fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sondaż: Czy już czas na deglomerację w Polsce

Fotorzepa, Robert Gardziński
Czy Polacy są zwolennikami deglomeracji w Polsce? Odpowiedź w sondażu SW Research dla serwisu rp.pl.

Termin „deglomeracja" robi ostatnio furorę za sprawą Jarosława Gowina, wicepremiera w rządzie PiS i szefa partii Porozumienie. Pozycja Gowina na scenie politycznej rodzi nadzieję, że idea przenoszenia rządowych agend do miast średniej wielkości zostanie wcielona w życie. Ale do decyzji rządowych w tej kwestii jeszcze długa droga.

„Deglomeracja weszła na polityczne salony i jak często bywa ze złożonymi ideami, redukuje się ją do prostego hasła, sugerując jej absurdalność” – twierdzi publicysta Bartosz Brzyski.

„Postulat deglomeracji w Polsce ma poparcie właściwie wszystkich opcji politycznych. Ogólnie zapisano go w programie PiS, od 2015 roku jest też w programie PO, a od początku tego roku także PSL. Znajdziemy go również w tzw. strategii zmiany Kukiz’15 oraz w programie Partii Razem i Zjednoczonej Lewicy. W trakcie powoływania do życia Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej także Nowoczesna dała wyraz poparcia dla deglomeracji, proponując umieszczenie siedziby tej instytucji w Tarnowie, a nie w stolicy” – przypomina Piotr Trudnowski, prezes think tanku Klub Jagielloński.

Największa grupa respondentów (47 proc.) jest zwolennikami deglomeracji w Polsce. Co czwarty ankietowany (25 proc.) jest temu przeciwny, a podobny odsetek (28 proc.) nie ma zdania w tej kwestii.

- Częściej za deglomeracją są mężczyźni (49 proc.), osoby o wykształceniu wyższym (49 proc.), dochodzie netto poniżej 1000 zł (56 proc.) oraz ankietowani z miast od 100 do 199 tys. mieszkańców (54 proc.) - zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research.

„Najbardziej znanym klasykiem procesów deglomeracyjnych w XX wieku był lider demokratycznej Kampuczy Saloth Sar, lepiej znany jako Pol Pot. Po zdobyciu w kwietniu 1975 r. ponaddwumilionowej stolicy Phnom Penh Czerwoni Khmerzy Pol Pota najpierw wygonili z miasta całą ludność, a potem, po zburzeniu fabryk, banków i sklepów, rozmieścili w wybranych miejscach swoje oddziały wojskowe i siły bezpieczeństwa” – przypomina Bogusław Chrabota.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA