ruch, oprócz tego co wiemy: że będzie wspólne posiedzenie rady krajowej PO i Nowoczesnej, czyli pewnie ostateczne wchłonięcie Nowoczesnej. Co jeszcze?

Wchłonięcie Nowoczesnej jest bezdyskusyjne, ta partia już de facto nie istnieje. Grzegorz Schetyna jest bardzo sprawnym politykiem, ale sprawnym w kategoriach socjotechniki, dużo słabszy jest w warstwie programowej. Niestety z punktu widzenia PO, przyczyny porażki sprzed dwóch tygodni były podwójne: z jednej strony nieudolna kampania i zbyt gwałtowny zwrot w lewo, a drugiej kompletna jałowość programowa. Nie widzę w PO potencjału programowego, myślę, że Grzegorz Schetyna skoncentruje się teraz na personaliach, być może do kierownictwa PO i do przyszłego sztabu wyborczego dokooptowani zostaną niektórzy z jego krytyków.

Krytyków wewnątrz partii?

Krytyków z wewnątrz partii i być może, po czwartej z rzędu porażce, Grzegorz Schetyna trochę odsunie na bok tych, którzy na co dzień z nim współpracują, bo widać, że nie są to dobrzy doradcy.

Czy po tych wyborach, kampania jesienna będzie prostsza dla Zjednoczonej Prawicy, czy trudniejsza?

Z całą pewnością będzie łatwiejsza, ale byłoby dziś wielką nieostrożnością i przejawem pychy, gdybyśmy sądzili, że mamy wygraną w kieszeni. Przeciwnie, bezpośrednio po wyborach sam Jarosław Kaczyński i inni liderzy Zjednoczonej Prawicy w tym ja, podkreślaliśmy, że to jest czas ciężkiej pracy. Mogę powiedzieć o sobie, że w ubiegłym tygodniu odwiedziłem 5 regionów, spotykałem się z lokalnymi liderami Porozumienia i już przygotowywaliśmy strategie na jesienną kampanię.

Ta strategia nie będzie kompletna bez nowego programu Zjednoczonej Prawicy. Czy ten program poznamy wcześniej niż przed wakacjami?

Za wcześnie by mówić o szczegółach, chociaż są one już w trakcie ustalania, również co do terminów. Mogę zapewnić pana, że Zjednoczona Prawica w jesiennych wyborach wystartuje także z nowym programem, będącym oczywiście kontynuacją tego co robimy w obecnej kadencji.

Myśli pan, że będzie powrót do postulatów ustrojowych z 2014 roku?

To będzie całościowy program, a zatem, najpewniej będzie zawierał komponenty ustrojowe. Dla mnie rzeczą najważniejszą jest to, że po tej kadencji rekordowo szerokich transferów społecznych, udało nam się wyrównać poziomu dobrobytu, radykalnie ograniczyć biedę, zwłaszcza wśród młodych rodzin. Następna kadencja powinna być poświęcona przede wszystkim na naładowanie baterii rozwojowych, czyli „gospodarka głupcze!”.

Pytałem o postulaty ustrojowe, bo pamiętam na konwencji Porozumienia na początku stycznia były wicemarszałek senatu Adam Bielan, mówił o tym, że potrzebne jest stworzenie stanowiska ministra od spraw europejskich i przebudowa rządu. To może być kierunek zmiany, jeśli chodzi o rząd?

Nie wykluczam, takie decyzje są jeszcze przed nami, ale najpierw musimy wygrać wybory, natomiast wrócił pan do konwencji, która wydarzyła się w bardzo nieszczęśliwym dniu, bo w dniu w którym zamordowany został prezydent Adamowicz, w związku z tym postulaty, które przedstawiliśmy, zostały przez tą tragedię przykryte. Przede wszystkim przedstawiliśmy wstępny programów dla mieszkańców średnich i dużych miast, program dla „konserwatywnych mieszczan”. Do tego programu na pewno Porozumienie wróci, na czele z postulatem deglomeracji Polski, czyli przekazania części kompetencji do mniejszych miast.

Wydaje się, że jeden potencjalny sojusznik Zjednoczonej Prawicy, czyli ruch Kukiza, poniósł drugą porażkę - w wyborach samorządowych nie uzyskał żadnego mandatu, ma tylko jednego prezydenta w Przemyślu, w wyborach europejskich wynik był poniżej oczekiwań. Co z potencjalnymi sojusznikami Zjednoczonej Prawicy?

Rzeczywiście takich sojuszników nie widać, chociaż pod względem programowym, mnie byłyby blisko do sojuszu z Ruchem Kukiz'15. Dlatego Zjednoczona Prawica musi postawić na kampanię, która będzie obliczona na zdobycie samodzielnej większości.

Myśli pan, że PSL pod obecnym kierownictwem byłby gotowy do koalicji ze Zjednoczoną Prawicą?

Liderzy PSL taką możliwość kategorycznie wykluczają, ale pojadą spotkać się z dołami partyjnymi i tam się okaże, że w wielu miejscach lokalni działacze PSL-u bardzo dobrze w samorządach współpracują z lokalnymi działaczami PiS-u. Wieś stała się zdecydowanie pro-PiS-owska, ale to nie znaczy, że ta część mieszkańców, która popiera PSL nie widziałaby z radością takiego sojuszu PSL-Zjednoczona Prawica.

Czy dużym wyzwaniem dla Zjednoczonej Prawicy jest projekt opozycji, żeby była jedna lista do senatu?

Donald Tusk miał taki plan, żeby 4 czerwca ogłosić wspólną listę pod swoim patronatem, mówię „miał”, bo nie jestem pewien jakiego czasy należy używać. Czy czasem nie czasu przeszłego, bo w ubiegłym tygodniu byłem między innymi na Śląsku, tam spotkałem się z jednym z prezydentów, który powiedział mi, że miał uczestniczyć w tym projekcie, ale po druzgoczącej porażce KE postanowił się z tego wycofać. Pytanie czy do podobnego wniosku nie doszedł Donald Tusk. Wspólna lista opozycji do senatu powstanie. Pytanie na której liście powinni znaleźć się kandydaci PSL-u. Jeżeli PSL wyklucza możliwość współpracy w Sejmie na przykład z Wiosną, a w senacie byliby na tych samych listach, to coś tutaj nie pasuje.

Czy Zjednoczona Prawica w kampanii senackiej planuje ofensywę, będą bardziej znane nazwiska?

Od wielu miesięcy, a tak naprawdę od paru lat, przewidywaliśmy taką sytuację, że w wyborach senackich będziemy mieli przeciwko sobie blok Zjednoczonej Opozycji. Wybory europejskie pokazały, że kampanie wychodzą nam nieźle, uważam, że walka o mandaty senackie będzie wyrównana, ale zwycięzcą okaże się Zjednoczona Prawica.

Myśli pan, tak jak mówił Ludwik Dorn, że Donald Tusk ma twarz naznaczoną porażką po tych wyborach europejskich?

„Przegraniec” - jak go określił w charakterystycznym dla siebie stylu Ludwik Dorn. Rzeczywiście o ile ja przez kilka lat mówiłem konsekwentnie, że w 2020 roku Donald Tusk wystartuje w wyborach prezydenckich, to dzisiaj to prawdopodobieństwo jest zdecydowanie mniejsze. Donald Tusk ma to do siebie, że gra tylko w te gry, które wygrywa.

Jakie jest ogólne założenie rekonstrukcji tego rządu, wydaje się, że była wielokrotnie przekładana, jaki jest jej cel?

Jesteśmy kilka miesięcy przed wyborami, to nie jest okres w którym można otwierać dalekosiężne projekty. Nowi ministrowie będą mieli za zadanie przede wszystkim kontynuowanie i dopięcie tych projektów, które są realizowane obecnie. W tej rekonstrukcji pojawi się też wiele nowych, młodych twarzy i być może to jest zapowiedź pewnego odnowienia po wyborach - o ile Polacy nam zaufają.

To będą stanowiska bardziej wiceministerialne?

Tak, w większości przypadków to będą zmiany na stanowiskach wiceministerialnych. To pokaże wyborcom zwłaszcza młodemu pokoleniu, że w gronie 30-latków, a nawet poniżej lat 30, mamy prawdziwych liderów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA