fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

W sobotę El Clasico: FC Barcelona - Real Madryt

Leo Messi powstrzymywany przez Sergio Ramosa. W sobotę spotkają się znowu.
AFP
W sobotę El Clasico. Zespół z Katalonii wygranej potrzebuje jak tlenu. Atrakcje także w innych ligach.

Niełatwo być w ostatnich tygodniach kibicem Dumy Katalonii. Rozpieszczeni wysokimi zwycięstwami fani odczuwają niepokój, kiedy ich drużyna musi liczyć na pomoc sędziego, by zremisować w San Sebastian (nieuznany prawidłowy gol dla rywali), a trzy dni później w Pucharze Króla rezerwowi nie potrafią pokonać trzecioligowego Herculesa Alicante.

Brak wartościowych zmienników to jeden z większych problemów zespołu Luisa Enrique, nie wszystko da się jednak zrzucić na kontuzje. Martwią nie tyle same wyniki, bo słabsze okresy zdarzają się nawet najlepszym, ile styl. Barcelona przestała grać efektownie i panować nad wydarzeniami na boisku. Ostatnie przekonujące zwycięstwo – 4:0 z Manchesterem City w Lidze Mistrzów – odniosła w październiku.

Hat tricka zdobył wtedy Leo Messi. O gwiazdorze Barcy jednak głośno jest teraz nie z powodu strzeleckich wyczynów, lecz transferowych plotek. Argentyńczyk zwleka z przedłużeniem umowy, „Marca" napisała, że o swojej przyszłości zamierza zdecydować dopiero po wypełnieniu obecnego kontraktu, czyli w czerwcu 2018 roku. Ale czy można w takiej sprawie wierzyć dziennikowi, którego siedziba mieści się w Madrycie?

Prawdą jest jednak, że piłkarzowi nie podoba się, iż tak dużą częścią zarobków musi się dzielić z hiszpańskim fiskusem. Arabscy właściciele Manchesteru City oraz katarscy szejkowie z Paris Saint-Germain, gotowi wydać fortunę, by sprowadzić Messiego, zacierają ręce. Zwłaszcza przeprowadzka do Anglii nie wydaje się opowieściami z gatunku science fiction, od kiedy trenerem jest tam Pep Guardiola. I w Manchesterze, i w Paryżu z uwagą będą czekać na efekt dalszych negocjacji ojca zawodnika z prezesem Josepem Marią Bartomeu, dla którego zatrzymanie Argentyńczyka do końca kariery to priorytet.

Do rozmów ma dojść po El Clasico. Ile wynosić będzie wówczas strata Katalończyków do Realu, nadal sześć punktów, tylko trzy, a może już dziewięć? Luis Enrique, notujący najgorszy start za swojej kadencji, zdaje sobie sprawę, że pokonać Królewskich będzie ciężko. Nawet jeśli zgodnie z zapowiedziami do składu wróci Andres Iniesta. Ale wie też, że to być może ostatnia okazja do złapania kontaktu z liderem.

Real nie przegrał 32 meczów z rzędu, do wyrównania klubowego rekordu z czasów Leo Beenhakkera brakuje mu zaledwie dwóch spotkań. Formę w kluczowym momencie odzyskał Cristiano Ronaldo, a derby Madrytu, w których Portugalczyk strzelił wszystkie trzy bramki Atletico, pokazały, że na środku ataku czuje się nie gorzej niż na skrzydle.

Ta zmiana, wymuszona kontuzjami Karima Benzemy i Alvaro Moraty, okazała się pomysłem na piątkę. W sobotę trio BBC znów nie będzie w komplecie, kontuzję leczy Gareth Bale, wykluczony jest także występ Moraty i Toniego Kroosa. Może więc Zinedine Zidane, który w środę dał zadebiutować swojemu synowi w Pucharze Króla (Enzo zdobył gola, a Real pokonał 6:1 Cultural Leonesa), postawi na sprawdzony manewr?

Zanim zabrzmi pierwszy gwizdek na Camp Nou, na boisko w Anglii wyjdą dwaj kandydaci do mistrzostwa: Manchester City i Chelsea. Pep Guardiola kontra Antonio Conte, Sergio Aguero przeciw Diego Coście, Kevin De Bruyne kontra Eden Hazard – można tak wymieniać długo.

Jeśli ktoś ma powstrzymać zwycięski marsz Chelsea (siedem wygranych spotkań z rzędu), to właśnie piłkarze Guardioli. Meczem z liderem zaczynają trudny miesiąc. W grudniu zmierzą się jeszcze z Leicester (jakkolwiek by patrzeć – wciąż aktualnym mistrzem), Arsenalem i Liverpoolem. Czy w nowy rok wejdą w szampańskich nastrojach?

Derby Rzymu będą kolejnym poważnym testem w trenerskiej pracy Simone Inzaghiego. Pod jego wodzą Lazio przegrało w tym sezonie z Juventusem i Milanem, ale zwolnienie po ewentualnej porażce z Romą raczej mu nie grozi. Nikt też już chyba nie żałuje, że latem po dwóch dniach z posady w klubie zrezygnował Marcelo Bielsa (poszło o transfery). Lazio zajmuje w Serie A czwarte miejsce, a po zwycięstwie w derbach może wskoczyć nawet na pozycję wicelidera.

Piłkarski weekend w TV

Sobota: Manchester City – Chelsea (13.30, Canal+ Sport 2)

Barcelona – Real (16.15, Eleven)

Niedziela: Lazio – Roma (15.00, Eleven Sports)

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA