fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Protest pod Sejmem, dyżury w sali plenarnej

PAP
W sobotę w Sejmie wciąż przebywają posłowie opozycji; zapowiadają, że będą pełnić dyżury na sali obrad. Kolumna samochodów z politykami PiS m.in. z premier Beatą Szydło oraz prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim wyjechała z terenu Sejmu przed godz. 3.

Agnieszka Pomaska (PO) zapowiedziała, że posłowie opozycji będą pełnić dyżury na sali plenarnej Sejmu "w sobotę przez cała noc i cały jutrzejszy dzień i jak długo trzeba będzie." Na sali plenarnej jest ok. 30 posłów.

 

Posłanka zaprosiła do udziału w manifestacji w sobotę w południe przed Pałacem Prezydenckim.

Wcześniej straż marszałkowska poprosiła przebywających w Sejmie dziennikarzy, aby wyszli z Sejmu. Dziennikarzy bronili posłowie opozycji. "Macie prawo być w Sejmie. Macie przepustki, musicie być zdeterminowani, będziemy was bronić" - mówił Sławomir Nitras (PO).

Wyjazd samochodów polityków PiS próbowali zablokować manifestujący pod Sejmem m.in. Obywatele RP.

Polityków ochraniał szpaler policji. Przez chwilę trwała przepychanka pomiędzy policją, a demonstrantami, którzy nie chcieli dopuścić do wyjazdu samochodów.

Halicki: Sejm pracuje, przerwał obrady, ale nie zakończył

Ok. godz. 4 do nielicznych demonstrujących jeszcze pod gmachem Sejmu wyszło kilkoro posłów PO. "Sejm pracuje, przerwał obrady, ale nie zakończył, jesteśmy na sali plenarnej" - powiedział Halicki. 

"Parlament jest fundamentem, ostoją demokracji i ten parlament obronimy" - powiedział do zgromadzonych. "Nikt tutaj dyktatorskim zapędem nie narzuci nam porządku, który konstytucyjny nie jest" - dodał poseł. Podkreślił, że "zgromadzenie spontanicznie jest ustawowo legalne".

Halicki zapowiedział, że w sobotę o godz. 12 odbędzie się demonstracja przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. "Będziemy pewni mieli nie tylko więcej sił, ale także dużo osób z kraju, które chcą do Warszawy przyjechać. My będziemy na sali plenarnej cały czas bronić polskiego parlamentaryzmu" - zapowiedział poseł Platformy.

Na ul. Wiejskiej przed Sejmem nad ranem leżał wieniec pogrzebowy z napisem "Wolne media w Sejmie" i podpisem "Obywatele".

Wcześniej policja legitymowała osoby zgromadzone przed Sejmem. Ok. godz. 4 rano w sobotę na w okolicach Sejmu było ok. 30 osób.

Rozchodzący się spod Sejmu demonstranci zapowiadali, że wrócą tu w sobotę.

W sobotę po godz. 4.30 Straż Marszałkowska odebrała dziennikarzom, którzy przebywali w Sejmie jednorazowe przepustki wydane na piątek i poprosiła o opuszczenie budynku. W Sejmie mogli zostać tylko dziennikarze ze stałymi przepustkami.

PO i Nowoczesna: policja użyła gazu łzawiącego, by prezes Kaczyński mógł wyjechać z Sejmu

"To co dziś widzieliśmy, że użyto gazów łzawiących, żeby tylko prezes Jarosław Kaczyński mógł wyjechać z Sejmu uważamy, że są to rzeczy niedopuszczalne" - powiedział dziennikarzom w Sejmie poseł Nowoczesnej Jerzy Meysztowicz.

W jego ocenie w piątek suweren przemówił. "PiS zawsze powoływało się na to, że suweren ich wybrał, że słuchał suwerena, słuchał ludzi. Dzisiaj suweren powiedział jak traktuje działania PiS" - mówił Meysztowicz.

Wtórował mu poseł PO Arkadiusz Myrcha, który stwierdził, że "Jarosław Kaczyński nie cofnie się przed niczym".

Posłowie opozycji dopytywani przez dziennikarzy czy politycy PiS coś mówili po spotkaniu prezesa Kaczyńskiego z premier Beatą Szydło z innymi politykami tej partii stwierdzili: "Nic, unikali jakichkolwiek odpowiedzi". "Nie odpowiadali na żadne pytania, na żadne zarzuty. W milczeniu, we wstydzie, przy zgaszonych światłach opuścili mury Sejmu" - powiedział Myrcha.

Myrcha relacjonował też dziennikarzom, że gdy politycy PiS opuszczali gmach Sejmu, poseł Marek Suski (PiS) potknął się. Jak dodał, "doszło do tego pod naporem osób, które tam stały". "Osób ze strony straży marszałkowskiej i innych osób zabezpieczających posłów PiS" - dodał. Według Myrchy tych osób było dość dużo, zdecydowanie więcej niż posłów opozycji czekających na ich wyjście (pod gabinetem marszałka).

"To był przypadek, że pod naporem tego wszystkiego poseł Suski się potknął. Od razu każdy pomógł mu wstać" - zapewnił Myrcha. 

Rzecznik KSP o demonstracji pod Sejmem: policja nie użyła gazu łzawiącego

Wobec protestujących przed Sejmem policja nie użyła gazu łzawiącego - poinformował rzecznik Komendy Stołecznej Policji Mariusz Mrozek. O północy zgromadzenie zostało rozwiązane - dodał.

"Na tę chwilę nikt nie jest zatrzymany" - podkreślił w sobotę Mrozek w TVN24.

Jak zapewnił, policja nie użyła gazu łzawiącego wobec protestujących, którzy uniemożliwiali opuszczenie terenu parlamentu przez kolumnę aut m.in. z premier Beatą Szydło i prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. "To była świeca dymna rzucona przez jedną z osób protestujących" - wskazał Mrozek.

"Policjanci użyli tylko i wyłącznie siły fizycznej żaden inny środek przymusu nie został użyty" - zaznaczył rzecznik KSP wskazując, że są to działania zgodne z prawem.

Jak dodał zamieszanie, które sfilmowały kamery telewizyjne było skutkiem "zachowania osób, które uniemożliwiły wyjazd kolumny z tereny parlamentu". "Czyli osób, które wbiegały pomiędzy te samochody zagrażając przede wszystkim własnemu bezpieczeństwu" - podkreślił.

Mrozek poinformował ponadto, że po północy zgromadzenie osób protestujących pod Sejmem zostało rozwiązane, a "uczestnicy zostali bardzo intensywnie informowani, że ich działania są nielegalne i stoją w sprzeczności z obowiązującym prawem".

Mrozek poinformował też, że teren parlamentu zabezpiecza kilkuset policjantów.

Źródło: rp.pl/PAP
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA