fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Samotność w soczewce

materiały prasowe
Babcia mi mówiła: jeśli jesteś kochana, nigdy nie umrzesz samotnie. Umarła sama" – mówi bohaterka „Mojej polskiej dziewczyny", arcyciekawego filmu Ewy Banaszkiewicz i Mateusza Dymka.

Alicja ma 32 lata. Jest polską emigrantką w Londynie. Aktorką, która chodzi na castingi, ale ma świadomość, że i tak wyląduje kiedyś na stałe w knajpie jako kelnerka. Katie jest z kolei młodą Amerykanką, która w pobrexitowej Anglii postanowiła nakręcić dokument. Z różnych kandydatek wybrała Polkę, która na pytanie, jaki sekret w sobie nosi, odpowiedziała: „Mój partner umiera na raka".

Michael miał nowotwór tarczycy, ale czuje się wyleczony. I nie może znieść sprzedawania prywatnego życia, kamery, Katie wchodzącej do ich mieszkania i wciąż zadającej pytania, często zbyt intymne. Mężczyzna zrywa związek. „Jeszcze do mnie wróci" – mówi Alicja. Ale, paradoksalnie, połączy ich znów choroba: nawrót raka u Michaela, jego umieranie na szpitalnym łóżku.

Teoretycznie „Moja polska dziewczyna" jest filmem w filmie czy raczej filmem o filmie. Jednak takie określenie byłoby ogromnym spłyceniem. Bo zadziwia wręcz, jak wiele ten prosty z pozoru...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA