fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Stradivarius, skrzypce jak czuły partner

Janusz Wawrowski i skrzypce Antonio Stradivariego z 1685 roku, nazwane obecnie: Polonia
materiały prasowe
Skrzypce Stradivariego, które rok temu kupił polski biznesmen i zdeponował na Zamku Królewskim w Warszawie, nie stały się muzealnym eksponatem. Można je było tam oglądać tylko przez kilka dni, wiodą za to intensywne życie koncertowe.

Niedawno wróciły z Londynu, gdzie w słynnej Wigmore Hall Janusz Wawrowski z Linusem Rothe, posiadaczem innego nie mniej cennego instrumentu rodem z Włoch, zagrał sonatę na dwoje skrzypiec Mieczysława Wajnberga. Ten błyskotliwy utwór opiera się na dialogu dwóch instrumentów, a bogatą fakturę brzmieniową można ocenić w pełni wtedy, gdy wykonawcy dysponują najwyższej klasy skrzypcami.

– Nasz stradivarius w całej swej skali brzmi fenomenalnie – mówi Janusz Wawrowski. – Łatwość wydobywania dźwięku sprawia, że nie myśli się wtedy o problemach technicznych, lecz chce się osiągnąć coś więcej, dodać do interpretacji nową wartość, pobawić się barwą, wibracją, kolorami muzyki

Ponad dwa lata poświęcił Janusz Wawrowski na spełnienie marzeń. Zaczął zabiegać o to, by Polska stała się właścicielem choć jednego instrumentu najsłynniejszego lutnika w historii, jakim był Antonio Stradivari, i początkowo znajdował rozmaitych sojuszników. Wszyscy jednak ...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA