Reklama

Zabierz Batmanowi maskę

Może i minął rok, ale niesmak jednak pozostał. Tym większy, im głębszy ćwierć wieku wcześniej ogarnął mnie zachwyt. Założę się, że nie ja jeden wpadłem w tę pułapkę, przecież w połowie lat 90. były nas na całym świecie miliony. Mieliśmy po kilka lat i rodzice musieli nam wcześniej wytłumaczyć, że kino to taki jakby ogromny telewizor, że kiedy zacznie się film, to zgaśnie światło, i żeby koniecznie nie zapomnieć o wcześniejszym skorzystaniu z toalety, bo potem może już być z tym ciężko. Że też żaden socjolog tego nie zbadał. Założę się, że musi istnieć coś takiego jak „pokolenie Simby", generacja ludzi wychowanych na „Królu Lwie". Ludzi, którzy latami na widok pędzącego stada antylop budzili się z krzykiem ze snu, dla których zdrada już zawsze będzie Skazą.

Publikacja: 07.08.2020 18:00

Zabierz Batmanowi maskę

Foto: materiały prasowe

Za to specjaliści od marketingu tę akurat lekcję odrobili celująco. Dodali do siebie dwie liczby i wyszło im, że krąg życia wykonał już pełen obrót, innymi słowy – pokolenie Simby weszło w wiek Mufasy i może mieć już własne dzieci. I że pewnie będziemy chcieli przeżyć z nimi tę przygodę jeszcze raz. W grę wchodziło coś więcej niż nostalgia; jeżeli w popkulturze i poukładanym przez nią świecie może dojść do czegoś w rodzaju inicjacji, to czymś takim był właśnie ten film. Animowanym rytuałem przejścia.

Pozostało jeszcze 82% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Sny o pociągach”: Życie i cała reszta
Plus Minus
„Code Vein II”: Uważaj na zjawy
Plus Minus
„Zabójcza przyjaźń”: Nieogarnięty detektyw
Plus Minus
Gość „Plusa Minusa” poleca. Prof. Krystian Jażdżewski: Jak żyć, kiedyś i teraz
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama