Reklama

Robert Mazurek: Wino polskie, jeszcze nie Burgund

Czym się różnią winiarze od kotów? Niczym, bo i jednych, i drugie można zagłaskać na śmierć. Ten proceder właśnie wszczęto wobec Kamila Barczentewicza i choć nie znam człowieka, to znam jego wina, więc żal mnie się zrobiło.
Robert Mazurek: Wino polskie, jeszcze nie Burgund

Foto: materiały prasowe

Ale od początku. Polskie winnice, a jest ich circa pół tysiąca, dzielą się na małe i malutkie, toteż kiedy pojawia się producent rozmiarów europejskich, to swoimi 12 hektarami wzbudza ogromne poruszenie, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z przedsięwzięciem przygotowanym. A tu tak jest, bo Kamil Barczentewicz nie dość, że skończył winiarskie studia (takich winiarzy mamy w Polsce bodaj raptem... dwoje), to jeszcze zdobywał doświadczenie na świecie. Kiedy wrócił do kraju, starannie wybrał miejsce, bo Dobre leży w Małopolskim Przełomie Wisły, jednym z najciekawszych regionów winiarskich w Polsce, a i obecność turystów w pobliskim Kazimierzu Dolnym tylko biznesowi pomoże. Zaprojektowano wszystko, z salą degustacyjną i etykietami włącznie.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama