Reklama

Julki czy zwykłe trutnie

Ależ cringe... – Mylisz się mój drogi, to było li tylko boomerstwo. Powiedzą za jakiś czas inteligenci w średnim wieku z kapituły konkursu na młodzieżowe słowo roku. Pewnie dotrze już do nich wtedy, że nie trzeba było się wygłupiać, bawić w subtelne rozróżnienia między językiem pogardy i słusznego gniewu. Dla mniej zorientowanych w młodzieżowych realiach, absolutnie nic wspólnego z pogardą nie miał kandydat do słowa roku 2017, „stulejarz", „człowiek płci męskiej popadły w stan marazmu życiowego, ofiara losu. Signum specificum jego życia stanowią ciągłe porażki na polu relacji towarzyskich z płcią przeciwną. Etymologia tego słowa wywodzi się od stulejki, schorzenia męskiego narządu płciowego".
Julki czy zwykłe trutnie

Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

Reklama

Definicję „stulejarza" zaczerpnąłem ze Słownika Języka Polskiego PWN, gdzie jednak próżno szukać etymologii czy charakterystyki „Julki". Słowa tak przepełnionego pogardą wobec jego nastoletnich desygnatów, że aż trzeba było z jego powodu odwoływać cały plebiscyt. Pomijając już konfuzję, w jaką bez wątpienia wprowadzona została młodzież, która bez wyłonienia młodzieżowego słowa roku nie może się z pewnością zorientować, czy wyraża się wystarczająco po młodzieńczemu, największą krzywdę organizatorzy zrobili sami sobie. Wyszło szydło z worka, jak mawiały nasze babciersy.

Pozostało jeszcze 82% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama