fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Kredyt hipoteczny: Chcąc uwolnić się od długu w banku, najpierw pomyśl o PIT

Kredyt hipoteczny
Kredyt hipoteczny
AdobeStock
Spłata kredytu z oszczędności, by szybciej wykreślić hipotekę, pozbawi ulgi przy sprzedaży lokum.

Przedłużająca się pandemia i wynikające z niej ograniczenia w niektórych branżach coraz mocniej uderzają w domowe budżety. Wiele osób zarabia mniej lub w ogóle straciło pracę. W jeszcze gorszej sytuacji są ci, którzy stosunkowo niedawno kupili na kredyt mieszkanie czy dom, bo przez wirusa szybko mogą wpaść w spiralę zadłużenia. Dla wielu jedynym ratunkiem będzie sprzedaż lokum. Taką operację, która ma uwolnić od bankowego długu, warto jednak przemyśleć, także pod kątem podatkowym. Przez pośpiech i pochopne decyzje można bowiem wpaść z deszczu pod rynnę. Przestrogą niech będzie sprawa, którą niedawno rozsądził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku.

Ucieczka od zobowiązania...

Sprawa dotyczyła podatnika, który na początku 2011 r. zaciągnął kredyt w banku na dokończenie budowy domu. Za 200 tys. zł bank wpisał się do hipoteki. Cały kredyt został wydatkowany w kilkanaście miesięcy zgodnie z harmonogramem. Schody zaczęły się w 2012 r., gdy nasiliły się problemy zdrowotne kredytobiorcy, eliminując go z życia zawodowego. We wniosku o interpretację wyjaśnił, że został pozbawiony źródła dochodów, co doprowadziło do problemów ze spłatą kredytu. Ostatecznie bank zerwał umowę i zażądał natychmiastowej spłaty całego kredytu. Sprawa trafiła do komornika, który skontaktował się z podatnikiem, by ściągnąć zadłużenie lub wszcząć proces licytacji domu.

Mężczyzna tłumaczył, że udało mu się przekonać bank, że sam szuka kupca na dom. Otrzymał zapewnienie umorzenia postępowania i czteromiesięczny termin na sprzedaż domu z jednorazową spłatą zadłużenia. Po znalezieniu nabywcy w maju 2014 r. udało mu się podpisać umowę przedwstępną z płatnością zaliczki 20 tys. zł. W krótkim czasie kupujący zgłosił jednak problem z zapłatą pierwszej transzy w wysokości 300 tys. zł, która miała pójść na spłatę kredytu i zaspokojenie roszczeń banku. Kupujący miał zapomnieć, że pieniądze ma na lokacie terminowej do 30 czerwca 2014 r. i dopiero po tej dacie może dojść do spisania umowy końcowej i zapłaty.

Podatnik zgodził się na nową umowę przedwstępną bez zmiany ceny i z zabezpieczeniem dla kupującego, że dom na niego czeka. Nad treścią umowy czuwał notariusz, umowa miała być sfinalizowana w końcu lipca 2014 r. Podkreślił, że chciał dom sprzedać sam, bez licytacji. Został postawiony pod ścianą i chcąc jak najszybciej zamknąć temat kredytu z uwagi na rosnące odsetki oraz uzyskać pismo zwalniające hipotekę, zdecydował się na naruszenie własnych środków przeznaczonych na inny cel i spłatę 160 tys. zł kredytu. To otworzyło mu drogę do dalszych negocjacji i umorzenia znacznej części zadłużenia.

Reszta pieniędzy ze sprzedaży domu została przeznaczona na zakup i remont mniejszego. Ponieważ od końca roku wybudowania domu do jego odpłatnego zbycia nie minęło pięć lat, w grę wchodził PIT od sprzedaży. Mężczyzna uważał jednak, że pieniądze ze sprzedaży przeznaczył na własne potrzeby mieszkaniowe, więc ma prawo do zwolnienia z art. 21 ust. 1 pkt 131 ustawy o PIT. Przy czym ulga obejmie także zaliczkę wydaną na remont nowego domu i spłatę kredytu.

Fiskus potwierdził prawo do preferencji, ale tylko co do zaliczki. Zgodził się co prawda, że zasadniczo ulgą objęta jest też spłata kredytu, ale dług podatnika w banku został spłacony z oszczędności, i to przed sprzedażą domu.

Podatnik w skardze do sądu administracyjnego przekonywał, że 160 tys. zł wydał na własne cele mieszkaniowe. Zostały one tylko czasowo niejako pożyczone z pieniędzy na operację kręgosłupa, po to, by uwolnić się od hipoteki.

...ale nie od fiskusa

Nic to jednak nie dało. Gdański WSA potwierdził stanowisko fiskusa, że spłata kredytu zaciągniętego na cele mieszkaniowe z innych środków aniżeli te, które uzyskał ze sprzedaży nieruchomości, nie daje prawa do zwolnienia. Zwłaszcza że w dacie spłaty skarżący nie uzyskał jeszcze przychodu ze sprzedaży nieruchomości.

Sąd przypomniał, że wszelkie ulgi i zwolnienia podatkowe są wyjątkiem od zasady powszechności opodatkowania i muszą być interpretowane ściśle. Wyrok nie jest prawomocny.

Sygnatura akt: I SA/Gd 614/20

OPINIA:

Lidia ?Rubińska?, prawnik, konsultant w dziale doradztwa podatkowego

Wyrok WSA w Gdańsku pokazuje, jak ważne jest odpowiednie planowanie skutków podatkowych. Zwłaszcza w pandemii, która może zmusić wiele osób do szybkiej wyprzedaży majątku. A pośpiech nie będzie tu dobrym doradcą. Stanowisko sądu jest jasne: wydatek na spłatę kredytu przed uzyskaniem przychodu ze sprzedaży domu nie może być uznany za równoważny z wydatkiem uzyskanym z takiej sprzedaży. ?

Tak stanowi ustawa o PIT. I niestety nie ma znaczenia, dlaczego podatnik przeprowadził całą operację w ten, a nie inny sposób, np. został zmuszony do sięgnięcia – tylko na chwilę – po własne środki na leczenie. Trzeba pamiętać, że do wywołania określonych skutków podatkowych, m.in. skorzystania z ulg czy zwolnień, konieczne jest spełnienie określonych warunków, ważna jest też chronologia zdarzeń czy to, skąd i na co przeznaczane są wydatki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA