fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kataryna: Zaradkiewicz i parada hipokrytów

Kamil Zaradkiewicz, pełniący obowiązki pierwszego prezesa Sądu Najwyższego
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Ustawa o Sądzie Najwyższym: „Do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego może być powołana osoba, która jest nieskazitelnego charakteru".

Gdyby „Gazeta Wyborcza" w artykule o Kamilu Zaradkiewiczu napisała, że „pokłócił się z bliską osobą" bez precyzowania jej płci, rozmawialibyśmy dziś o tym, czy człowiek, którego prezydent powołał na zaszczytne – choć tymczasowe – stanowisko p.o. pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, spełnia podstawowe kryterium bycia choćby szeregowym sędzią najważniejszego polskiego sądu. Ktoś, kto naćpany – nie wiemy czy pierwszy i jedyny raz – chodzi nocą po mieście, a przez pracowników jest oskarżany o mobbing, raczej nie mieści się w staroświeckiej definicji „nieskazitelnego charakteru". Bez względu na orientację seksualną, która nie ma tu nic do rzeczy. Zaradkiewicz może więc podziękować dziennikarzom „GW", bo dzięki temu, że „ujawnili" to, co kiedyś (choć nie wprost) zdradziła Krystyna Pawłowicz, a za nią na Twitterze Patryk Jaki, zamiast dyskutować o charakterze Zaradkiewicza, kłócimy się o to, jak bardzo oburzające jest „wyautowanie" kryptogeja. Ale i to ma swoje dobre strony – takiej parady...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA