fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Michał Kolanko: Donald Tusk nie gra na polaryzację

Donald Tusk
AFP
“W polityce nie może chodzić o to, by ktoś kogoś pokonał i unicestwić. Ktoś może wygrać wybory, ktoś może pokonać przeciwnika - 26 maja, w październiku czy listopadzie tego roku - ale będziemy razem żyli dalej w jednym kraju” - mówił w piątek Donald Tusk. To jeden z kluczowych wątków jego wielowątkowego przemówienia, które w wielu punktach skierowane było do młodych.

Tusk wielokrotnie odnosił się jednak do tego, że polityka nie jest meczem piłkarskim albo starciem niczym z “Gry o tron”. Jego polityczne plany pozostają enigmą, ale widać już jedno: Tusk nie gra na polaryzację sceny politycznej. Co to znaczy? Że nie zapisał się do politycznego obozu Grzegorza Schetyny. Bo to Platformie najbardziej zależy na polaryzacji. 26 maja może nie dojść do totalnej mobilizacji wyborców anty-PiS.“Aż do przybycia króla trzeba będzie robić to co konieczne, ale nic więcej” - napisał w kwietniu 1814 roku Charles de Talleyrand. To oddaje obecne nastroje.

Zanegowanie przesłania o totalnej polaryzacji odbyło się przy akompaniamencie szpilek wbijanych PiS oraz przedstawienia szerokiego spektrum zagrożeń we współczesnym świecie. Od systemu masowej inwigilacji “social credit” w Chinach przez zmiany klimatyczne po sztuczną inteligencję i fakenewsy. To nowe horyzonty i tematy, które w ten Tusk odnosił się bezpośrednio do polskiej polityki i działań PiS, ale w tradycyjnym dla siebie ironicznym stylu. - “Nie może być tak, że władza raz do roku obchodzi święto Konstytucji, a na co dzień Konstytucję obchodzi”. Bezpośrednie wsparcie dla Koalicji Europejskiej? Dwa-trzy zdania. - Rację mają ci, którzy mówią że jako szef RE nie powinienem angażować się w kampanię na rzecz wybranej partii, gdyż nie jest to rola mojego urzędu. Ale moim prawem i obowiązkiem jako przewodniczącego RE jest wspierać Europejczyków w każdym kraju UE. Wszystkich tych, którzy uparli się, czasami wbrew trudnym okolicznościowym, aby ludzi łączyć, a nie dzielić - powiedział. Dzięki temu cały czas jest jasne przekonanie, że Tusk od Koalicji się nie odcina i chce jej sukcesu. To wrażenie ważne i dla Tuska, i dla samej Koalicji.

Tusk zagrał w swoją grę. Jak zwykle na bardzo wielu fortepianach. Jej odbiorcą mieli być między innymi młodzi ludzie, którzy zrozumieli aluzję do Gry o tron, bo oglądają ten serial. Polityka - jak przekonywał - nie może być starciem jednej z armii z drugą, która kończy się unicestwieniem przeciwnika. To przecież stało się w odcinku, do którego nawiązywał Tusk. Jedna strona wygrała kosztem całkowitej anihilacji wroga.

Plany Donalda Tuska pozostają zagadką. Znamy za to zręby jego politycznej strategii. To powrót do budowania wspólnoty, szukania wspólnego mianownika, oferta dla młodych zmartwionych sytuacją współczesnego świata. Kolejne elementy jego politycznego planu poznamy zapewne po wyborach europejskich, gdy siła głównych graczy zostanie zaktualizowana. I Tusk będzie miał wreszcie wiedzę, jak wygląda pole politycznej gry. I jak silni są główni gracze. Otwarte pozostaje pytanie, czy wróci do Polski którą zna ze swojego politycznego doświadczenia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA