fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Francja: Władze zamykają zbiórkę na boksera, który skopał policjanta

twitter
Francuskie władze skrytykowały internetową zbiórkę pieniędzy na obronę dla byłego boksera, który został uwieczniony na wideo z protestu "żółtych kamizelek", gdy najpierw gołymi pięściami bił policjanta, a następnie skopał innego funkcjonariusza. Do momentu zamknięcia zbiórki na jej konto wpłynęły dziesiątki tysięcy euro.

W poniedziałek rano strona zbiórki wskazywała już 117 tys. euro, wpłaconych przez ponad 7 tys. osób. Pieniądze miały być przekazane dla 37-letniego Christophe'a Dettingera, który w poniedziałek oddał się w ręce policji, po tym, jak opublikowano filmy z jego udziałem, gdy w czasie protestu "żółtych kamizelek" w Paryżu rzucił się z pięciami na policjanta z tarczą i skutecznie unikając ciosów pałką zmusił cały oddział funkcjonariuszy do wycofania. Na innym filmie można było zobaczyć, jak kopie w głowę policjanta leżącego na ziemi.

Dowiedz się więcej: "Żółte kamizelki": Były zawodowy bokser pięściami powstrzymał policję. Jest dochodzenie ws. incydentu

W filmie, opublikowanym w niedzielę na YouTube, były zawodowy bokser określił się jako "zwykłego obywatela", działającego w gniewie w związku z tym, co nazwał "represyjną taktyką policji".

Ale przedstawiciele rządu ostro skrytykowali akcję zbierania funduszy na obronę Dettingera. Wiele osób domagało się jej zamknięcia i zwrócenia wpłaconych pieniędzy.

- Czy to normalne, że chce się wspierać tego człowieka, widząc, jak uderza on policjanta o ziemię i boksuje się z funkcjonariuszem? - pytała we wtorek minister transportu Elisabeth Roland w radiu Franceinfo.

- Wygląda na to, że uderzenie policjanta się opłaca - stwierdził jeszcze w poniedziałek minister ds. cyfryzacji Mounir Mahjoubi, dodając, że "każdy musi brać odpowiedzialność za swoje czyny".

Z kolei związek policyjny SCSI-CFDT oświadczył, że zebrane fundusze należy przejąć i przekazać je dwóm funkcjonariuszom, uderzonym przez boksera. Obaj doznali obrażeń, które sprawiły, że wylądowali na zwolnieniu lekarskim.

Firma Leetchi na której platformie zorganizowano zbiórkę początkowo jej broniła, mówiąc, że jako strona internetowa musi pozostać "neutralna". Ale we wtorek rano zamknęła zbiórkę z powodu protestów przeciwko niej, po 7801 donacjach.

Platforma nie ujawniła, ile pieniędzy zostało ostatecznie wpłacone. Zagwarantowała jednak, że zgromadzone fundusze "zostaną wykorzystane wyłącznie w celu pokrycia kosztów prawnych", a wszelkie pozostałe pieniądze zostaną zwrócone darczyńcom.

Źródło: rp.pl/ AFP
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA