Reklama

Jan Maciejewski: Mistycy kontra e-sportowcy

W deszczu i błocie, na mrozie i w upale; nieważne jak, liczy się tylko to, żeby bolało. Biegają, skaczą, robią pompki i przysiady, aż zupełnie nie opadną z sił. Budzeni w środku nocy, musztrowani za dnia; cierpią, a ich rodzice słono za to cierpienie płacą.
Jan Maciejewski: Mistycy kontra e-sportowcy

Foto: AdobeStock

Pierwsze centra leczenia uzależnień od internetu powstały w Japonii, ale to Chińczycy wprowadzili nową jakość w tej gałęzi psychoterapii. Ich centra deprogramowania młodzieży to sanatoria ciała – odciętego od sieci, poddanego brutalnemu treningowi, jakby jego właściciel miał zaraz wyruszyć na tajną wojenną misję. A on nie ma nigdzie wyjeżdżać, przeciwnie – jest tu, żeby wrócić z wirtualnej rzeczywistości do świata rzeczywistego bólu i prostych przyjemności. Wyjść z dziesiątek czy setek cyfrowych awatarów i zaprogramowanych tożsamości i z powrotem znaleźć się we własnym ciele. Odzyskać jego świadomość poprzez ból.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama