fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mordercza intryga w starym stylu

materiały prasowe
Era klasycznych kryminałów odeszła w przeszłość razem z geniuszami dedukcji, ciągnącymi się w nieskończoność przesłuchaniami i podwieczorkami, podczas których zebrani poznawali tożsamość mordercy. Tak pisała Agatha Christie 70 lat temu i tak dzisiaj nikt już nie pisze. Czasy się zmieniły i od śledczych oczekujemy czegoś zupełnie innego, choćby stosowania najnowszych zdobyczy techniki bądź też twardych pięści. Kojarzenie faktów się nie sprzedaje. Zwłaszcza w filmach – mówią niektórzy zarządcy rozrywki.

Dlatego właśnie „Na noże" zaskakuje. To klasyczny kinowy kryminał, który spokojnie mógłby wyjść spod pióra królowej gatunku. Tymczasem napisał go i wyreżyserował Amerykanin Rian Johnson, twórca niezbyt ciepło przyjętego „Ostatniego Jedi" oraz traktującego o podróżach w czasie „Loopera". Jednak jego wcześniejsze filmy były właśnie kryminałami. Johnson debiutował w 2005 r. inspirowanym powieściami Dashiella Hammetta dramatem „Kto ją zabił?", a w „Niesamowitych braciach Bloom" opowiedział historię dwóch wyrafinowanych oszustów planujących obrobienie ekscentrycznej dziedziczki. W „Na noże" postawił na niespieszne tempo, jak gdyby chciał dać widzowi czas na wytypowanie kilku podejrzanych.




Film rozpoczyna się wraz ze śmiercią sędziwego autora kryminałów, niejakiego Harlana Trombleya. Policja podejrzewa samobójstwo, jednak dla formalności przesłuchuje bliskich zmarłego. Ma ich zresztą pod ręką, w imponującej wiejskiej rezydencji Trombl...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA