fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz nie żyje

AFP
Ok. 14.40 podano informację, że Adamowicz zmarł w wyniku obrażeń doznanych w czasie ataku 13 stycznia.

Ok. godziny 20, w czasie finału WOŚP w Gdańsku, 27-letni mężczyzna wbiegł na scenę i zadał kilka ciosów nożem prezydentowi Adamowiczowi, po czym przez kilkadziesiąt sekund chodził po scenie zanim został obezwładniony. Adamowicz doznał ciężkich obrażeń i przeszedł pięciogodzinną operację. Po operacji lekarze oceniali jego stan jego ciężki. 14 stycznia, ok. 14:40, poinformowali o śmierci prezydenta Gdańska.

Gdańszczanin rodem z Wilna

Paweł Adamowicz, jeden z najdłużej sprawujących swój urząd prezydentów miast w Polsce, w działalność publiczną zaangażował się jeszcze jako kilkunastolatek. Jednak kariery politycznej pewnie by nie zrobił, gdyby nie pewna rozmowa jego matki z sąsiadką podczas... wyrzucania śmieci.

Pewnego dnia, 1990 roku, Teresa Adamowicz, matka przyszłego prezydenta Gdańska, wychodząc ze śmieciami, spotkała swoją sąsiadkę Amelię Dolecką z ulicy Mniszki. Może brzmieć to nieprawdopodobnie, jednak sam Paweł Adamowicz to zdarzenie wskazuje jako początek swojej kariery politycznej.

Pani Dolecka poinformowała bowiem Teresę Adamowicz, że wraz z przyjaciółką zgłosiła Pawła jako kandydata na radnego. I skutecznie przekonała matkę przyszłego polityka, że to dobry pomysł. Gdyby nie to, Paweł Adamowicz prawdopodobnie kontynuowałby karierę na Uniwersytecie Gdańskim. A dzięki perswazji pani Amelii z ulicy Mniszki, stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich samorządowców, który funkcję prezydenta Gdańska pełni od 20 lat.                

Jego przyjaciel Aleksander Hall, minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, mówi, że Adamowiczowi udało się tyle razy wygrywać wybory na prezydenta miasta, bo był po prostu w Gdańsku zakochany. – To efekt jego rzeczywistej fascynacji tym miastem i jego znajomości, połączonej z wizjonerstwem – przekonuje.

Jednak Paweł Adamowicz, podobnie jak wielu mieszkańców miasta, nie był gdańszczaninem z dziada pradziada. Jego rodzice, ekonomiści Ryszard i Teresa, zostali przesiedleni z Wilna z 1946 roku. Choć pochodzili z jednego miasta, poznali się dopiero w Gdańsku, do którego trafili różnymi drogami

W swojej książce „Gdańsk jako wyzwanie” Paweł Adamowicz wspominał, że w jego domu panowała żywa pamięć o Wileńszczyźnie. Dodawał, że rodzice nieufnie podchodzili do komunistycznego systemu i partyjnej propagandy. „Podobnie jak wielu Polaków naszego pokolenia, brat i ja zostaliśmy więc ukształtowani wbrew obowiązującej historii oficjalnej; od dzieciństwa znaliśmy nie tylko złowrogie brzmienie skrótu gestapo, ale także NKWD; znakomicie rozumieliśmy, co się kryje za nazwami dalekich miejsc: Kazachstan, Syberia, Katyń. Z trudem mieściliśmy się w tym podwójnym świecie” – opowiadał.

Nie powinno więc dziwić, że przyszły prezydent Gdańska szybko zaangażował się w działalność podziemną. Choć jeszcze szybciej wciągnął się jego brat Piotr, który już pod koniec lat siedemdziesiątych zaczął przynosić do domu „bibułę”. Stało się tak dzięki kontaktowi z nauczycielem historii w VI Liceum, gdzie uczył się Piotr Adamowicz. Tym nauczycielem był Aleksander Hall, współzałożyciel Ruchu Młodej Polski.

– Samego Pawła nie uczyłem, bo podobnie jak ja jest absolwentem I LO w Gdańsku. Piotra uczyłem w VI LO. To była moja pierwsza praca po studiach, z której wyleciałem dość szybko, bo jedocześnie wydawałem z przyjaciółmi podziemne pismo „Bratniak” – wspomina Aleksander Hall. – Znajomość z Piotrem była wzmocniona z tym, że byliśmy prawie sąsiadami, a nasze domy dzieliło kilkaset kroków. Piotrek zaczął przychodzić więc do mnie, a później to samo stało się bratem. Pierwszy raz przyszedł do mnie późną jesienią 1980 roku albo na początku 1981 roku i pamiętam, że przyszedł sam – dodaje.

Paweł Adamowicz już wtedy mocno interesował się życiem publicznym, a jak sam wspominał, przełomem było wprowadzenie stanu wojennego. „Jak wielu rówieśników, 13 grudnia 1981 roku poczułem się jakby powołany do służby, do konspiracji. Dłużej nie można było pozostać tylko obserwatorem. Ojczyzna domagała się czynu” – napisał w swojej książce.

Od stoczniowca do prorektora

Na początku stycznia 1982 roku Piotr Adamowicz został internowany, a Paweł zaczął wystukiwać na maszynie do pisania ulotki wzywające do oporu. „W szkole organizowaliśmy przerwy milczenia, ubieraliśmy się na czarno, wpinaliśmy na piersi oporniki, masowo wykupywane ze sklepów z akcesoriami elektrycznymi. Ja dumnie nosiłem znaczek orła w koronie do momentu, gdy 2 maja 1982 roku po raz pierwszy zatrzymała mnie milicja. Miałem wtedy niespełna siedemnaście lat. Rodzice po wielu godzinach wędrówek od komisariatu do komisariatu w końcu znaleźli mnie w Nowym Porcie” – wspominał w swojej książce.

Podziemną działalność kontynuował podczas studiów prawniczych na Uniwersytecie Gdańskim, a w tamtym okresie dzięki kontaktom brata poznał m.in. legendę podziemia Antoniego Macierewicza. Zaczął też pracować fizycznie: w gdańskich stoczniach i jako stróż nocny.

W czasie strajku studenckiego na Uniwersytecie Gdańskim w maju 1988 roku został wybrany na przewodniczącego Studenckiego Komitetu Strajkowego. Po przemianach ustrojowych zaczął też pracę na pół etatu w Wojewódzkim Biurze Poselsko-Senatorskim Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. Jego szefem był Jacek Starościak, pierwszy po przemianach demokratycznych Prezydent Gdańska.

Amelię Dolecką z ulicy Mniszki, rozmawiająca w 1990 roku z Teresą Adamowicz w drodze do śmietnika, miała więc powody, by przekonać ją do pomysłu kandydowania Pawła Adamowicza na radnego. Przyszły prezydent miasta skłaniał się wtedy jednak bardziej do kariery akademickiej.

W 1990 roku Uczelniane Kolegium Elektorów Uniwersytety Gdańskiego na wniosek nowo wybranego rektora prof. Zbigniewa Grzonki, wybrało Adamowicza na prorektora ds. studenckich. Był to prawdopodobnie pierwszy przypadek w historii polskich uczelni wyższych, gdy takie stanowisko objął asystent z tytułem magistra.

Adamowicz był prorektorem przez trzy lata, jednak coraz bardziej wciągała go polityka. W swojej pierwszej kadencji radnego został przewodniczącym komisji, opracowującej Statut Miasta Gdańska. W kolejnej kadencji w latach 1994-1998 był już przewodniczącym Rady Miasta.

I to stanowisko stało się dla niego trampoliną do prezydentury w 1998 roku, gdy włodarzy miast nie wybierano jeszcze w wyborach powszechnych. – Przewodniczący Rady Miasta to de facto stanowisko numer dwa w Gdańsku. Paweł uzyskał wsparcie AWS, czyli wówczas głównej siły politycznej w Polsce, i środowiska samorządowego, w tym oczywiście SKL, czyli partii, do której należał – opowiada Aleksander Hall.

"Polityk wielkiego formatu"

Cztery lata później, w 2002 roku swoje stanowisko Paweł Adamowicz utrzymał już jednak w pełni demokratycznych wyborach powszechnych. Wygrał wtedy drugiej turze, pokonując kandydata SLD Marka Formelę. W 2006 roku i w 2010 roku wygrywał w pierwszych turach, a w 2014 i 2018 roku do zwycięstwa potrzebne były mu dogrywki. Za pierwszym razem pokonał Andrzeja Jaworskiego, a za drugim Kacpra Płażyńskiego (obaj kandydowali z PiS).

Zdaniem Aleksandra Halla wyniki kolejnych wyborów potwierdzają tezę, że Adamowicz był jednym z najlepszych samorządowców w Polsce. – To był jeden z niewielu polityków wielkiego formatu, znających państwo, samorząd, mających stałe poglądy, odwagę cywilną i polityczną. W dodatku tak po ludzku jest dobry i życzliwy – dodał.

O tym, że dwudziestoletnia prezydentura Pawła Adamowicza to pasmo samych sukcesów, można było też przekonać się, wchodząc na jego stronę internetową. „Pod koniec lat 90. i na początku XXI wieku Paweł Adamowicz zasadniczo zreformował system zarządzania miastem w kierunku większej otwartości, współpracy z przedsiębiorcami, pozyskiwania środków unijnych na rozbudowę miejskiej infrastruktury” – można tam przeczytać.

W internecie prezydent Gdańska chwalił się m.in. zmianami w zarządzaniu komunikacją miejską i zasobem mieszkań komunalnych, sukcesami w budowie stadionu na Euro 2012, która nie obciążyła budżetu miasta, i wieloma inwestycjami infrastrukturalnymi. „Od początku pracy samorządowej Paweł Adamowicz był inicjatorem wielu przedsięwzięć tożsamościowych, które stały się stałym elementem miejskiego rytuału i życia publicznego” – wynikało z jego strony internetowej.

Problem w tym, że na ostatnim okresie prezydentury Adamowicza cieniem kładły się jego problemy z prawem. W marcu 2015 prokurator przedstawił mu zarzuty dotyczące nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych. W 2016 postępowanie zostało warunkowo umorzone, a kilka miesięcy później decyzją innego sądu sprawa została skierowana do ponownego rozpatrzenia.

Ostatnie lata prezydentury Adamowicza przyniosły mu też problemy natury politycznej. W 2002 roku był współzałożycielem Platformy Obywatelskiej. W 2015 roku zawiesił jednak członkostwo w PO, które następnie wygasło.

– Niemożliwe jest, by kandydatem PO na prezydenta Gdańska był Paweł Adamowicz, podejmuje on decyzje bez Platformy Obywatelskiej i musi liczyć się z polityczną konsekwencją – oświadczył wiosną lider PO Grzegorz Schetyna. Platforma w październikowych wyborach wystawiła więc własnego kandydata – Jarosława Wałęsę, który przegrał w pierwszej turze.

Aleksander Hall twierdzi, że mimo tych problemów, Paweł Adamowicz wciąż miał predyspozycje, by być ważną postacią na ogólnopolskiej scenie politycznej.

Niestety po południu 14 stycznia dotarła do nas tragiczna wiadomość. Adamowicz przegrał walkę o życie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA