fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Emmanuel Macron chce reformy strefy Schengen

AFP
To ma być pakiet reform, który przekona “żółte kamizelki” do zaprzestania ruchu protestu. Już w sobotę okaże się, czy jest wystarczający.

W czwartek wieczorem Emmanuel Macron zwołał pierwszą od objęcia władzy konferencję prasową, która ma być zwieńczeniem "debaty narodowej" w sprawie oczekiwań Francuzów.

Przeszło godzinne wystąpienie poprzedziło sesję pytań i odpowiedzi.

Prezydent powtórzył przedstawiony już w artykule opublikowanym miesiąc temu m.in. w "Rzeczpospolitej" postulat reformy strefy Schengen, w tym przede wszystkim konwencji dublińskiej, która zobowiązuje państwo, do którego dotarł w pierwszej kolejności imigrant o zajęcie się jego wnioskiem. Prezydent, nie wymieniając z nazwy żadnego kraju, powiedział także, że państwa, które nie chcą przyjąć osób występujących o azyl, nie powinny korzystać z systemu otwartych granic.

Wśród przedstawionych przez prezydenta zmian najdalej idą te, które dotyczą przebudowy ustroju kraju.

Macron chce w szczególności zmienić większością ordynację wyborczą, tak, aby 20 proc. mandatów w Zgromadzeniu Narodowym była desygnowana w systemie proporcjonalnym. Jednocześnie o 25 proc. zostałaby zmniejszona liczba samych posłów.

Prezydent nie spełnił jednak podstawowego postulatu protestujących: automatycznego rozpisania referendum na wniosek określonej liczby obywateli. W zamian zaproponował bliżej nie określoną "decentralizację" kraju.

Ale, to niepokojący sygnał z punktu widzenia przyszłości reform strukturalnych, Macron zrezygnował ze swojego kluczowego postulatu z 2017: ograniczenia o 120 tys. w ciągu pięciu lat liczby dożywotnio zatrudnionych urzędników. Zapowiedź i tak była skromna skoro takich urzędników jest ponad 5 mln.

Jednocześnie francuski przywódca zapowiedział kolejną serię wypłat socjalnych w kraju, który i tak ma bardzo wysoki dług (100 proc. PKB). Obniżony ma być CIT, minimalna emerytura ma wzrosnąć do 1 tys. euro miesięcznie, a emerytury do 2 tys. euro miesięcznie będą indeksowane do inflacji.

Mimo to Macron obiecał, że do następnych wyborów bezrobocie spadnie do 7 proc. a w 2025 nastąpi "pełne zatrudnienie". Podobne obietnicy poprzednich prezydentów, w tym Francois Hollande, skończyły się jednak sromotnymi porażkami wyborczymi.

Wśród symbolicznych inicjatyw znalazła się likwidacji prestiżowej Szkoły Administracji Narodowej (ENA), do tej pory kuźni elity urzędniczej i politycznej.

Prezydent zapowiedział także ograniczenie liczby dzieci w klasach do 24 oraz wstrzymanie procesu zamykania szkół i szpitali.

Odbudować zaufanie społeczne Macronowi będzie jednak trudno. Najnowszy sondaż instytutu OneWay daje mu 27 proc. poparcia, o 5 pkt. proc. mniej, niż przed pożarem Notre Dame.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA